Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ludzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ludzie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 czerwca 2024

Prywatne wybory

Pomysł na ten 'fragment' pewnej historii powstał ... 6 maja 2023 (tak mi tu system podpowiada, bo wersja została 'robocza'). Fakt! Bardzo dawno nie publikowałam tutaj - z różnych względów ... Zmieniłam bowiem pewną koncepcję - tę pierwotną, albo może którąś tam w kolejności 😁 - preferuję obecnie dużo krótsze formy wypowiedzi. "Skrawki" zatem znajdziecie pod poniższym linkiem (oby działał ... ha, ha ..)
„wiedźmowych opowieści”. 

^^^ ^^^ ^^^

Joachim, czyli: Jo oraz ... Zuzanna - Zu zwróciła się do wchodzących kobiet, ubiegając poniekąd ich pytanie. Chciała to mieć już za sobą. Była wykończona. Psychicznie i fizycznie. Niedawno - po tym, jak opadły z niej określone emocje - uświadomiła to sobie z całą stanowczością. Wcześniej nie zwracała uwagi na swoje uczucia. Skupiła się na czymś zupełnie innym. Ważniejszym, niż ona sama. Tak jej się przynajmniej wydawało w tamtej chwili. 

Spojrzała - może i po raz ostatni - na niemowlę o bursztynowych oczach. Zdawała sobie sprawę, że ten kolor oczu zadecydował o tym, gdzie przyjdzie mu żyć. Żałowała, że nie ma miejsca dla niego w tym świecie, z którego pochodziła ona. Czy bliskość drugiego dziecka mogła złagodzić ten swoisty ból po takiej 'stracie'? Zerknęła na inne 'zawiniątko'. Spoglądało na nią intensywnie zielonymi oczami, jakby rozumiało powagę sytuacji. Może faktycznie wyczuwało, że przyjdzie mu zmierzyć się jeszcze z wieloma 'wyzwaniami', związanymi z jego pochodzeniem. Niekoniecznie mniejszymi, niż te które czekały na bliźniacze rodzeństwo. Spojrzenie miało wyjątkowo rozumne. Niewykluczone, że dzięki przejętym genom.

Jeśli ta decyzja jest ostateczna ... głos jednej z kobiet nagle się urwał. Nie sądzisz, że wypadałoby zapytać też o zdanie ich ojca? zwróciła się do niej, przybierając jakby zatroskany wyraz twarzy.

A gdzie on jest teraz? odpowiedziała pytaniem. Naprawdę czuła ogromne zmęczenie, a jednocześnie ogarniało ją powoli uczucie jakiegoś odprężenia. Wykonała swoje zadanie. Dała radę mu sprostać, choć ... nikt przecież nie przygotował jej na to, czego doświadczyła. Chciała zamknąć oczy i ... zwyczajnie 'odpłynąć'. Nie myśleć o tym, co czeka ją po przebudzeniu. Zapomnieć też o nim, jak również o relacji, która ich kiedyś łączyła. Teraz była już to przeszłość. Musiała się jakoś z tym pogodzić. I co najwyżej mieć nadzieję, że ... ojciec ich dzieci zechce nadal, utrzymywać z nią kontakt. Nie musiał przecież. Nie była pewna, jakie miał motywacje, gdy postanowił ... przekroczyć pewne określone 'granice'. Nie chciała się nad nimi zastanawiać. Wolała wierzyć w to, co jej wcześniej deklarował. Mogła znaleźć wiele możliwych 'wyjaśnień' jego aktualnego zachowania. Nie musiał przecież otrzymać na czas 'przepustki'.

***

Po tym, jak zdała sobie sprawę, że ... jej przyszłość zmieni się radykalnie, jej najbliżsi uznali, że lepiej będzie, jak wróci do rodzinnego domu. Była na tyle zaskoczona sytuacją, że niespecjalnie buntowała się przeciw takiemu rozwiązaniu. Związki Wiedźm z Magami się zdarzały. Rzadko jednak owocowały narodzinami bliźniąt - i to tak jednak różnych. Tego, że stanie się matką takiej właśnie pary, nie mogła wtedy wiedzieć.

Miała bardzo mało czasu, aby oswoić się z nową dla siebie sytuacją. Nie przypuszczała, że tak się potoczą określone sprawy. Że taki będzie miało 'finał' - poniekąd - świętowanie obronionego przez nią dyplomu. Owszem! Czuła silną więź ze swoim Mentorem. Jego bursztynowe oczy działały na nią tak, jak żadne inne. Dopóki jednak miało to 'akademickie barwy' - w świecie, w którym żyli obowiązywały wszakże ustalone reguły - oboje zachowywali odpowiedni dystans. Może trwało to zbyt długo, a może? - kto by nadążył za budzącymi się emocjami? - zbyt wiele czasu spędzili razem, zbliżając się w ten sposób do siebie. Niewykluczone też, że to 'magia chwili' sprawiła, że ... ostatecznie wylądowali razem w łóżku. Była tak podekscytowana sytuacją, że totalnie wyłączyła myślenie. Chciała tylko czuć. Całą sobą. Nie zważając na ewentualne 'konsekwencje' dokonanych wyborów. Nie wiedziała, czy zabezpieczył się, czy scedował odpowiedzialność na nią. Mogła mieć nadzieję, że jako ten ... bardziej jednak doświadczony - starszy - zadba o ich komfort oraz przyszłość. 

Okazało się jednak, że uczucia, które nagle ich ogarnęły, przysłoniły obojgu pewne istotne kwestie. Oczywiście mogło to być bez znaczenia. Ta 'chwila zapomnienia' nie musiała mieć dalszego ciągu. Gdyby nie 'wmieszał się' do tego Wszechświat, lekko znudzony 'stagnacją' w podległej mu przestrzeni. Tego jednak żadne z nich nie było świadome. 

Kiedy zdała sobie sprawę, że ... jej ciało zaczęło funkcjonować 'na innych obrotach', lekko się wystraszyła. Nie planowała zostać matką. Miała nadzieję, że zasili szeregi Akademii, ale już zupełnie w innej roli. Posiadała przecież dyplom, a ten ... był rodzajem 'przepustki'. Wizja macierzyństwa oddalała takie marzenie. Każda niemal z możliwości zakończenia zaistniałej sytuacji, utrudniała podjęcie ostatecznej decyzji. 

Coraz częściej zadawała sobie różne pytania, szukając na nie odpowiedzi w głębi swej duszy. Musiała się z takimi zmierzyć. Czy łatwo byłoby jej 'przejść do porządku dziennego', że - gdyby urodziła dziecko o bursztynowych oczach - musi się z nim wkrótce pożegnać? A czy jednocześnie, podołałaby roli matki, jeśli urodzi się dziewczynka o podobnie zielonych oczach, jak jej? Niby mogła liczyć na pomoc wszystkich 'Sióstr' mieszkających w pobliżu, a także swojej matki, ale ... czy udałoby się jej pogodzić wszystkie obowiązki? Nie była pewna. Niczego już. W głowie czuła coraz większy zamęt. Zaczynało ją to męczyć. Na tyle, że organizm sam upomniał się o 'swoje prawa'. Powieki powoli się zamknęły, kryjąc barwę oczu. Ciało rozluźniło się na tyle, na ile było to możliwe od pierwszej fazy.

***

Jakiś trudny do określenia ból, wyrwał ją z sennych marzeń. Zamglonym wzrokiem wodziła wokoło. Podpięte do jej ciała maszyny 'wiedziały swoje' i uruchomiły alarm. Wkrótce wokół niej zaroiło się od różnych kobiet. Ich obecność działała na nią zarówno przerażająco - "Czy coś złego się dzieje?", jak również uspokajająco - "One na pewno wiedzą, co robią ...". To były ostatnie z jej - w miarę 'normalnych' - myśli. Wkrótce ból się nasilił i przestała cokolwiek kontrolować. Starała się już tylko realizować postawione przed nią 'wyzwania', marząc o tym, aby wreszcie móc znowu 'odpłynąć do wyśnionych krain'.

***

Była naprawdę wykończona. Umysł z trudem uruchamiał połączenia. Skupił się chyba głównie na zapewnieniu ciału, zasłużonego zapewne, relaksu. Nie miała więc za dużo czasu, aby 'trzeźwo' spojrzeć na wybrane aspekty. Nie zdążyła sobie poukładać pewnych spraw w głowie. Nie miała więc - ani mniej, ani bardziej precyzyjnie, sformułowanego planu na przyszłość. Ustalone od dawna prawa były jasne. Należało ich przestrzegać, czy to się komuś podobało, czy nie. Odprowadziła wzrokiem niemowlę o bursztynowych oczach, przesyłając mu wirtualne, matczyne przytulenia. Tymi realnymi, mogła obdarzyć tylko drugie. Czy podoła jednak - tej roli?

[ fragment ] 


#piszęBoLubię     #różneTEKSTY     cykl: #Wiedźmy

czwartek, 7 września 2023

Czy można uciec od ...

Lucy!  jej własne imię wybrzmiało w jej uszach, ale w jakiś odmienny sposób. Miało ... jakby zupełnie inną 'melodię' niż ta, do której się przyzwyczaiła lub znała. Wyłapała nowe dla siebie dźwięki i może właśnie dlatego ...

Tak?! zaskoczona, odwróciła się bardzo powoli, aby zerknąć na osobę, która przed chwilą ją ... zawołała? Nie była pewna, jakie właściwie emocje towarzyszyły temu jednemu słowu.

Lucy ... powtórzył, ale jakoś tak bardziej 'miękko', niż zrobił to wcześniej. Spojrzał jednocześnie na nią tak, jak nigdy mu się nie zdarzyło. Dostrzegła w jego niezwykłych oczach, niemal ojcowską troskę. Zdziwiło ją to, gdyż nie łączyły ich żadne 'więzy krwi'. Ona przynajmniej o takowych nie wiedziała. Był tylko? ... jej aktualnym Mentorem. Jakże jednak odmiennym od tych, których do tej pory miała w Akademii. Czuła, że może liczyć na jego opiekuńczą moc. Miał ją przecież. Zdawała sobie sprawę, że nigdy takiej nie posiądzie. Nie przeszkadzało jej to jednak. Znała siebie. Wiedziała do jakiej Krainy należy i ... była z tego faktu dumna. 

Słucham ... odezwała się, spoglądając uważniej w jego tęczówki. Miały niesamowitą barwę. Kojarzyła się jej ona nieodmiennie z Magią Mórz. To one wszak tworzyły coś tak pięknego, jak bursztyny ... 

Bądź ostrożna, dobrze? Staraj się zachować spokój umysłu. Emocje bywają 'złym doradcą' zazwyczaj. Warto, abyś była tego świadoma. Ten projekt będzie zupełnie inny od tych, które zrealizowałaś. Podobnie jak i zespół, którego niedawno stałaś się cząstką. Proszę! Używaj swojej energii płynącej z doświadczeń, rozumu, serca ... wpatrywał się w nią tak intensywnie, że aż poczuła się nieswojo.

Nnie ... nie rozumiem ... wydukała wreszcie, próbując uciec spojrzeniem od tych bursztynowych oczu.

Nic więcej nie mogę ci powiedzieć  odrzekł, opuszczając wreszcie wzrok. Wierzę jednak w ciebie. Byłaś jedną z nielicznych, najzdolniejszych Wiedźm, którymi miałem okazję się 'opiekować' tutaj. Współpraca z tobą przyniosła mi wiele zaskoczeń, ale również i radości oraz śmiechu ... tak, to dobra energia uśmiechnął się wreszcie delikatnie. Przez dłuższą chwilę 'błądził wzrokiem' pośród sunących powoli po niebie, chmur. Jakby coś wspominał. Coś, co prawdopodobnie było przyjemne. Jestem naprawdę bardzo dumny z twoich dotychczasowych osiągnięć. Poznałem cię trochę lepiej w ciągu ostatniego 'akademickiego roku'. Jesteś silną kobietą i ... nigdy o tym nie zapominaj! dodał jeszcze, aby następnie posłać jej jeden ze swoich dobrotliwych uśmiechów. Potem odwrócił się, by ... pójść - w tylko sobie znanym - kierunku. Ku nowym wyzwaniom.

Ona została w tym samym miejscu. Mogła już tylko podziwiać jego kształtną sylwetkę - choć niestety jedynie przez określony czas. Ta bowiem powoli rozpływała się w powietrzu. Musiała teraz znowu liczyć wyłącznie na siebie. Czy była gotowa?

***

Mogła wreszcie tego ... doświadczać. Jej zespół stanął na honorowym stopniu podium. Cieszyła się więc każdą chwilą, a uśmiech zadowolenia niemal nie schodził jej z twarzy. Oczywiście wtedy, gdy nie dostrzegała wpatrzonych w nią zachłannie, bursztynowych oczu. Ten 'projekt' faktycznie nie należał do łatwych. Wymagał nie tylko skupienia na przydzielonych zadaniach, ale również i na ... próbach unikania tego, który się jej wciąż przyglądał. 

Czuła się dziwnie skrępowana w jego towarzystwie. Nie poznała go wcześniej. Akademia jednak była ogromna, więc nie musieli zetknąć się do tej pory. Tak się jednak stało i ona niekiedy zastanawiała się, czy to nie był jakiś 'zwariowany pomysł' Wszechświata. Ten to się dopiero lubił ... 'zabawiać'! Najlepiej 'cudzym kosztem'.

Zajęcie pierwszego miejsca w tej ostatniej - w tym roku akademickim - 'konkurencji' oznaczało, że każdy z jej ekipy będzie miał pewne przywileje. Jednym z nich był tzw. 'czas wolny', jaki otrzymywali wraz z ofertą całkiem przyjemnych wakacji, gdzie tylko chcieli. Za darmo. To była wszak ich nagroda.

Ona jednakże ... nie chciała skorzystać z takiej zorganizowanej formy urlopu. Owszem! Polubiła tych ludzi, z którymi przyszło jej współpracować. Niektórych znała z poprzednich projektów, część była jej jednak - zupełnie obca. Na szczęście, większość z tej grupy 'nieznajomych' okazała się sympatycznymi istotami, choć niekiedy różnił ich kolor oczu. Tylko z jedną osobą nie zamierzała utrzymywać kontaktu. On niestety, jakby nie chciał tego zrozumieć lub chociaż zaakceptować. Musiała więc działać szybko ...

***

Czuła w sobie nową - rosnącą chyba z każdą chwilą - emocję, którą można byłoby nazwać, jako ... 'autentyczną  radość'. Niewykluczone, że miała ona również przyjemny posmak zadowolenia - z siebie samej. Pomyślała spontanicznie, że ... Tom mógłby być z niej naprawdę dumny. Może nawet po raz kolejny - w jego karierze Mentora. A może i także Maga, którym był przecież. Miała do niego ogromny szacunek. Za jego cierpliwość, mądrość, moc. Tę wciąż ćwiczył twierdząc, że 'nie można osiąść na laurach' ... Ich relacja była naprawdę niesamowita. Byli niczym przyjaciele, którzy wzajemnie obdarowują się różnymi miłymi podarkami, ku własnej uciesze. Zrozumiała - dopiero przy nim - że można czerpać satysfakcję zarówno z roli 'darczyńcy', jak i 'biorcy'. I nikt nie musi przy tym, prowadzić rachunków w stylu ... 'kto dał więcej'.  

Zatęskniła za nim tak, że aż mocniej przycisnęła pedał gazu. Samochód ochoczo wyrwał przed siebie. Poczuła tę jego energię i mimowolnie się uśmiechnęła. Uświadomiła sobie, że wciąż to ona decyduje o swoim życiu. Ma pewną 'sprawczość', której nikomu nie odda. Choćby nie wiadomo jakiego koloru miał tęczówki ... 

"No cóż! Jakby na to nie spojrzeć ... Natura kojarzy się z zielenią pomyślała ... 'łapiąc własne spojrzenie w lusterku' A ta przecież ma swą moc. I to nie byle jaką ... dopowiedziała sobie w głowie i lekko rozluźniła dłonie na kierownicy. Ten czas należał wyłącznie do niej. Mogła go kontrolować lub wręcz przeciwnie. 'Spontaniczność' była wyjątkowo kusząca ...

[ fragment ]



#piszęBoLubię     #różneTEKSTY     cykl: #Wiedźmy

sobota, 26 sierpnia 2023

Smak życia ...

Fakt. To był dla niego dość pracowity, lekko stresujący, ale jednocześnie ekscytujący tydzień. Miał w sobie zarówno poczucie zadowolenia, jak i zmęczenia. Może właśnie ze względu na to ostatnie doznanie, z wielką ulgą - po powrocie do swego domu - położył się na sofie, stojącej w tzw. salonie. 

Naprawdę lubił ten swój 'azyl'. Urządził go zresztą według własnego uznania. Niemal dokładnie tak, jak tego chciał. Może przy drobnym wsparciu kumpla, który był architektem wnętrz. Jego doświadczenie, pewien 'zmysł smaku', jak również ... umiejętność wizualizacji, okazała się niezwykle pomocna w urzeczywistnieniu jego prywatnych wizji. Odziedziczone po dziadkach, trzypokojowe mieszkanie zmieniło się więc znacznie od jakiegoś czasu, dostosowując do jego prywatnych potrzeb. Stało się jego 'przystanią', do której - niczym statek - chciał wracać. 

Co istotne ... zupełnie nie wydawało mu się ono puste. Lubił zresztą mieć przestrzeń tylko dla siebie. Niezakłóconą przez innych ludzi. Może i był 'typem samotnika', ale! ... zupełnie na to nie narzekał. Wręcz cieszył się swoim statusem 'mężczyzny niezależnego'. Wkurzał się więc, gdy jego matka zaczynała go wypytywać o tzw. 'plany rodzinne'. On wcale nie zamierzał ... tworzyć 'stada'. Nie potrzebował tego. Nie marzył ani o żonie - partnerce, ani tym bardziej o dzieciach. Próbował to tłumaczyć swej matce, ale ... nie miało to większego sensu. Ona miała swoją wizję, czyli ... rolę babci, również i dla jego potomków, których oczekiwała.

" Jakby nie wystarczyło jej tych, które już ma" pomyślał z odrobiną irytacji. 

Zarówno jego siostra, jak i brat ...  mieli już swoje rodziny. Wnuków zatem nie brakowało. Czy naprawdę musiał iść podobną drogą, jak rodzeństwo? Jego odpowiedź na to pytanie, oczywiście brzmiała negatywnie. Z różnych względów. Jednym z tych bardziej istotnych był fakt, że ... do tej pory nie spotkał na swojej ziemskiej drodze kobiety, do której mógłby poczuć coś więcej, niż ... tylko zauroczenie lub 'pociąg fizyczny'. Kolejnym argumentem była jego praca. Często siedział do późna w biurze lub wyjeżdżał na kilka dni.

"Stary, czy prowadząc taki tryb życia mógłbyś odpowiednio zaopiekować się potencjalną żoną oraz dziećmi?" – zapytał po raz kolejny, sam siebie. Odpowiedź brzmiała podobnie, jak na wcześniejsze pytanie. Nie chciał być 'gościem w domu', czy też 'dochodzącym' mężem i ojcem. Na chwilę obecną trudno byłoby mu pogodzić te dwie odrębne sfery życia: zawodową i prywatną. Zaakceptował więc taki stan rzeczy i starał się nie analizować jakoś bardzo dogłębnie, sytuacji. Niczemu wszak ... to nie służyło. A on przecież - czuł się szczęśliwy ...

Lubił swoich siostrzeńców i bratanków. Przyjemnie spędzał z nimi czas, gdy mieli okazję spotkać się w większym gronie. Może to była kwestia jego charakteru, a może chęć 'odreagowania' codzienności. Równie dobrze mogło to być związane z wiekiem. On był najmłodszy z rodzeństwa, więc ... różnica lat między nim, a wszystkimi dzieciakami i tak była najmniejsza. Niewykluczone, że ten aspekt był istotny - łatwiej im było się dogadać. ponieważ ... pewna 'młodzieńcza energia' była podobna i krążyła bez większych ograniczeń ...

On właśnie chciał zachować tę 'wolność'. Przybierała różne postacie ... jak choćby teraz, gdy 'bezkarnie' ... mógł położyć się na wygodnej sofie w kolorze głębokiej czerwieni - w butach i w ciuchach, które nosił do pracy. Miał oczywiście świadomość, że powinien zdjąć obuwie oraz pewne części garderoby. Nikt mu jednak o tym nie przypominał oraz nie strofował, że postąpił źle. Nie było wokoło nikogo, kto mógłby mieć jakieś pretensje, że ... 'łamie zasady' - które w sumie, sam ustalił ... 

"Może one są właśnie po to, aby czasem ... je 'nagiąć' lub nie zwracać na nie uwagi?" myśl przemknęła niemal bezszelestnie przez jego umysł, ale ... jednak jakiś własny ślad zostawiła. 

Leżał więc dalej, choć dla własnej wygody ... pozbył się po kilku chwilach, swoich eleganckich butów w kolorze czerni. Skupił się na oddechu ... przymknął oczy, próbując wprowadzić się w określony stan. Wejść na poziom, gdzie oswoi własne emocje i poczuje odprężenie. Zrelaksuje się.

Dźwięk nadchodzącej wiadomości lekko go 'wytrącił' z próby wyciszenia się. Na tyle, że nie potrafił się już skupić i kontynuować obranej drogi. Podniósł się więc i sięgnął po leżący niedaleko telefon. Miał nadzieję, że nikt z pracy nie przypomniał sobie nagle ... o jego istnieniu. Chciał odpocząć w ten weekend. Nie zamierzał - ani chwili tym razem, przeznaczyć na aspekty zawodowe. Jemu też należał się 'reset'.

Zerknął - lekko zaciekawiony - w ekran komórki. A w następnych sekundach, jego twarz rozświetlił uśmiech. Zawsze tak reagował na jakąkolwiek informację z jej strony. Było w niej coś takiego ... czego nie potrafił nazwać. Lubił jednakże tę - odmienną energię, jak też i pewne ... hmmm ... 'wariactwo'. Trudno było za nią nadążyć. Pojawiała się i znikała tak samo szybko i niespodziewanie. Kiedyś wydawało mu się, że ją kocha. Może nadal czuł tę emocję - nie był tego pewien. Prowadziła jakieś jeszcze bardziej zawiłe życie, niż on. Miała swoje 'projekty', które ją angażowały tak bardzo, że ... potrafiła milczeć przez wiele dni. Początkowo, gdy niemal 'zachłysnął się' jej wewnętrzną siłą, bardzo przeżywał te chwile ciszy. Trudno mu było się skupić na codziennych sprawach. Decydował się więc czasem - wbrew własnym 'regułom', na wysłanie jakiejś wiadomości na określonym kanale, aby dać jej znać, że ... on na nią czeka. Na wieści od niej. Jakąś formę kontaktu. Była niemal jak narkotyk ... potrafił w każdej niemal chwili przywołać ze wspomnień, kolor jej zielonych oczu. Chciał w nie patrzeć bez końca. Tylko, że ona ... nie starała się stworzyć ku temu  okazji .. 

Zrozumiał to jednakże, pewnego dnia. Z niejakim trudem, ale ... Tak! udało mu się zaakceptować wreszcie, że taką ma właśnie naturę. Pojął, że nigdy nie będzie jej miał 'na własność'. Była bardziej niezależna niż on i otwarcie mówiła o tym, że ... ich związek nie ma szans być takim, jakiego on mógłby oczekiwać. Jakby wyczuła, że - choć lubił też swoją wolność - to dla niej ... mógłby z niej zrezygnować. Ona jednak na takie decyzje nie była gotowa - jak twierdziła ogólnikowo. Nigdy nie udało mu się uzyskać zbyt wiele informacji na jej temat. Odniósł wrażenie nawet, że niespecjalnie chciała opowiadać o sobie. Czy mógł ją do tego zmusić? 

Hej. Jasne! wiem ... dawno się nie odzywałam, ale byłam zajęta. Aktualnie ... jestem w twoim mieście. Powiedzmy, że mam coś w stylu kilku wolnych dni, więc ... jeśli masz chęć spotkać się ze mną ponownie, daj znać, ok?  odczytał. Mimowolnie się uśmiechnął, gdy ujrzał jeszcze pewne zdjęcie. Rozpoznał drogę, która prowadziła do miejsca, gdzie ... zdarzało się im widywać. Wiedział, że nie może zbyt wiele oczekiwać, ale ... każda okazja do spotkania z nią była niczym - 'na wagę złota'. 

Poczuł nagle, jak wstępują w niego jakieś nowe moce. Nie czuł się już tak bardzo zmęczony, jak było to jeszcze kilka chwil wcześniej. Chciał tylko ... znowu ją zobaczyć ... poczuć jej dłoń w swojej ... ujrzeć jej uśmiech ... oraz podarować jej - ale! też i sobie niejako - momenty szczęścia.

[ fragment ]



#piszęBoLubię     #różneTEKSTY     cykl: #Wiedźmy

wtorek, 18 lipca 2023

Gdzie jest ... ?

Uważała, że to Ziemia była jej ... 'ojczyzną'. Tutaj się wychowała i przez wiele lat była niemal pewna, że ... należy do tej właśnie Krainy. Niewykluczone jednak, że się myliła. Była niczym 'podróżnik', który nie potrafi nigdzie poczuć, że jest 'w domu'. Ten stan 'zawdzięczała' swoim rodzicom Tym, którzy chyba nigdy nawet nie próbowali? sprawdzić, jak układa się jej życie. Czy przypadkiem nie potrzebuje ich wsparcia. W przeciwieństwie przecież do jej 'ziemskich opiekunów', chociaż matka miała, wystarczające moce. Mogła sprawić, że jej życie będzie lepsze niż to, które miała ... 

Czasem próbowała znaleźć odpowiedzi - na różne pytania, które zabiegały o jej uwagę. Jednym z tych ostatnich było to, które dotyczyło bezpośrednio ... no, tej trochę jednak dość zaskakującej, różowej koperty. To ona niejako 'otworzyła' jej oczy lub też i drzwi - do zupełnie innego świata, niż ten jej dotychczasowy. Pokochała Akademię od chwili, gdy ją ujrzała. Była niczym ta - 'bezpieczna przystań', do której chciało się wracać po różnych podróżach - projektach.

Tamtego dnia podjęła chyba najlepszą? - decyzję w swoim życiu. Tym, które miała oraz znała. Obudziła się w niej jakaś nowa nadzieja oraz siła. Uwierzyła, że ... może nie być kimś 'przeciętnym', czyli poniekąd 'zwykłym'. Czas spędzony w tamtej magicznej Krainie - w jakiś tam dość znaczący sposób - 'odcisnął się' na jej psychice. Czuła się niemalże, jak bohaterowie znanych książek, autorstwa Pani znanej, jako: J.K. Rowling ... była swego czasu ich wierną fanką. Z wypiekami na bladej twarzy czytała o tym, co się im przydarzało. Czuła z nimi jakąś dziwną więź. Lekko 'magiczną'. Później zrozumiała, dlaczego tak było.

Dość sporym zatem rozczarowaniem okazał się moment, o którym śniła na jawie oraz we śnie. Oczekiwała, że wraz z wręczeniem upragnionego dyplomu otrzyma też - podobnie jak jej 'Przyjaciele z Akademii' - propozycję dalszej współpracy. Rozważała, która oferta byłaby dla niej najciekawsza. Okazało się jednak, że traciła tylko czas na ... odważne marzenia. Niewykluczone, że Imć Wszechświat chciał 'utrzeć jej lekko nosa'. Może faktycznie poczuła się ... zbyt pewna siebie. Własnej Mocy. Co było jednak w tym złego? Poznała wszak swoje możliwości. Dowiedziała się - podczas nauki w Akademii, która zwykle polegała na realizacji konkretnych projektów, więc była dość praktyczną wiedzą - o sobie samej bardzo dużo. Poznawała własną duszę oraz historię. Towarzyszyły jej różnorodne emocje. Niekiedy trudno było jej sobie z nimi poradzić. Miała jednak grupkę przyjaciół, jak również 'przydzielonego' na określony czas, Mentora. Byli jej 'zapleczem' - niemal miała stuprocentową pewność, że będą ją wspierać, jeśli tylko będą w stanie. Była im za to na swój własny - może? dziwaczny (prywatny) - sposób wdzięczna. Nigdy nie dali jej do zrozumienia, że ... 'nie będzie w stanie czegoś zrobić bądź osiągnąć'. Ufali w jej energię. Ona potrzebowała niekiedy tej ich wiary w nią. Cieszyła się więc, że podtrzymywali ją na duchu w trudniejszych momentach, których nie brakowało - podczas realizacji określonych zadań. Swoim podejściem uczyli ją ... także pewnej 'pokory' wobec sił, które nie były tak oczywiste. Nad wybranymi, nie potrafiła zapanować - mimo, że tego bardzo pragnęła. Magia objawiała się w różnych momentach i z odmienną siłą. Nikt - nawet ci będący 'Ekspertami' z Akademii - nie mógł przewidzieć, jak się owa Moc objawi oraz kiedy ... Należało jednak pamiętać, że Wszechświat bywał nieprzewidywalny - tak bardzo lubił eksperymentować. ..

Niestety po ukończeniu Akademii - trochę w sumie w naturalny sposób? - przestała być cząstką tego świata. Dokładniej - w tym momencie, gdy ... uściśnięto jej tylko dłoń, wręczając coś, co miało być 'nagrodą', a okazało się tylko - jedynie pamiątką. Po tamtych niezwykłych - dla niej na pewno - czasach. Niekiedy wspomnienia napływały do niej, wzbudzając na nowo jakiś żal. Może rozczarowanie. Niewykluczone, że i Tęsknotę. Za miejscem, w którym czuła się ... najbardziej sobą - czyli Czarodziejką ... 

Czy Ziemia mogła być wciąż dla niej odpowiednim miejscem?

[ fragment ]



#piszęBoLubię     #różneTEKSTY     cykl: #Wiedźmy


niedziela, 4 czerwca 2023

Gra się toczy ...

Uśmiechnął się ponownie, gdy go mijała. Zatańczył wokół niego zapach jej perfum. Miał całkiem przyjemną woń, więc lekko się nim podelektował. Niezaprzeczalnie miał nad nią pewną 'przewagę'. Nie chodziło wyłącznie o jego "status" Maga, choć był istotnym czynnikiem. Dojrzał w lustrze windy nie tylko jej zabawne grymasy. Kolor jej tęczówek też był wskazówką, z kim ma do czynienia. Upewnił się też niejako, że otrzymane dane były prawdziwe. Jego informatorzy wciąż byli najlepsi. Czuł zadowolenie z tego faktu. Wycofał się przecież z dotychczasowego życia, kilka lat temu. A ten świat zmieniał się niemal każdego dnia. 

"Dlaczego więc chcesz ponownie kroczyć dawnymi drogami?" zadawał sobie to pytanie od jakiegoś czasu, niekiedy nawet kilka razy dziennie. Analizował swoje emocje, badał tajemnice z przeszłości, szukał możliwych powiązań. Wciąż jednak żadna z potencjalnych odpowiedzi nie była tą, która tłumaczyłaby jego obecne zachowanie. "Czy i mnie dopadła ta potrzeba? To byłoby ... byłoby ... próbował znaleźć zakończenie myśli, ale ta już gdzieś prysła. Może tak było lepiej.

Zamówiona taksówka już na niego czekała. Doceniał to we współpracy z tą korporacją. Punktualni i grzeczni kierowcy, z którymi czasem ucinał sobie pogawędki. Jeśli miał oczywiście nastrój. Nie zawsze tak było. Nikt jednak nie wywierał na niego żadnej presji. Prowadzący pojazd szybko orientowali się, jak może wyglądać dany kurs. To była jednak ich praca, więc niespecjalnie przejmowali się humorami pasażerów. Bądź ich brakiem. Też miewali momenty, gdy woleli jechać w milczeniu, słuchając jedynie radia. Tak właściwie wyglądała dzisiejsza wspólna podróż. Mag potrzebował 'zebrać myśli' oraz opracować strategię działania. Nie wiedział przecież, ile ma czasu. Sytuacja mogła się skomplikować szybciej, niż to zakładał na początku. Dawno przecież nie działał 'w terenie'. Mógł o pewnych kwestiach nie pomyśleć lub o nich zapomnieć. Ostatnio żył zupełnie inaczej, niż kiedyś. Innym tempem. W odrębnych okolicznościach. Może też, miał za mało okazji na interakcję z istotami, które w danym czasie otaczały go każdego dnia.

Pub mieścił się w ciekawym budynku. Czerwona cegła miała swoją energię. Prawie niewyczuwalny zapach 'starych piwnic' dodawał mu jakiegoś uroku. Miejsce miało swoją renomę, zatem i również "stałych bywalców". Poniekąd do nich należał. Głównie jednak za sprawą właścicielki klubu. Nadal byli przyjaciółmi, choć dzieliło ich coraz więcej. Oboje wybrali różne drogi po ukończeniu Akademii. Zawsze jednak - gdy nadarzyła się ku temu okazja - zaglądał tam w nadziei, że ją ujrzy. Może nawet porozmawiają, sącząc przy stoliku kufel piwa. Dziś potrzebowałby takiej konwersacji bardziej, niż zwykle. Miał w końcu pewien mętlik w głowie oraz sercu. Ona natomiast zawsze potrafiła go okiełznać. Ufał jej. Nigdy go nie zawiodła, choć potrafiła też ranić jego uczucia. 

Pożegnał taksówkarza i skierował się w stronę pobliskiego wejścia. Była dość wczesna - jak na weekendowy dzień - pora. Spodziewał się, że nie zastanie tłumów. Obecność zbyt wielu osób wokoło, wytrącała go z równowagi. Nie pozwalała pomyśleć. On dziś miał potrzebę przeanalizować kilka istotnych spraw. Najlepiej byłoby to zrobić, zanim lokal zatętni większym życiem oraz dźwiękami. Jego przyjaciółka uwielbiała muzykę 'na żywo', dlatego też bardzo chętnie udostępniała swoją przestrzeń na różne koncerty. Wiedział to. Była otwarta na różne formy rozliczenia z występującymi w klubie, artystami. Niespecjalnie też przejmowała się obszarem finansów, gdyż ... jako Wiedźma, potrafiła odpowiednio zadbać o swoje interesy. Miała swój indywidualny czar, którym niejednego klienta omotała. Nie była w zasadzie istotna płeć. Umiała nawiązać kontakt z niemal każdym, choć ... nie do wszystkich osób czuła prawdziwą sympatię. Nadal tak dobrze pamiętał jej opowieści! 

Szefowej dziś akurat nie będzie usłyszał od jednego z barmanów. Był bardzo młody, przystojny i miał sympatyczną aurę wokół siebie. Widział go po raz pierwszy, ale wiedział, że jego Magiczna Przyjaciółka zawsze miała 'dobrą rękę', jeśli chodziło o zatrudnianie osób. Był Pan umówiony? dotarło do niego jeszcze pytanie, nieznanego młodzieńca. Zanim jednak poskładał słowa w jakąś logiczną odpowiedź ...

Kopę lat, stary! Kogo, jak kogo ... ale ciebie to ja się zupełnie nie spodziewałem! Witaj na pokładzie! komunikaty słowne zbiegły się z mocniejszym klepnięciem, które poczuł na ramieniu. Zaskoczony odwrócił głowę w stronę głosu. Chwilę mu zajęło odszukanie w pamięci danych. Kolejny tego dnia uśmiech, wypłynął na jego twarz. 

Wszechświat ma swoje 'wariacje' ... odparł, po czym oddał kumpelski uścisk. Dobrze było zobaczyć się z kimś, kto należał do jego dawnego świata. Mark był partnerem 'jego' Wiedźmy. Zaakceptował ten fakt oraz i mężczyznę. Przekonał się, że są razem szczęśliwi i przestał analizować ich prywatną relację. Nawet nie chciał wiedzieć o określonych wątkach. Kiedyś miał nadzieję, że to on zostanie jej 'facetem'. Połączyło ich coś, co bardzo trudno było w sumie nazwać. Kochali się. Może jednak z jej perspektywy była to bardziej "miłość siostrzana", niż ta ... na którą po cichu liczył. Nie miał wyboru. Musiał zaakceptować jej decyzje. Pogodził się więc z nimi. Zaczął nawet odczuwać radość, gdy widział uśmiech szczęścia na twarzy kobiety, która miała na zawsze zostać ... 'tylko' jego przyjaciółką, Wiedźmą.

Fakt! Dziwny trochę z niego koleś ... he, he .. roześmiał się stojący przed nim Mark. Wiedźma ma swój "sabat" dzisiaj ... Nie chciała z niego zrezygnować, choć próbowałem ją 'przekupić', aby została. Fajna muza rozbrzmi w naszych wnętrzach. Może chociaż ty, skorzystasz z okazji i miło spędzisz wieczór dodał jeszcze, mrugając do niego nieznacznie. Wszyscy wiedzieli, że kocha to miejsce tak samo mocno, jak jego 'druga połowa'. 

Zamierzam dobrze się bawić i zrelaksować trochę. Może - jeśli tylko obowiązki ci na to pozwolą - dołączysz do mojego stolika? Rozumiem, że czeka na mnie moje ulubione miejsce? spojrzał na dawnego 'rywala', jakby rzucał mu wyzwanie. 

Owszem! Maxie - nie wiedzieć dlaczego .. he, he .. pilnuje rezerwacji do ostatniej chwili, w której mógłbyś się zjawić. Ty jednak, jeśli masz już ochotę zaszczycić nas obecnością, pojawiasz się przynajmniej godzinę wcześniej. Prywatnie to doceniam, serio! stojący przed nim mężczyzna o szarych oczach, uśmiechnął się lekko. Zaraz podeślę ci kogoś z obsługi, aby przyjął zamówienie. Rozgość się i ciesz koncertem. Jedyna dziś wokalistka nie współpracuje na stałe z zespołem, który ma dziś wystąpić. Myślę, że jej osoba może cię zaciekawić. Ma takie same oczy, jak ty ... Magu! usłyszał jeszcze, po czym ... został sam. Szybko uświadomił sobie, że lepiej będzie skierować się do wyznaczonego stolika. Nie zamierzał zwracać na siebie uwagi. Szczególnie, jeśli sprawy nabrały takiego obrotu ...

[ fragment ]



#piszęBoLubię     #różneTEKSTY     cykl: #Wiedźmy


niedziela, 14 maja 2023

To może tylko Marzenie, ale ...

bądź!
- przy mnie
tak po prostu
i całkiem zwyczajnie ...
- moich snów spełnieniem

siądź!
- jak najbliżej
abym poczuła energię
'prezent' od kapryśnego Losu ...
- może czegoś jeszcze nie wiem

trąć!
- określoną strunę
bez konkretnych oczekiwań
nacisków, niepotrzebnej presji
- niczym wiatr swym powiewem

a potem już tylko
pozwól mi cieszyć się chwilą
jej niezwykłą aurą magiczności

abym zapomniała
lub też lekko odcięła się
od tego, co było w przeszłości

i poczuła znowu
te przedziwne dreszcze
"zagubienia w codzienności"

po to, by - może od nowa?
móc się nią rozkoszować
- tak długo, jak tylko sama
na to sobie pozwolę ...


Warszawa, 2023


niedziela, 7 maja 2023

Odmienne energie

Jako pierwsi wykonali, przydzielone im zadanie. Reszta Ekip była na różnych poziomach realizacji swoich. Tym niemniej, chętnych do świętowania sukcesu ich drużyny, nie brakowało tego wieczoru. Byli tacy, co autentycznie cieszyli się wraz nimi. Znali się nierzadko przecież, z innych projektów. Gratulowali i otwarcie wspominali, że trochę zazdroszczą im zwycięstwa i nagrody. Każda z osób z jej Grupy, mogła bowiem udać się na dłuższe wakacje. Dokładnie tam, gdzie chcieli. Firma płaciła. Niektórzy jednak skrycie im zazdrościli, chowając gdzieś głęboko, uczucie rozczarowania. Tym, że to nie oni tym razem będą cieszyć się nagrodą. Cóż, wybrane osoby były ... cokolwiek zbyt ambitne i nastawione na cel. Trudno im było pogodzić się z porażkami. Szczególnie, gdy same podchodziły do zadania z pełną powagą i odpowiedzialnością. 

Siedział w knajpie i zastanawiał się, co właściwie tutaj robi. Marnował tylko czas, który mógłby wykorzystać inaczej. Zrobić coś, co by przybliżyło go, do tak wyczekiwanego końca. Nie satysfakcjonowało go drugie miejsce, ale było lepsze, niż te, które pozostały. Poza tym, dopisywała się mu pewna pula punktów. Do jego indywidualnego wyniku. Na razie plasował się w czołówce Najlepszych na roku. Był z siebie bardzo dumny. Od dawna hołdował zasadzie, że  wytrwałością i pracą, osiągnie to, o czym od dawna marzył. Odkąd zrozumiał, kim jest i czego tak naprawdę pragnie. 

Znowu 'samotny pośród 'Reszty świata'? usłyszał niespodziewanie czyjś głos obok. Z pewnością należał do kogoś odmiennej płci. Lekko zaintrygowany podniósł wzrok, aby przekonać się, któż to zdecydował się podejść i zagadnąć go o cokolwiek. Znany był z tego, że raczej stronił od towarzystwa. Oczywiście potrafił - jeśli było mu to 'na rękę' - współpracować z innymi, ale ... wolał spędzać czas samotnie. Szczególnie ten tzw. prywatny, czyli po zakończeniu projektów. Niejednokrotnie był w drużynach, które wygrywały rywalizację. Mógł wtedy robić to, co lubił. Podobno sporo podróżował. Taka przynajmniej chodziła po Akademii 'pogłoska'. Jak kilka innych. Wiedział o tym, ale ignorował je. W tym był dobry.

Nie narzekam odparł wreszcie, wciąż wpatrując się w tęczówki kobiety, która przysiadła się do jego stolika. Wiedział już, z kim ma do czynienia. Rozpoznał ją, choć rzadko kiedy przypatrywał się otaczającym go osobom. Należała do Grupy, która dzisiaj świętowała. 

Ćwiczysz jakąś formę hipnozy? Nie wykracza to poza program? roześmiała się nieoczekiwanie, a jej soczyście zielone oczy, zajaśniały na moment. Słyszałam, że często siedzisz z nosem w książkach, więc może faktycznie? To jakaś sztuczka? Mam ci oddać moją nagrodę, czy jak? Nic z tego! Zasłużyłam sobie na nią! Tyle razy była w zasięgu ręki, a jednak ... ktoś zawsze wyprzedzał mój Zespół. Wydaje mi się nawet, że ... zazwyczaj byłeś właśnie w tych, które zajmowały pierwsze miejsce popatrzyła na niego wzrokiem, który miał zapewne - w założeniu - być 'oskarżycielski'. Usta jej jednak lekko drgały, od powstrzymywanego rozbawienia. Te ulotne niemal ruchy sprawiły, że przeniósł spojrzenie niżej. Niemal w tym samym momencie, jej wargi rozchyliły się delikatnie - niczym pąki czerwonego kwiatu - i wydobył się z nich, serdeczny śmiech. Miał przyjemne dla jego ucha barwy. A on akurat był czuły na dźwięki.

Jeśli twierdzisz, że zasłużyłaś na nagrodę, to ja nie zamierzam ci jej odbierać odezwał się wreszcie, odrywając wzrok od jej ust. Rzadko stosuję hipnozę, zatem nie musisz się obawiać. Szczególnie jeśli zdajesz sobie sprawę, że wy - Wiedźmy, raczej rzadko jej ulegacie. 

Ma się trochę tej 'Mocy', co nie?! roześmiała się ponownie, a on poczuł, że wcale mu nie przeszkadza jej obecność. Nawet jeśli pochodzili z odmiennych światów. Próbował sobie skojarzyć, czy gdzieś ją już widział, spotkał ... czy zamienili kiedykolwiek, choćby kilka zdań ze sobą - jak teraz. W zasadzie, to prawie w ogóle nie rozpoznawał 'ludzi z roku'. Chodzili na zajęcia, czasem widywali się w bibliotece lub czytelni, realizowali wspólne projekty, dobierani według nieznanego im klucza. Często musiał współpracować z nowymi dla niego, postaciami. A Indywidualistów bywało w Akademii sporo. Każdy z nich dostał się tu, ponieważ miał umiejętności, inne niż wiele żyjących na ziemi istot.

Niewykluczone ... jeśli jednak się ją rozwija, można dużo więcej powiedział, spoglądając jej znowu w oczy. Może to ten magiczny kolor tęczówek, kojarzący się mu z Nadzieją sprawiał, że czuł się przy niej odprężony. Mówił to, co chciał, wplatając lekko 'moralizatorskie' frazy. Zachowywał jednak przy tym, wszelkie reguły towarzyskiego obycia. Uważał się zresztą za dżentelmena. Starał się zawsze odnosić z pewnym szacunkiem do wszelkich Istot, posiadających kobiecy pierwiastek. Tak został wychowany.

Osobiście uważam, że należy iść własnym tempem i ścieżką. Nie jesteśmy tacy sami i nie musimy być, prawda? zwróciła się do niego, jakby oczekując potwierdzenia w jego słowach.

Masz rację. Bywamy inni, niż reszta. Niekiedy nawet i wśród 'swoich' odparł, robiąc zagadkową minę. Po chwili 'puścił do niej oczko' i uśmiechnął się. Akceptacja może być kluczem dodał filozoficznie.

Taaa ... tyle, że nie zawsze pasuje on do wybranych drzwi. Jakiś wytrych by się niekiedy przydał zażartowała i ponownie kąciki jej warg, uniosły się ku górze. Zaczynał mu się podobać ten widok.

Może nie są dla nas odpowiednie ... odrzekł, ściszając głos i tym razem, to jego oczy błysnęły jakimś nieokreślonym światłem. Dojrzała w nich nadchodzący sztorm. Zadrżała.

[ fragment ]

#piszęBoLubię     #różneTEKSTY     cykl: #Wiedźmy

sobota, 6 maja 2023

Urodzinowy prezent

Obudził ją jakiś 'hałas' za oknem. Otworzyła zaspane oczy, próbując zlokalizować 'źródło dźwięku'. Bez większego zaangażowania. Wciąż miała pod powiekami, sympatyczne obrazy ze snów. Szkoda, że została z nich tak raptownie wyrwana. Wzrok powoli nabierał ostrości. Dojrzała więc wreszcie, siedzącego na parapecie czarnego ptaka. Spoglądał na nią z ukosa. lekko przekrzywiając mały łepek. Nieoczekiwanie otworzył dziób, a potem coś tam 'wyartykułował' po swojemu. Chwilę później już go nie było. Mogłaby pomyśleć, że miała jakieś kolejne 'zwidy', gdyby nie ... zostało tam jedno z piór. A potem nagle! jeden z promieni słońca, chowającego się dotychczas za chmurami, przebił się przez ich pierzastą warstwę. Poszybował przed siebie i zatrzymał się dopiero na ... wiszącym na ścianie kalendarzu. Zerknęła w tamtym kierunku. Dopiero wtedy do jej umysłu dotarła informacja, że dzisiejszy dzień jest jednak, wyjątkowy. Z pewnością - w każdym razie - dla niej. Dziś! były jej urodziny.

Pomyślała, że powinna skontaktować się z Jo. To była najlepsza okazja. Miała powód. Oboje świętowali przecież tego samego dnia. Wzrok jakoś tak sam z siebie, powędrował na jeden z zegarów. Była dość wczesna pora, więc chyba należało się jeszcze wstrzymać z przekazaniem życzeń. Pamiętała, że dzieliła ich pewna liczba 'godzin świetlnych'. Dawno nie mieli kontaktu, więc nie była pewna, w jakiej przestrzeni przebywa tego dnia. Nie chciała jednak ryzykować. Dzień miał być przyjemny przecież dla obojga. Żadne z nich nie miało - jak na razie - poczucia, że świętowanie kolejnych urodzin oznacza również ... upływ czasu. Nie dla nich. Starzeli się w zupełnie innym tempie, niż większość tych, co chodzili po ziemi. Niewykluczone, że miały na to wpływ ich geny. Możliwe było jednak, że to ich charakter - otwartość na innych, szczerość w relacjach i to słynne 'dobre serce', wytwarzały dobrą energię, z której korzystały także ich ciała. 

Postanowiła zadbać o swoje. Była zresztą sobota, więc nigdzie nie musiała się spieszyć. Nie planowała też organizacji żadnej urodzinowej uroczystości. Jakoś nie miała tym razem na to ochoty. Liczyła na tych, którzy ją znali. Spodziewała się życzeń, może jakichś propozycji niezobowiązującego spotkania. Trochę się w końcu już zżyła ze swoją Ekipą. Oni poznali lepiej ją, ona ich. Z niektórymi relacje rozwijały się szybciej, z innymi wolniej. Była jednak pewna, że może liczyć - przynajmniej na część z nich. Polubili się w końcu.

Dźwięki nadchodzących wiadomości, wyrwały ją lekko z rozmyślań. Pierwsze urodzinowe życzenia, zaczęły się pojawiać na różne sposoby. Używali przecież tak różnych środków komunikacji. Wiedziała, że nie wszyscy będą mogli bezpośrednio się z nią skontaktować. Byli tutaj przecież, aby wykonać pewne zadanie i ... nawet taka okazja, jak ta - nie mogła im przesłonić 'pola widzenia'. Nie zmieniało to jednak faktu, że coraz cieplej robiło się jej na sercu. Niektóre życzenia były bardzo osobiste, inne zabawne. Uśmiechała się, odczytując kolejne. Czas płynął, ale jakoś poza nią. 

Gdy komórka nagle zawibrowała w zupełnie inny sposób, lekko się aż wystraszyła. Spoglądała zaskoczona na wyświetlacz, przez kilka kolejnych sygnałów. Odebrała niemal w ostatnim momencie.

Halo, halo ... Księżniczko?! Mówi twój ... rycerz usłyszała głos, który wciąż miał dla niej, przyjemne dla ucha barwy. A potem rozległ się cichutki śmiech. Ona też się automatycznie niemal, uśmiechnęła. Przekaz był lekki, zabawny i nawiązujący jakoś do pewnej sytuacji, w której się znaleźli. Mam nadzieję, że nie obudziłem swoim połączeniem, waszej wysokości dodał ze śmiechem. Domyślała się, że dobrze się bawił.

Nie! Pobudkę zrobiło mi pewne czarne ptaszysko odparła lekkim tonem. 

O! Masz też czarnego kota? A może też miotłę, na której podróżujesz? zażartował? Czy może jednak domyślił się z kim ma do czynienia? Tego jeszcze nie była pewna.

W domu rodzinnym, owszem. Mam tam więcej miejsca odparła, próbując zachować swobodny ton. To przecież mogła być tylko 'gra słowna', którą rozpoczęły jakieś określone skojarzenia. 

"Po co ja mu wspominałam o czarnym ptaku?" - popukała się niemalże w głowę, ale! nie mogła już cofnąć słów.

Usłyszała nagle, jego śmiech. Spodobał się jej, podobnie jak jego głos. Zdecydowanie miał w sobie coś, co ją przyciągało. Posiadał pewien urok, któremu trudno było się oprzeć.

Słuchaj ... żarty na bok, dobra? Wiem, że dzwonię dość wcześnie, ale ... jakby się zawahał, próbując dobrać odpowiednie słowa – ... dowiedziałem się właśnie, że dzisiaj w pewnym sympatycznym miejscu odbędzie się koncert moich znajomych. Będzie grał ich zespół oraz chyba dwa inne. Może? znowu na moment zaległa cisza, w którą ona z napięciem się wsłuchiwała Może miałabyś ochotę ze mną pójść? Jeśli oczywiście nie masz innych planów dodał pospiesznie.

Propozycja ją oczywiście zaskoczyła. Podobnie, jak telefon od niego. Nie spodziewała się, że się do niej odezwie. Często 'przesiewała' przez drobne sito słowa, które wypowiadali do niej inni. Szczególnie ci, którzy nie pochodzili z jej świata. Wiedziała, że potrafili niekiedy ... 'czarować słowami' ... uwodzić spojrzeniami ... zjednywać eleganckimi zachowaniami ... zauroczyć uśmiechami .... omamić obietnicami. Czy jednak jedno, niezobowiązujące w sumie do niczego, a mające posmak urodzinowej niespodzianki, spotkanie może być dla niej ... niebezpieczne? Wątpiła w to. Była przekonana, że panuje nad sytuacją. Jednocześnie jednak miała ochotę jakoś inaczej spędzić ten dzień. Niewykluczone, że ta zaskakująca oferta wyjścia na koncert okaże się całkiem fajną opcją. Co jej szkodziło w sumie spróbować? 

Była zdania, że każdemu należy się ... przynajmniej jedna szansa. Z tego właśnie powodu wciąż była na tyle odważna, aby obdarowywać innych swoim zaufaniem. Wierzyła w ideę: "To, co wysyłasz, to do ciebie wróci". Ona miała dobre zamiary. Była 'pokojowo nastawiona'. A może chciała ufać tym, którzy ją otaczali. Mogła mieć nadzieję, że nie wykorzystają tego, przeciwko niej. 

"Dlaczego w końcu mieliby to robić? Nie krzywdzę nikogo i staram się żyć według określonych zasad. Komu mogłabym zagrozić swoim postępowaniem?" zamyśliła się na moment. 

Hej! Jesteś tam może jeszcze? głos Błękitno-okiego rozmówcy, przywołał ją znowu do aktualnej rzeczywistości.

"Koncert. Dzisiaj. Jego obecność. Nowe miejsce. Nieznani ludzie" wybrane hasła pojawiły się w jej głowie, przywracając jasność umysłu. Potrzebowała sobie to jakoś uporządkować. Wyboru należało dokonać jak najszybciej. Czy miała ochotę wyjść wieczorem z domu? Jak bardzo była 'pod urokiem' swojego ... 'Rycerza', aby przystać na jego propozycję? Co właściwie miała do stracenia?

Jestem, jestem ... myślę i kalkuluję odezwała się, próbując nadać lekki ton swoim słowom. Wciąż nie była pewna, co właściwie ma zrobić. 

To może przestań? Czasem nie warto aż tak roztrząsać 'sensu istnienia'. Lepiej cieszyć się życiem! odezwał się, przerywając ponownie, tok jej myśli. Niewykluczone, że miał rację, więc ...

To o której i gdzie się spotykamy? odrzekła, uśmiechając się figlarnie. Dzień urodzin zapowiadał się naprawdę intrygująco i może? Tajemniczo?

[ fragment ]

zdjęcie zostało zrobione przeze mnie w lokalu warszawskim,
który bardzo polubiłam - #Klub22 (*)

(*) >> Klub 22

#piszęBoLubię     #różneTEKSTY     cykl: #Wiedźmy