Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eros. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Eros. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 września 2023

Aura nieprzewidywalności ...

Z każdym przejechanym kilometrem dróg i dróżek wybieranych pod wpływem impulsu, jej ciało się rozluźniało, podobnie jak i umysł. Każde z nich było zapewne zmęczone tym projektem. Z ulgą pomyślała, że już się on zakończył, a przed nią upragnione wakacje. Planowała zostać w okolicy dłużej, ale ostatnie dni, pozbawiły ją niemal całkowicie, sił. Wiedziała, że jak najszybciej powinna się zregenerować. Najlepszym miejscem była jej Kraina. Tam zresztą byłaby bezpieczna, dopóki ...  'Los' nie zetknie ich ponownie. Liczyła na to, że prawdopodobieństwo takiego zdarzenia nie musi być wcale duże. Trochę ta 'teoria' ją uspokajała. Aczkolwiek gdzieś w duszy dźwięczał ostrzegawczy dzwonek, przypominający o tym, że ... Wszechświat bywa nieprzewidywalny - tak wielką przyjemność sprawia mu eksperymentowanie. 

Jeśli chce sobie prowadzić własne badania, to ... proszę bardzo! Byle nie przydzielał mi roli 'królika doświadczalnego ... mruknęła do siebie, po czym lekko uśmiechnęła się rozbawiona, wyobrażając sobie siebie z długimi, odstającymi uszami i puszystym małym ogonkiem. 

"Wizja kicającego wesoło zwierzaka jest sympatyczna ... ale ty raczej siedziałabyś w klatce!" odezwał się jakiś głos w jej głowie, przywołując niemiłe skojarzenia. 

Potrząsnęła więc odruchowo swoją nastroszoną czupryną, zwiększając tym samym nieład na głowie. Niektóre kosmyki zatrzymały się na rzęsach, co nie wydało się jej zbyt miłe. Szczególnie, że na chwilę straciła dobrą widoczność. Zareagowała automatycznie - unosząc delikatnie stopę. Miała szansę, aby naturalnie zmniejszyć prędkość, nie stanowiąc większego zagrożenia dla otoczenia. Tylko na czas odzyskania pełnej kontroli nad sytuacją. A to miało wkrótce nastąpić. Odgarnęła zdecydowanym ruchem włosy, które pozwoliły sobie 'za dużo', składając jednocześnie przyrzeczenie, że przy najbliższej okazji zrobi z nimi porządek. Wtedy, gdy wróci już do domu.

Nagle dostrzegła w oddali jakąś tablicę, która przyciągała wzrok kolorami. Głównie jednym ... na ten widok, w głowie już ruszyła lawina różnych skojarzeń. Były niczym obietnice. Budziły zmysły, które lekko uśpiła podróż. Informacje, które dojrzała przejeżdżając blisko 'szyldu', rokowały dobrze. Nie zastanawiając się więc dłużej, postanowiła kierować się wskazówkami. Miała tylko nadzieję, że odpowiednio je odczytała. Nie była specjalnie 'lotna' w obszarze 'de-szyfrowania'.

Uuu ... Wszechświat chyba dziś jakiś bardziej łaskawy ...  wymruczała cichutko, wyłączając wreszcie silnik na wskazanym parkingu. Niedaleko, za drewnianym ogrodzeniem majaczyły się jakieś zabudowania. Wystarczyło tylko przejść się jedną z bardziej wydeptanych ścieżek. Po innych kroczyli raźno, podobni 'przybysze'. Chyba, że jakiś Anioł postanowił mnie wziąć pod swe skrzydła. Mmm ... nie miałabym nic przeciwko. Fajnie byłoby wtulić się w taki mięciutki puch ... kolejna zaskakująca wizja nadpłynęła sama, nie wiadomo skąd. Ponownie poczuła się rozbawiona wyobrażeniem. 

***

Zdawał sobie sprawę, że nie powinien robić czegoś takiego. Kończył się jego czas, jako jej Mentora. Miał niejasne wrażenie, że zbyt mocno 'wczuł się w rolę'. Już kiedyś to zrobił i ... może lepiej byłoby tego nie powtarzać. A nuż trafiłby na swoją ...

Wyparł z umysłu dalszą część zdania. Niedokończona myśl pozostawiła po sobie jednak, jakiś ślad w jego głowie. Mogła być też pewnym wyjaśnieniem dla uczuć, jakie wzbudzała w nim Lucy. Niewykluczone zatem, że tym się kierował, łamiąc pewne - głównie swoje - zasady. 

***

Upewniła się, że ma przy sobie torebkę z najważniejszymi akcesoriami. Sprawdziła też, czy aby na pewno! wszystkie drzwi pozostawia zamknięte, podobnie, jak i szyby. Nie należało 'kusić losu'. Nie znała okolicy, więc lepiej było pozostać 'mobilnym' oraz niezależnym. Chciała przecież wrócić do Swoich. Wrzuciła kluczyki do torebki, aby następnie podążyć w ślad za tymi, którzy przeszli tędy niedawno. Okolica wydawała się przyjemna. Podchodziła coraz bliżej, szukając wzrokiem wejścia. Dojrzała je wreszcie pośród kręcących się wokoło różnych ludzi. Ruszyła raźno przed siebie.

Zaproszenie ma? niemal wyzuty z emocji głos, przyhamował ją nieco. Spojrzała zaskoczona na postać, której twarz również niczego nie wyrażała. 

Słucham? Mógłby pan powtórzyć? zapytała grzecznie, przywołując leciutki uśmiech na usta. Może miał zbyt mało uroku, gdyż niczego nie zmienił w postawie stojącego przed nią mężczyzny. Jego przewagę było widać gołym okiem i zapewne był tego świadomy.

Ma paniusia zaproszenie? To impreza zamknięta warknął znienacka, czym ją lekko wytrącił z równowagi. Gapiła się teraz na niego, próbując znaleźć jakieś rozwiązanie.

Aaa ... Aaa może byłaby szansa otrzymać takie za opłatą? wydusiła z siebie wreszcie, nie wiedząc jaką strategię obrać w tej rozmowie.

Można kupić bilet. Ale bierzemy tylko gotówkę. Wiadomo wtedy, na czym człek stoi ... he, he roześmiał się jakoś tak ... rubasznie, zadowolony ze swego tekstu.

W popłochu sięgnęła po portfel. Nie pamiętała, ile w nim zostało od chwili, gdy ... udało się jej wymknąć, wykorzystując chwilę nieuwagi Tamtego. W jakimś stopniu zaaramżowanej zresztą. Zakumplowana z nią Czarodziejka nie zadawała zbędnych pytań. Wielu znało jego 'renomę' podrywacza, łamiącego serca płci przeciwnej. 

Obawiam się, że nie mam wystarczającej liczby banknotów. Czy naprawdę nie mogę skorzystać z karty? zapytała w nadziei, że może jednak coś da się zrobić. 

– Może paniusia korzystać. Ale nie tutaj. Niech podjedzie do miasta i weźmie kasę facet 'na bramce' znowu przybrał obojętną minę, jakby czuł się znudzony.

A żadnego rabatu dziś nie macie? Dla Wiedźm przykładowo? postanowiła 'zagrać' inaczej. 

Paniusiu ... Wiedźmy to płacą podwójnie .. he, he .. zarechotał nieprzyjemnie.

Popatrzyła w jego zmrużone oczka, zastanawiając się ... czy warto było się tu zatrzymywać, licząc na krótki odpoczynek oraz coś do jedzenia i picia. Zrozumiała, że nie ma sensu tracić tych resztek mocy, jakie jeszcze miała ... na 'przepychanki'. Faktycznie! Może powinna znowu, wsiąść za kierownicę i pomknąć w kierunku miasta. A potem tam zostać, choćby na jedną noc. Tu chyba nie miała czego szukać. Już zamierzała się odwrócić, gdy raptem - obok zblazowanego gościa, przepchnął się ktoś równie wysoki. Zdecydowanie jednak szczuplejszy i ...

Mmm ... przystojniacha ... wymruczała mimowolnie na jego widok. Aż zaczęła żałować, że nie będzie miała okazji go poznać. Sylwetka pobudzała wyobraźnię. Podobał się jej także, ten sympatyczny uśmiech, który błądził mu po twarzy. 

Znowu jesteś spóźniona! powiedział donośnym głosem, znienacka stając parę kroków przed nią. 

Taaak?! odparła, nie mając pewności, czy on zwraca się do niej, czy do kogoś stojącego za jej plecami. Sytuacja była dziwna. 

Zaproszenie pewnie zostawiłaś w domu?! dodał głośniej, jakby oczekiwał, że usłyszy jego słowa także i facet pilnujący wejścia. Jednocześnie zdawał się patrzeć wprost na nią, choć nie musiało wcale tak być. Na nosie miał ciemne okulary. 

Niczego już nie jestem pewna ... odrzekła wreszcie, gdyż nikt inny nie udzielał odpowiedzi. 

Może tak będzie lepiej ... czasem dobrze jest 'stracić kontrolę' i zaufać ... odezwał się ponownie. Ostatnie słowo połaskotało ją delikatnie w ucho, gdyż prawie jednym susem, pokonał dzielącą ich jeszcze przed chwilą, odległość. Niemalże ... zemdlała - z wrażenia! Czuła jakąś trudną do nazwania, energię. Nozdrza wdychały zapach użytych przez niego kosmetyków. Był naprawdę wysoki i dobrze zbudowany. Koszulka z krótkim rękawem zarówno przysłaniała, jak i uwidaczniała walory jego ciała. Znowu zakręciło się jej w głowie. Prawie zapomniała, jak się oddycha.

Pozwolisz ... bardziej oznajmił, niż zapytał, po czym wziął ją pod rękę. Oszołomiona tym, w czym właśnie uczestniczyła, pozwoliła się prowadzić. Gdy - ale już 'w parze' - pojawiła się ponownie przed bramą, jej nieoczekiwany ... 'Sojusznik'? pomachał czymś przed twarzą - nie mniej niż ona sama - zaskoczonego 'wartownika' (jak nazywała już w myślach, tego gburowatego faceta), by następnie - wprowadzić ją do miejsca, które jeszcze chwil kilka temu ... było niczym 'Zakazany Świat'. Otoczyły ją inne postacie, słyszała gwar rozmów oraz wesołe śmiechy ... gdzieś w tle sączyła się leniwie jakaś przyjemna dla ucha, muzyka ... powietrze było różnorodną mieszanką wielu zapachów ... wychwyciła te, które płynęły z rosnących tu dość gęsto, wysokich drzew. Potem skupiła się na tych, które miały jakiś kolor ... poczuła się wyjątkowo ... głodna. 

Jakby wyczytał coś z jej zachowania i skierował się do jednego ze stojących niedaleko, stolików. Usiadła posłusznie tam, gdzie jej wskazał - niczym 'grzeczna dziewczynka' i zapatrzyła się w tryskające czerwonymi iskrami, ognisko. Płomień wesoło tańczył, w rytm własnej, muzycznej kompozycji. Widok był hipnotyzująco-relaksujący ...

Czy jesteś ... czy mógłbyś być ... czy to jakiś sen? odwróciła się raptownie, spoglądając na siedzącego obok, przystojnego mężczyznę. Lekko figlarny uśmiech przemykał po jego twarzy. 

Nie wiem, czy powinienem ... podzielić się z tobą pewnymi informacjami. Powiedzmy zatem, że mogę wiedzieć coś, czego ty nie jesteś jeszcze świadoma ... zniżył na tyle głos, aby wiadomość 'przedarła się' przez otaczające ich dźwięki, ale! trafiła tylko do niej. 

Wciąż nie widziała jego oczu. Ukrywał je za ciemnymi szkłami okularów. Dodawało mu to tajemniczości, ale miała jakieś wewnętrzne przekonanie, że może się czuć przy nim, bezpieczna. Oprócz chwil, gdy szli razem pod rękę, nie wykonał wobec niej żadnych nieprzyjemnych gestów. Jakiś cichutki 'głosik' podpowiadał jej zresztą, że ... z pewnością nie ma do czynienia z Magiem. Ich aura była wyjątkowo silna. Więc ... kto jej towarzyszył i dlaczego?

Będę szczera. Nie mam pojęcia, kim właściwie jesteś. Może zgadnę, jeśli dowiem się, jakiego koloru są twoje tęczówki ... wypaliła znienacka, zaskakując tym głównie chyba siebie. Potrafię jednak 'poskromić' swoją chęć odkrywania. Nie musisz mi niczego mówić. Czasem może faktycznie, lepiej wiedzieć mniej ... puściła do niego 'oczko' i uśmiechnęła się, dając mu znak, że podchodzi do tej kwestii z humorem i na luzie. Ona też czasami wchodziła w posiadanie 'danych wrażliwych' - choćby podczas realizowania różnych projektów. Nie czuła potrzeby, aby się dzielić tą wiedzą z innymi. Mogła go więc zrozumieć.

Ciekawość to nic złego odezwał się po chwili obopólnego milczenia. Nie po to, aby przerwać ciszę między nimi. Ta bowiem była łagodna i żadnemu z nich nie ciążyła. 

Zastanawiam się teraz, czy wiesz ... kim ja jestem i co tu robię dzisiaj ... postanowiła podtrzymać rozmowę, ale zmieniając jej kierunek. 

Jesteś ... No, nie wiem, co chciałabyś naprawdę usłyszeć, ale ... opowiem ci swoją 'wizję', dobrze? uśmiechnął się do niej, po czym dotknął jej prawej dłoni. Poczuła, jak jego ciepło zaczęło przenikać przez jej skórę. Było w tym jednak coś kojącego, więc trwali tak przez następne sekundy. Dziś miałem sen, w którym zobaczyłem nieznajomą mi kobietę o zielonych, tajemniczo kocich, oczach. Miała we włosach ogniste promyki, ale widać było, że ich energia słabnie przemówił ponownie, a jej lekkie 'ciarki' przebiegły po plecach. Bez zastanowienia odgarnęła kilka rudych kosmyków, które pod wpływem wiatru, wpadły jej w oczy. Kiedy więc dziś cię zobaczyłem ... próbującą dogadać się z tym ... niezbyt rozwiniętym osiłkiem ... poczułem, że muszę coś zrobić. Twoje tęczówki mają swoje sekrety, ale ... ja również uszanuję twoją decyzję, o pozostawieniu ich dla siebie. Może nadarzy się jeszcze okazja, abyśmy się kiedyś spotkali i poznali trochę lepiej. Chętnie bym dotrzymał ci towarzystwa dłużej - może i do końca tej imprezy posłał jej czarujący uśmiech ale mam pewne zobowiązania tutaj. Będę oczywiście ... 'miał cię na oku', ale gdybyś czegoś potrzebowała, nie wahaj się mnie odszukać w tym tłumie ... roześmiał się niezbyt głośno, po czym sięgnął do kieszeni spodni. Oto wymagane zaproszenie, które jest swego rodzaju 'przepustką' tutaj. Potraktuj je, jako pewien talon, który zastępuje gotówkę. To, jak się domyślasz, dość wartościowy podarunek, dlatego postaraj się mądrze z niego korzystać dodał jeszcze, po czym położył przed nią papierowy przedmiot. Następnie, zgrabnym ruchem podniósł się, potem musnął jeszcze w przelocie jej ramię i oddalił się gdzieś szybkim krokiem. Wkrótce straciła go z oczu. Coś jej ten moment przypominał ...

[ fragment ]



#piszęBoLubię     #różneTEKSTY     cykl: #Wiedźmy

poniedziałek, 26 czerwca 2023

Emocjonalne dylematy ...

Pierwszy raz przydarzyło mu się 'Coś Takiego'. Nigdy wcześniej bowiem 'nie stracił głowy' dla żadnej poznanej kobiety. Oczywiście! Zdarzało mu się jakoś tam wybranymi zauroczyć, ale ... nie wykraczało to raczej poza ramy krótkotrwałej fascynacji. Najczęściej jednak ciałem. Tym razem było zupełnie inaczej. Można byłoby nawet rzec, że 'zwariował na jej punkcie'. Miała w sobie niemal wszystko to, co chciał widzieć w osobie płci przeciwnej, która ... może stałaby się jego towarzyszką życia. Do tej pory zupełnie nie zaprzątał sobie głowy tematem rodziny. Piął się wciąż po tzw. 'szczebelkach kariery', aby osiągnąć pewien wygodny dla niego status. Powiązany oczywiście z gratyfikacjami finansowymi. Pragnął w końcu ... 'żyć na poziomie'. Czyli: nie martwić się sprawami, którymi żyli nierzadko jego znajomi w podobnym wieku. Kredytami. Opłatami. Bądź znalezieniem dodatkowej gotówki na niespodziewane wydatki - najczęściej związanymi z posiadanymi już dziećmi. Jego wciąż te tematy nie dotykały. 

Otrzymał od ukochanego dziadka mieszkanie, w którym lubił spędzać czas. Szybko stał się jego prawowitym właścicielem. Świadomość posiadania swojej własnej 'bezpiecznej przystani' działała na niego kojąco. Lokalizacja była zresztą wyjątkowo korzystna. Osiedle miało dobrą komunikację z centrum miasta, w którym mieszkał. Codzienny dojazd do pracy nie stanowił zatem większego problemu. Jego samochód w ciągu tygodnia, rzadko opuszczał miejsce parkingowe, ukryte w 'czeluściach zabudowań'. Jednocześnie było oddalone od ulic, będących tymi najbardziej uczęszczanymi. Widok z balkonu miał wyjątkowo sympatyczny. Sprawiało mu przyjemność spoglądanie na 'pierwszą linię' drzew, będących częścią pobliskiego lasu. Przez otwarte okna wpadały odgłosy ptasich treli. Niekiedy też jakieś nawoływania dzikich zwierząt. Czasem radosne poszczekiwania psów, które doczekały się swojego spaceru. Uwielbiał siadać w fotelu i nasłuchiwać tych odgłosów. Relaksowały go po trudach 'dnia codziennego'. A te bywały naprawdę trudne do zniesienia. Głównie ze względu na jego szefową. Ten 'babsztyl' był niezwykle trudnym partnerem we współpracy. Nie to, co ...

Myśli ponownie pobiegły do poznanej niespodziewanie kobiety. Nie miał pojęcia co sprawiło, że pozwoliła zaprosić się do jego mieszkania 'na drinka'. Przesiedzieli bowiem w pubie do chwili zamknięcia, nie mogąc się jakoś rozstać. 'Niedobitki' różnych gości zbierały się do wyjścia, podobnie jak oni. Pod wpływem impulsu zaproponował, aby wpadli do niego. Liczył się z odmową. Oferta miała pewne 'podteksty seksualne', których był świadomy. Ona z pewnością też. Rzadko kiedy jakaś poznana kobieta, korzystała z jego propozycji. Większość starała się trzymać zasady: 'Nie idę do łóżka z facetem po pierwszej randce'. Akceptował to. Nie miał przecież wyjścia. Zwykle wystarczyło trochę poczekać. On bywał cierpliwy. Nie spieszył się. Nie było sensu naciskać. Tak przynajmniej wynikało z jego osobistych doświadczeń. Starał się czerpać pewne nauki od życia. Wzbogacać wciąż swoją wiedzę. Na wielu polach.

Zaskoczyło go więc, że tak 'łatwo' zgodziła się, aby wrócili razem. Do niego. Zdecydowanie wolał znaleźć się w swojej znanej przestrzeni. Tam czuł się bezpiecznie. Mógł 'być panem sytuacji'. I starał się - niemal od pierwszej chwili - dobrze wywiązać z roli gospodarza. Zarówno barek, jak i jego lodówka były do ich dyspozycji. Ten obszar - 'smakowych doznań' różnego rodzaju - był mu bliski. Lubił zjeść coś smacznego i zarazem pożywnego. Nie miał oporów, aby przywdziać kucharski fartuch i 'stanąć przy garach'. Wizja przygotowania dla niej śniadania była całkiem kusząca. Podobnie jak ona sama. Te jej nieziemsko zielone tęczówki sprawiały, że ... niemal z przyjemnością topił się w ich odmętach. Było w niej coś, co budziło w nim nowe emocje. Odczuwał jakąś tkliwość, a jednocześnie czuł się pobudzony. Uczucia mieszały się ze sobą, powodując pewien mętlik w głowie. Było to jednak przyjemne doznanie. Chciał przedłużać je bez końca. Podobnie, jak ... 

Pewien rodzaj dreszczu przeszedł przez jego ciało, gdy przypomniał sobie chwile ich bliskości. Momenty 'zespolenia' jego ciała z jej, jak również i dusz obojga. Pragnął dawać i otrzymywać. Chciał iść za głosem wspólnych fantazji i mógł to robić. Bezbłędnie niemal odczytywała jego pragnienia. 'Wchodziła w rolę' tak, jakby i jej sprawiała ona przyjemność. Nigdy wcześniej seks z żadną kobietą nie przyniósł mu tyle satysfakcji. Otworzyła się na niego. Zaufała. Pokazała prawdziwe emocje. Doświadczali ich razem, dostrajając się ciałami. Te momenty były takie .... Ekscytujące!

"Dlaczego więc nie wziąłeś od niej numeru telefonu?" pytanie uporczywie kołatało mu się po głowie od jakiegoś czasu. A konkretnie od chwili, gdy uświadomił sobie, że ona dawno zamknęła za sobą drzwi. Czy mógł pozwolić, aby zniknęła definitywnie z jego życia? Po tym, czego wspólnie doświadczyli? Wierzył, że ta niespodziewanie nawiązana relacja ma szansę na przyszłość. Nie chciał jej kończyć. Był tego pewny, jak niczego wcześniej. 

***

Nie zdecydowała się skorzystać z windy. Pewien emocjonalny chaos opanował jej umysł. Nie przypuszczała, że spotkanie z 'Misiową przytulanką' odciśnie tak ogromny ślad na jej psychice. Był takim cudownym facetem! Ciało automatycznie zareagowało na wspomnie jego delikatnych ust i rąk, pokrywając się 'gęsią skórką'. Musiała to uczucie zwalczyć. Wiedziała przecież, że ta znajomość 'nie ma racji bytu'. Oboje pochodzili z tak różnych światów. On zupełnie nie zdawał sobie sprawy, z kim miał do czynienia.

Nie zamierzała go skrzywdzić. Szczególnie po tym, co jej ofiarował. Dawno nie czuła się tak 'zaopiekowana' przez faceta. Podarował jej tak wiele. Widziała w jego oczach autentyczną szczerość uczuć. Odwzajemniła je na tyle, na ile mogła sobie pozwolić. Może jednak podarowała mu zbyt wiele.  Mógł oczekiwać, że ta relacja będzie miała szansę być kontynuowana. Tak długo, jak oboje będą tego chcieli. Tyle, że ... ich chęci nie miały większego znaczenia. Ona musiała wracać. Do swojego życia, wypełnionego nauką oraz zbieraniem nowych doświadczeń podczas projektów. Również nowych wyzwań. Cieszyły ją sukcesy. Przybliżała się bowiem dzięki temu do chwili, gdy odbierze swój wymarzony dyplom. Zasłuży na szansę, aby stać się nie studentem Akademii, ale jej ... pracownikiem. W tych planach nie było niestety miejsca dla Teda. Może właśnie dlatego ... po raz kolejny 'salwowała się ucieczką', próbując pozacierać za sobą wszelkie ślady. Tym razem było łatwiej. 'Przytulanka' nie była wszak Czarodziejem ... a ten powracał do niej w snach. Mimo, że kolory ich dusz były inne ...

[ fragment ]



#piszęBoLubię     #różneTEKSTY   cykl: #Wiedźmy

niedziela, 25 czerwca 2023

Tajemnice Natury ...

Umysł obudził się znienacka. "System" uruchomił się ... Otworzyła wciąż zaspane oczy. Wzrok powoli się nastrajał, niczym instrument pod palcami muzyka. Bodźce powoli docierały do mózgu. Niestety, czyniąc w nim lekki popłoch.

"Gdzie ja jestem? Rany!" niewiedza - chwilowy brak wspomnień - spotęgowała uczucie paniki i poniekąd też zagubienia. A chwilę później również zawstydzenia, gdy 'odkryła', że jest naga - odrzucając okrywającą ją pościel. Kto jeszcze się pod nią chował?

Spróbowała odtworzyć sobie ciąg zdarzeń z poprzedniego wieczoru. Pojedyncze 'kadry' pojawiały się, ale trudno było z nich poskładać jakąś całość. W miarę logiczną lub możliwą. Nie był to może jeszcze ten czas, gdy 'olśni' ją jakaś refleksja. Nie należało zatem go tracić. 

Rozejrzała się wokół, próbując zlokalizować swoją garderobę. Fakt, że jej części leżały dość daleko od siebie, wcale jej nie uspokoił. Nie mogła nadal sobie przypomnieć, żadnego momentu z niedalekiej przeszłości, który zaprowadził ją tu, gdzie teraz była. Niewykluczone, że po raz pierwszy ... pozwoliła sobie 'stracić kontrolę'. Czy tak chciała odreagować spotkanie z Czarodziejem? Nie przypuszczała, że będzie do czegoś takiego zdolna. Poniekąd 'wykorzystała sytuację'. Miała w końcu ten urok! Potrafiła dość szybko 'omotać' mężczyzn z Krainy, zwanej Ziemią. Tylko, że do wczorajszego dnia, nigdy tak nie robiła - wyłącznie dla własnej korzyści. Realizacja projektów była inną sprawą. Tam liczyło się wykonanie zadania. Nie było miejsca na żadne 'skrupuły'.

Odnalazła wreszcie wszystko, co do niej należało i pospiesznym krokiem udała się do łazienki. Miała ochotę na jakiś odświeżający prysznic, ale nie była pewna, czy ... może sobie na to pozwolić. Należało 'ulotnić się' jak najszybciej z tego miejsca. Najlepiej, nie budząc tego, kto spędził z nią tę noc. Nie była gotowa na informację, kim ostatecznie był. Może nawet lepiej było tego nie wiedzieć. Ot, taka 'jednorazowa przygoda'. Ona przecież i tak planowała opuścić te okolice. Nie była pewna, czy chce tu wrócić. Ich 'misja' co prawda się udała - dlatego przecież poprzedniego wieczoru świętowali - ale okoliczności w jakich się znalazła, budziły w niej zbyt wiele emocji. 

Wróciło nagle wspomnienie jego 'pochmurnych oczu', których się lekko wystraszyła. Przypomniała sobie różne zasłyszane o nim opowieści, które sugerowały ... że lepiej trzymać się od niego z daleka. Pamięć jednak podsuwała też obraz jego uśmiechu. Usta układały mu się wtedy w taki zabawny sposób. Czasem przypominał jej brata ... niekiedy jednego z bliższych przyjaciół, który - podobnie jak on - był Czarodziejem. Poczuła jednak też coś dla siebie nowego. Jakąś nutę emocji, której nigdy wcześniej  nie doświadczyła. Czym była? Zauroczeniem? Oczarowaniem? Zakochaniem? Tego jeszcze nie wiedziała. Jednak świadomość możliwych uczuć sprawiła, że zbyt spontanicznie zareagowała. Ciało przejęło kontrolę i ... no tak! To było dziwne. Zwyczajnie uciekła. A później ...

Ach! zderzyła się z kimś ... a niedługo potem przedstawiono jej jakiegoś - całkiem przystojnego - faceta w 'podobnym jej' wieku. Miał przyjemnie ciepłe, brązowe oczy. Wyglądał na lekko zmęczonego, ale starał się tego nie okazywać. Było w nim coś bezpiecznego, co nasuwało skojarzenia z 'misiem przytulanką'. Wyczuwała jego, taką 'zwykłą dobroć', szczerość, jak również ... pewną wrażliwość. Niewykluczone, że w tamtej chwili tego potrzebowała. Aby ktoś się nią 'po-opiekował' przez jakiś czas, nie zdając sobie sprawy z mocy, jakie posiadała. Ona też miewała swoje 'chwile słabości' - zwątpienia we własne możliwości. 

"Cześć. Jestem Ted" przypomniała sobie jego pierwsze słowa, gdy ich oczy się spotkały.

Prawie się roześmiała, gdy wypowiedział swoje imię. Skojarzenia z wcześniejszymi odczuciami wydały się jej dość zabawne. "Czyli jednak ... Teddy Bear" przemknęło jej przez głowę, mimo że mężczyzna wcale nie przypominał posturą tegoż właśnie. Przyjemnie było na niego patrzeć. Prezentował się naprawdę dobrze, a i jego 'aura' była wystarczająco ciekawa. 

"Hmm ... okazała się wyjątkowo chyba intrygująca ... " podsumowała w myślach, przywołane teraz zdarzenia ostatnich godzin, jak również obecną sytuację. Miało to pewien ironiczny podtekst. Wycelowany oczywiście w jej osobę. Należało jakoś 'uporać się z przeszłością'. Nie wydawało się to wszak jakoś przesadnie trudne. Nie miała żadnych wyrzutów sumienia. Była przekonana, że oboje się wspaniale 'bawili' i otrzymali to, czego pragnęli. Ona zachowa sobie jego obraz, jako wyjątkowo dobrego kochanka. A takich nie spotykała ostatnio zbyt wielu. Większość z nich samolubnie podchodziła do spraw potrzeb seksualnych i własnych fantazji. Tym razem było inaczej. Ta myśl sprawiła, że poczuła lekki żal. Tęsknotę za czymś, co już wkrótce utraci. Szansę na ...

Może weźmiemy prysznic razem? pytanie i ... obecność nagiego faceta, o którym właśnie rozmyślała, totalnie ją zaskoczyła. Stała bez ruchu przez najbliższe sekundy, próbując oswoić się z sytuacją. Była naga. Znajdowała się w obcej łazience. Zaledwie metr od niej ... apetycznie prezentował się nagi mężczyzna, którego poznała wczoraj. Ten, który wywoływał w niej same pozytywne emocje. Wiedziała, że jest z nim bezpieczna. I te jego oczy, w których kryła się ... czułość pomieszana z pożądaniem. 

"W co ja się znowu wpakowałam?" zadała sobie pytanie, ale nie miała już czasu poszukać odpowiedzi. Nagle znalazł się przy niej. Dotykali się teraz odsłoniętymi częściami ciał. Chłonęli swoje zapachy. Delektowali się chwilą bliskości, jaka zdarza się w wyjątkowych momentach życia. Powietrze drgało, wywołując coraz nowsze fale impulsów. Odpłynęli oboje, zapominając o prysznicu ...

[ fragment]



#piszęBoLubię     #różneTEKSTY     cykl: #Wiedźmy


niedziela, 16 kwietnia 2023

... dla zabawy, czy dla ... ???

Wtedy ... gdy pierwszy raz spojrzał w jej zielone oczy, poczuł że jeszcze ich drogi się skrzyżują. Może i nie potrafił - choć był Magiem - przewidzieć przyszłości, jednak posiadał pewne moce, które można byłoby nazwać 'instynktem'. Tamtego dnia, zbyt szybko stracił ją z oczu. Nie spodziewał się jednak jej tam spotkać. Owszem, bywały sytuacje, gdy ich "projekty" w jakiś sposób się 'zazębiały' - w takich sytuacjach właśnie, natrafiali nieoczekiwanie na siebie. Zwykle jednak byli wcześniej uprzedzeni, z kim, jak długo i na jakich zasadach będą współpracować. Tym razem było jakby, inaczej. Ona chyba nawet go nie rozpoznała. Niewykluczone, że wcale go nie zauważyła, skupiona na własnym zadaniu. Na czym ono polegało? Tego niestety nie wiedział. Świadomość tego faktu, nie dawała mu spokoju. Wciąż rozmyślał ... o niej i o tym, czy będą mieli jeszcze okazję, aby się spotkać. Miał oczywiście nadzieję, że tak się stanie i w zupełnie innych okolicznościach. Snuł różne wizje, coraz śmielsza była jego wyobraźnia. Być może obudziła się w nim pewna tęsknota za chwilami, które - cóż! - zdecydowanie należały do przeszłości. Pochodzili z tak różnych światów. Mieli tak minimalną szansę, aby w ogóle kiedykolwiek się spotkać. Tak ... 'twarzą w twarz'. Nadal pamiętał jej dotyk. Był niczym zapalniczka - rozbudzał w nim płomień. Pożądania. Ekscytacji. Nadziei.


Spędził długie godziny, próbując ją po tym zaskakującym spotkaniu, odnaleźć. Wypróbował wszelkie możliwości, znane mu jej pseudonimy, upodobania do nazw, zainteresowania, stare znajomości. Na próżno. Ona wręcz, zniknęła. Jakby zapadła się pod ziemię. Stracił ją ... z prywatnego 'radaru'. A była przecież tak blisko. Niemal na wyciągnięcie ręki, gdyby ... wtedy podjął inną decyzję. Skąd jednak miał wiedzieć, że stanie przed takim wyborem? Może jednak na tym polegało jego zadanie. Miał 'zdać egzamin' z czegoś tam, aby ... udowodnić ... ??? ... Serio?! Czy naprawdę musiał to robić?

"Stary ... dobrze wiedziałeś, że nie miałeś innego wyjścia z tamtej sytuacji. Przeanalizowałeś ją tyle już razy, że ... nawet dla ciebie samego stało się to nudne. Wyluzuj więc i przestań się zadręczać tym, co być by mogło, gdyby ... To nie ma żadnego sensu. Nie poprawia ci to nastroju, a wręcz odwrotnie. Skup uwagę na tym, co masz aktualnie do wykonania. Tylko tyle. Potem zrobisz sobie urlop i spędzisz czas, jak byś tego chciał. Firma w końcu to sfinansuje. Koszty wpisane w projekt. Wiesz o tym ... " myśli wirowały mu w głowie. Coraz częściej mu się to zdarzało. Gadać do samego siebie. W swym umyśle. Niekiedy zastanawiał się, czy ... powinien o tym komuś wspomnieć, czy jednak zachować tę informację dla siebie. Może lepiej było się nie ujawniać za wcześnie. Doświadczenie nauczyło go, aby jednak nie ufać tym, z którymi musiał pracować. Rzadko łączyły ich inne, niż te zawodowe - relacje. Nikt zresztą specjalnie nie dążył do tego, aby w jakiś sposób zacieśniać więzy. Każdy z nich miał swoje oddzielne życie, mniej lub bardziej udane lub ciekawe. Nikt nie lubił opowiadać o swoich problemach, bądź słabościach, które niejednemu się zdarzały. Kultywowany był niemal model lub styl, którego ideą było pokazanie, że: 'jestem idealna / -y'. Ktoś z nich mógłby? Zaprezentować światu, taką twarz?

On taki z pewnością nie był, chociaż? No owszem, starał się profesjonalnie podchodzić do obowiązków, których się podjął. W zasadzie to lubił swoją pracę. Cieszył się w głębi duszy, że taką 'ścieżkę kariery' wybrał. Często podróżował. Poznawał różne miejsca i nawiązywał nowe kontakty. Cieszył się jednocześnie życiem. Nie stronił od przyjemności, jeśli tylko nadarzyła się okazja, aby je sobie 'zafundować'. Najlepiej jeszcze, nie na swój koszt - jak to bywało podczas jego "delegacji". Może dlatego właśnie, tak lubił pracę w projektach. Mógł doświadczać różnorodności i nigdy jeszcze nie poczuł się znudzony. Aktualnie też dobrze bawił się "na misji". Każdorazowe zerknięcie w lustro, wywoływało w nim nową falę uśmiechów rozbawienia. Czuł się trochę nierealnie, ale miało to swoje plusy. Doświadczał czegoś nowego. Zamierzał dobrze wykorzystać ten czas, który mu podarowano. 

Stanął przy krawędzi basenu i zaczął się rozglądać wokoło. Leniwie wodził wzrokiem po odkrytych ciałach obcych sobie ludzi. Pogoda była oczywiście wymarzona, jak niemal zawsze o tej porze tutaj. Ten walor zapewne przyciągał tak wiele osób, żądnych opalenizny, wypoczynku, przygód, nowych smaków i doznań. Lubił się tu pojawiać. Najchętniej właśnie w takim okresie, jak ten teraz. Bawiła go również myśl, że za każdym razem, pozostaje anonimowym gościem. Mimo, że on sam świetnie kojarzył obsługę. To był urok Maga. 

Ten zadziałał odpowiednio - do jego prywatnych oczekiwań. Dostrzegł wśród nagich, mokrych od wody lub potu, bądź lśniących w słońcu od różnego rodzaju kremów, tudzież olejków to ciało, o którym tak często śnił ostatnio. Ten charakterystyczny odcień zieleni oczu mógł należeć tylko do istot jej pokroju. Wiedział, że nie zdarza się im zbyt często pojawiać w tej części "Universum". Ona jednak - podobnie jak i on - lubiła tę przestrzeń. Mimo, że afrykańskie słońce mogło być niebezpieczne dla jej europejskiej skóry. Może właśnie dlatego teraz ... wysmarowała się jakimś specyfikiem z wysokim filtrem. Bardzo skąpe bikini skrywało to, o czym - był tego pewien - marzyło większość facetów. Gdy już jego wzrok osiadł na poszczególnych częściach jej stroju, trudno go było oderwać. Przyssał się niemal do materiału. On też chętnie by to zrobił. Wdychałby zapach jej skóry ... słuchałby z rozkoszą jej szybkich oddechów ... poczuł falujące ruchy ciała, wywołane jego bliskością ... Jak dobrze pamiętał te chwile z przeszłości. Z nikim później nie doznał czegoś podobnego. A okazji było różnych wiele. Żadna jednakże ... z napotkanych kobiet, nawet z jej świata, nie była w stanie spełnić jego oczekiwań. Czy można było się więc dziwić, że chciał znowu ... mieć - właśnie ją? Wyłącznie! Tylko dla siebie i na tak długo, jak to było możliwe. Chciał się nią nasycić. Ciałem też, ale przede wszystkim myślą, że to on zapanuje nad jej umysłem. Umości się wygodnie w nim, niczym król na swoim tronie. Będzie nim - a wtedy także i nią, władał. Oczywiście ku uciesze ich obojga. Pod względem upodobań i potrzeb seksualnych, byli dla siebie stworzeni. Tym bardziej więc nie rozumiał, dlaczego Wszechświat tak pewne sprawy zaplanował. Poddał się tej chwili - mimo obaw ...

Dwa ciała ... jedno w kolorze bieli ... drugie w barwach czerni ... dotknęły się. Po raz pierwszy w tej konfiguracji, ale ... ich dusze miały takie same, magiczne odcienie. Różniące się od siebie, ale ... Moc była w każdym z nich. To się w tej chwili liczyło ... Tego właśnie oczekiwało to słynne "Universum". Prowadziło bowiem ... własne 'badania', czekając na ich 'wyniki'.

 

[ fragment ]

 


 #piszęBoLubię     #różneTEKSTY     cykl: #Wiedźmy


piątek, 7 kwietnia 2023

ile warta jest ... Spolegliwość?

[ ... ]

Nie mogła usiedzieć w domu. A tak przecież za nim tęskniła ... za jego atmosferą. Był dla niej, niczym kotwica dla statku. Ostoja. Miejsce, w którym czuła się bezpieczna i szczęśliwa. Dobrze było wracać do określonej przestrzeni ... przystani. Pamiętała, że jeszcze te ... powiedzmy kilka dni temu, kierując się niedawno używaną 'nomenklaturą' - cieszyła się na myśl, że wkrótce ponownie przekroczy próg drzwi wejściowych. Wyobrażała sobie, co będzie robić przez następne dni, będące czymś na kształt "urlopu regenerującego". Każda osoba, która uczestniczyła aktywnie w określonym i niejako przydzielonym, zadaniu ... miała prawo, aby odpocząć. Nie ingerowano w sposób, czy też wypracowaną recepturę na to, jak każda z nich, Wiedźm zamierzała to osiągnąć. Oczekiwano posiadania tzw. 'dobrej formy' i gotowości. Liczyły się efekty podejmowanych aktywności, co poniekąd było powiązane z przyswajaniem określonej wiedzy. Także tej tzw. "życiowej". Wszystkie te z nich, które zdecydowały się związać swoje dalsze losy - ukierunkowane głównie na karierę - z "praktyczną działalnością badawczą", wciąż zyskiwały nowe doświadczenia. Współpracowały nie tylko ze swymi 'Siostrami', ale także z innymi Istotami Magicznymi, jak również tymi, którzy byli pozbawieni istotnych mocy. Wszechświat natomiast wydawał się być katalizatorem wybranych sytuacji. Niewykluczone, że prowadził własne analizy tego, co mu podlegało terytorialnie. 

" Nad czym ja właściwie się zastanawiam? zadała sama sobie pytanie, które nie doczekało się odpowiedzi. Zbyt szybko porwał je wir innych myśli, tańczących w jej głowie.

Postanowiła więc nie zwlekać. Wciąż miała nadzieję, że szybko załatwi kwestię, która w jakiś sposób "wyganiała ją z domu". Wyjaśni z Nią określone sprawy, rozwieje swoje wątpliwości, a może wręcz upewni się, że nie musiała wcale ich mieć. Niewykluczone, że próbowała się łudzić. W odczytywaniu znaków była wśród trójki najlepszych na swoim roku, więc może miała jednak podstawy, aby ... ufać własnym odczuciom. Zdecydowała się o tym przekonać i ... jak strzała wystrzeliła z domu.

Niedługo później, wkraczała już w zupełnie inną przestrzeń. Za każdym razem, gdy zdarzało się jej tu pojawiać, odczuwała pewną aurę tego miejsca. Ogród zaskakiwał, zadziwiał i niemal jak magik, wyczarowywał kolejne cuda natury. Trudno byłoby nie domyśleć się, że właśnie tutaj Ją znajdzie. Klucz odnalazła z łatwością. Był jak zwykle umieszczony w ich 'schowku'. Tylko one o nim wiedziały. 

Weszła w gąszcz roślin, wdychając roztaczającą się wokół mieszankę zapachów. Unikatowych. Charakterystycznych dla tej właśnie chwili. Poczuła, jak wcześniejsze poddenerwowanie, traci nad nią kontrolę. Rozrzedzane przez zieleń, ulatywało gdzieś - coraz dalej od niej. Mimowolnie westchnęła. Następnie zaś wzięła głębszy wdech. Nastrój miała lepszy z każdą kolejną chwilą. Uśmiechnęła się nieznacznie ... po czym ruszyła przed siebie. 

***

Dotyk szkła oraz widok czerwieni skrywającej się w jego ramionach, dodawała jej jakiejś otuchy. Mimo, że dłoń - w niezauważalny może sposób, ale jednak - lekko drżała. Upiła łyk napoju i poczuła delikatnie gorzkawy smak, który powoli łagodniał. Spływający niżej płyn, przyjemnie rozgrzewał wnętrze napiętego wciąż ciała. Potrzebowała tego ciepłego dotyku. Wiedziała, że to tylko "chwilowa słabość" ją ogarnęła. Była pewna, że przyjmie rzucone jej wyzwanie. Poczuła się sprowokowana i choć ... generalnie uważała się za pokojowo nastawioną Istotę Wszechświata, nie zamierzała odpuścić rywalizacji. Może faktycznie należało tę kwestię między nimi wyjaśnić i zakończyć. Była przygotowana na różne zakończenia tej opowieści. Musiały sobie wzajemnie sporo spraw ujawnić. Każda miała swoje własne sekrety, którymi niekoniecznie chciała się dzielić z innymi. Zaufanie było cennym "towarem", aczkolwiek bardzo delikatnym. Łatwo było je uszkodzić, a naprawa trwała bardzo długo. Ona właśnie niedawno dokładnie to zrobiła. Wyszczerbiła ich - do tej pory - przyjacielskie relacje. Co nią kierowało? Czy naprawdę mogła przedłożyć jakieś inne korzyści, nad ich "sztamę"? 

Nieprzyjemne pytania ponownie wypełniły jej myśli. Mnożyły się szybciej, niż by tego sobie życzyła. Wino miało przyjemny smak, ale musiałaby wypić więcej, aby odgonić swoje 'demony'. Nagle przez jej twarz przemknął jakiś błysk. Uśmiechnęła się. Światło pojawiło się na moment w jej zielonych oczach. Dotknęła wolną ręką swojej garderoby, próbując odszukać w licznych kieszeniach to, co mogło okazać się rozwiązaniem i poprawić jej nastrój. Smukła dłoń pozbawiona jakiejkolwiek biżuterii natrafiła wreszcie na to, co było celem tej odkrywczej misji. Uśmiech pojawił się znowu, wygładzając kilka zmarszczek. Odstawiła kieliszek na stojący nieopodal mały stoliczek. Dokładnie na samym środku leżącej tam bieli. Wyciągnęła znalezisko oraz zapalniczkę. Wyłuskała z paczki cieniutki przedmiot, owinięty podobnego koloru, bibułką. Przyłożyła go do ust, po czym dotknęła jego końcówki, rozpalonym płomieniem. Szarawa chmurka pojawiła się nagle w powietrzu, ale! szybko jednak popłynęła pchana wiatrem, pozostawiając jedynie po sobie delikatny zapach ... jakże odmienny od tych, które wcześniej ją otaczały. Zaciągnęła się powolutku i zatrzymała powietrze w ustach. Czuła, jak zaczyna wnikać w wybrane komórki jej ciała. Chciała tego. Świadomie. Za własnym przyzwoleniem. Nie była przecież idealna. Nawet jeśli była Wiedźmą. Jej moce działały w innych przestrzeniach. Tutaj była jedną z wielu jej podobnych. 

Co się dzieje? Powiesz mi? usłyszała nagle za sobą głos. Drgnęła ciut wystraszona, szybko jednak rozpoznała z ulgą, znajome tony. Przyjaciółka podeszła bliżej i stanęła obok. Spojrzała jej w oczy, kierując chwilę później wzrok gdzie indziej. Uśmiechnęła się lekko, a następnie sięgnęła po tlącego się "wesołego papieroska". Zaciągnęła się głęboko, z lubością i wydała z siebie aprobujący pomruk. Cisza wypełniła na chwilę przestrzeń wokół obu kobiet.  A ja byłam przekonana, że potrzebujesz mojego towarzystwa, bo coś cię gryzie .. roześmiała się, wydychając kolejny obłoczek szarawej barwy. Widzę jednak, że potrafisz całkiem skutecznie 'odciąć się' od pewnych spraw i znaleźć odpowiedni sposób na relaks. Hmmm ... całkiem niezła ta twoja "cygaretka" ... Może więc to ja potrzebowałam bardziej ciebie, niż ty mnie ... roześmiała się ponownie, oddając biały przedmiot, który obecnie był już krótszy o połowę.

W naszej rzeczywistości obowiązują inne zasady niż tam, gdzie ostatnio byłyśmy. Jeśli chcesz, możesz na własne potrzeby uprawiać we własnym ogródku niemal wszystko. Ma to swoje plusy. Doceniam to choćby właśnie dziś odparła "pani tych włości", biorąc kolejny wdech. 

No, pięknie! Pomyśleć, że ja próbowałam tylko pomidory sobie wyhodować .. aaa .. i tak zwykle nie mogłam doczekać się takich plonów, na jakie liczyłam .. Przyjaciółka udała zmartwioną minę. Po chwili obie śmiały się głośno. Cieszę się, że ...

Rachel chciała dodać coś jeszcze o tym, że widok zrelaksowanej Joy napawa ją radością, a jednocześnie podziwia jej opanowanie. Nie zdążyła jednak dokończyć rozpoczętej wypowiedzi, gdyż ...

Nie wiem, czy mam powody, aby pozwolić sobie na chwile relaksu i zadowolenia, jakich mi moja droga Siostro, życzysz. Nie patrz tak na mnie. Obie wiemy, że tylko na ciebie mogę naprawdę liczyć. Wyłącznie tobie, zaufać. W końcu wiesz, gdzie znaleźć klucz do mojego królestwa, czyż nie?! uśmiechnęła się do stojącej obok kobiety. Czuła z nią wyjątkową więź. Dobrze było mieć Rachel po swojej stronie. Niekiedy wystarczała choćby jej obecność. Świadomość, że mogła zawsze podzielić się z nią wszystkim, czego doświadczała, była przyjemna. Potrzebowała jej energii. Obie często ryzykowały. Nie było łatwo odnaleźć się w światach, do których musiały wejść i funkcjonować w nich przez określony czas. Projekty były różne, a zadania niekiedy mocno zaskakiwały. Czasem poruszały się 'po omacku', niczym odkrywcy lub pionierzy, zbierając informacje i testując swoje umiejętności. 

O czym ty mówisz? 

Popatrz na to, co leży pod moim kieliszkiem na stoliku odparła tylko. 

Rachel skierowała niemal natychmiast wzrok, na stojący na tarasie stolik w kolorze brązu. Pod kieliszkiem leżała jakaś biała serwetka. Szybko jednak okazało się, że wcale nią nie jest. Była to bowiem koperta. Zwykła. Niezaklejona. Wypełniona czymś. Zaintrygowana zawartością, pominęła jakiekolwiek oględziny "opakowania". Chwilę później trzymała w palcach coś, co mogło być kolorowym wydrukiem. Zapatrzyła się w obrazek przedstawiający jakąś parę istot. Zdecydowanie różniły się od siebie.

Nie rozumiem wydukała wreszcie, spoglądając na Joy.

Może coś rozjaśni informacja o tym, kto jest nadawcą?

Co? Kto nim jest? Rachel rzuciła się niemal, na pominiętą wcześniej kopertę. Odwróciła ją i odczytała: "ME(a)g"

Robi się ciekawie, nie sądzisz? Joy wydmuchała kolejną chmurkę, ironicznie się przy tym uśmiechając ...


[... fragment ... ]

#piszęBoLubię     #różneTEKSTY     cykl: Wiedźmy


niedziela, 12 marca 2023

To się zdarza ...

Wszechświat czuwał nad przestrzenią, której 'doglądał' ... niekiedy korygował pewne procesy, które pojawiały się, jako efekt działań istot zamieszkujących poszczególne planety ... były zbyt blisko siebie, aby ich światy się w jakiś sposób nie przenikały ... podróżowali dość swobodnie. Gościli i byli gośćmi. Zazwyczaj dobrze się bawili. Niczym na egzotycznych wakacjach. Bywało jednak i tak, że wkraczały pomiędzy poszczególne jednostki .. jakieś wzajemne "animozje" .. iskry, od których mógł powstać niezły ogień. Wtedy to właśnie następował moment, gdy wkraczał bardziej zdecydowanie .. nie zważając już na fakt, że dopuszczał możliwość ich samostanowienia o sobie. Chodziło przecież o coś więcej ... Przestrzeń, którą się opiekował była dla niektórych niezmierzonym i niewyobrażalnym pod względem wielkości, kosmosem. Dla niego natomiast była kolejnym puzzlem. Takich, jak on było też niemało. I każdy z nich - Wybrańców Losu, Synów Fortuny .. miał pewną "władzę" nad innymi krainami. Ale tą wiedzą nie zamierzał się z nikim dzielić ... przynajmniej na razie, gdyż ... jednak lubił przedyskutować i wspólnie z Aniołami, rozważyć pewne istotne kwestie. Decyzję ostateczną i tak musiał "wziąć na siebie" ... Tak, jak i Pozostali z "Kręgu Mocy" .. 

 

Nagle zatęsknił za nimi. Tak rzadko się spotykali. Może ostatnio zbyt często wszyscy zaangażowali się w sprawy rodzinno-zawodowe, zapominając o tym, że przez wiele lat udawało się im celebrować kolejne rocznice ich znajomości. Nie zważając nawet na zachodzące w ich życiu, zmiany. Stanowili niezłą paczkę przyjaciół. Coraz częściej i bardziej? doceniali tę zbudowaną między nimi relację. Zdecydowanie, nie było tam miejsca na coś takiego, jak romanse ... już nie ... zrozumieli wreszcie oraz poznali się na tyle, że swobodnie czuli się w swoim towarzystwie. Żartowali z siebie nawzajem. Wspominali dawne "ekscesy" .. Śmiali się wspólnie i serdecznie z tego młodzieńczego ale i obecnego też - Szaleństwa. Było im dobrze ze sobą. To zawsze był dobry czas. Dodający energii do działania. A wiadomo, że każdy ma swoje własne "zgryzoty" i czasem dobrze jest od nich odpocząć. Dlaczego od dłuższego czasu zatem, nie mogli jakoś zebrać się .. i znowu spotkać w jakimś sympatycznym miejscu? Co się z nimi stało? Starzeli się już, czy jak? uśmiechnął się mimowolnie na wydźwięk tych krążących mu po głowie, myśli. 

Wcale nie czuł się stary. Może tylko czasem bardziej zmęczony, niż kiedyś. Spotkanie w ich "Kręgu" mogłoby mu dobrze zrobić. Był tego pewien. Poczuł nagle jakąś tęsknotę. Wtargnęła do jego serca i umysłu i 'bez pardonu' zaczęła się rządzić w jego głowie oraz duszy. Kiedy widzieli się ostatnio? Spróbował przywołać obraz ich ostatniego spotkania. Szukał w zakamarkach pamięci wszelkich pomocnych skojarzeń. Lub też pytań. O miejsce. Okoliczności. Towarzystwo - kto był, a kogo tym razem zabrakło (chwilowo). Te ich "mityngi" - jak określała to jedna z jego dawnych Partnerek, były niemal świętością dla każdego z nich. Niektórym trudno było zrozumieć lub choćby zaakceptować, że potrzebowali wszyscy tych chwil razem. Może też byli tacy, którzy im zwyczajnie zazdrościli tej czysto przyjacielskiej relacji, doszukując się czegoś, czego nie było. "Każdy mierzy własną miarą" pomyślał i ... Tak! po raz kolejny ... lekki uśmiech przemknął przez jego ... brodatą twarz. Ukrył się tam i nie wiadomo było, czy wciąż tam się błąka, czy już zniknął ... aby ustąpić miejsca następnemu "radosnemu grymasowi" twarzy. 

"A może moglibyśmy spotkać się tym razem .. tylko we dwoje?"myśl była kusząca. Poczuł nawet ten specyficzny 'dreszczyk' na karku. Traktował ją oczywiście - jak zawsze - tak "po kumpelsku". Jednocześnie bawił go widok zazdrosnych lub nawet zawistnych min, przedstawicieli jego własnej płci. Lubił pojawiać się w publicznych miejscach w jej towarzystwie. Elegancka. Wytworna. Szczupła i gibka. Nienaganna figura, którą potrafiła .. świadomie lub też i nie - eksponować w bardzo ciekawy sposób. Czuł na sobie niekiedy, świdrujący wzrok innych mężczyzn. I nawet jeśli ... byli oni w towarzystwie 'swoich' kobiet, to i tak mimowolnie zerkali w jej stronę. Otaczała ją jakaś trudna do wytłumaczenia .. może i magiczna - aura. Pozytywna energia biła z jej ciała. Ogrzewała nią, niczym bezpieczny ogień w kominku. Tak się przynajmniej w jej towarzystwie czuł on. Wyluzowany. Wolny. Mógł zrzucić te wszystkie maski z ról, które musiał niekiedy odgrywać. 

No, hej .. Braciejej śmiech zawibrował mu przyjemnie w uszach. Kąciki ust samoistnie powędrowały do góry, gdy znowu usłyszał jej głos. Koił go hipnotycznie. Proponujesz mi ... randkę?do kolejnego rozbawienia dołączyła kpiarska nuta. Lubił ją wychwytywać. Mieli to samo niemal .. poczucie humoru. Wyczuwali wzajemnie żarty i moment, do którego mogą pozwolić sobie na takie "docinki" ..

Zaraz tam .. randkę ... "Chciałaby dusza do raju, ale .. grzeszki nie pozwalają .."podjął wątek w podobnym stylu, cytując czyjeś myśli. Chciał jej trochę "utrzeć nosa". To była taka ich wspólnie wymyślona gra. Walka na słowa. Litery w ringu ...

No, chciałoby się .. oj, jakże by się chciało .. z tobą to ... "konie kraść", ale nie księżniczki ...odparła i wiedział, że w tym momencie uśmiecha się. Chciałby teraz zobaczyć ją przed sobą. Dotknąć czoła, brwi, ust .. "Ciekawe, jaki mają dziś kolor ..." - myśli niespodziewanie ... 'zeszły na boczny tor'. Prawie się rozmarzył i ...Czy ty mnie w ogóle słuchasz?Cisza w słuchawce przywołała mu świadomość. 

Tak .. nie .. znaczy .. generalnie to słucham, ale ... bąknął wreszcie - zawstydzony, niczym mały chłopiec, przyłapany na jakiejś psocie .. 

Możemy się spotkać .. bez randkowania oczywiście .. nawet dzisiejszego wieczoru. Tak się składa, że wychodzę na koncert ze znajomymi. Nie wiem, czy znasz miejsce, ale .. ja bardzo lubię tam się pojawiać. Może nawet byś mógł sam ocenić, czy nadawałoby się na zorganizowanie w tej przestrzeni, naszego spotkania ... tego, wiesz?! z "Kręgiem". Może należałoby odświeżyć ten nasz coroczny - kiedyś przynajmniej - rytuał?poruszyła wątek, który przecież i jemu był bliski ostatnio. Jak mogło się to zakończyć?

Oczywiście na wszystko się zgodził. Jak zwykle zresztą bywało. Miał do niej jakąś taką 'braterską słabość" i niczym młodszej siostrzyczce, nie potrafił odmówić. Albo robił to z bólem w sercu. Tym razem postanowił "rzucić się na fale" .. zanurkować pośród nich .. pobyć ... a potem się wynurzyć i płynąć na ich spienionych i tak ... trudnych do okiełznania, grzbietach. Żywioł Wody miał swoją magiczną moc. Ale! takową miał również Żywioł Ognia, do którego przynależał poniekąd, on. Jakie więc mogli stanowić połączenie? Mocowali się 'na rękę' i raz wygrywała Ona - Woda .. niekiedy to On - Ogień przejmował stery. Nudy z pewnością nie było pomiędzy nimi. 

Wydarzenie było naprawdę bardzo udane. Podobała mu się muzyka. Połączenie różnych stylów sprawiło mu trochę niespodzianek emocjonalnych. Bawił się rzeczywiście rewelacyjnie. Nie tylko przy dźwiękach instrumentów oraz słów piosenek. Zasmakował w lokalnych drinkach w kolorze bursztynu, który miewał różne odmiany i barwy. Od złocistych, słonecznych jakby ... do ciemnych, tajemniczo mrocznych akcentów. Poznawał ludzi. Natknął się też niespodziewanie na kogoś sobie znajomego. Wdawał się w dość intrygujące, aczkolwiek niezobowiązujące - pogawędki z poszczególnymi osobami. Niemal lub niczym Gwiazda, "brylował" w towarzystwie. Mógł jednak w każdej chwili podejść do Niej. Dotknąć ramienia. Zaproponować jej coś do picia. Rozbawić. Ogrzać się bliskością, czy też ... odurzyć leciutko zapachem jej ciała. Uchwycić kolejne, ale i nowe zazdrosne spojrzenia facetów, którzy również przybyli do lokalu dla rozrywki.

O! Jak dobrze, że się pojawiasz ... chciałabym cię przedstawić i tobie zaprezentować tę oto niezwykłą kobietę uśmiechnęła się do niego, odsuwając lekko ... Za nią stała ... postać, od której bił jakiś taki nieziemski trochę, blask. Jego uwagę jednak przykuły oczy. Szare, nieodgadnione ... niczym ocean, na wodach którego lubił przebywać. Prawie zatonął teraz jednak. Wpatrywał się, jak zaczarowany w jej tęczówki, otulone gęstymi i umalowanymi na czarno, rzęsami. Coś musiała mieć w sobie, bo .. potem prawie na krok jej nie opuszczał. Starał się 'nie napraszać' swoją osobą, ale ... krążył wokoło, niczym 'łowca'. Obserwował. Czasem nawet nie starał się ukrywać, że przygląda się jej. Był ciekawy jej reakcji, gdy dotrze do niej prawda o tym, co właściwie robił. Adorował ją platonicznie. Czuł, że ona w odpowiedni sposób odbiera te sygnały od niego. Jednak - niczym zawodowa hazardzistka - zachowała 'pokerową twarz'. Zachowywała się w jego obecności, jak również pośród innych ludzi, naturalnie. Podobała mu się coraz bardziej - z każdą mijającą chwilą. Był niemal przekonany, że zdobędzie ... co najmniej - jej numer. Albo choć dowie się, jak się właściwie nazywa. Wiele osób zwracało się do niej w bardzo odmienny sposób. Wychwycił imię brzmiące, jak ... Margo. Pojawiały się jednak też zwroty w stylu: Czarodziejka ... Siostra ... Szaro-oka .. - to ostatnie było dla niego i zrozumiałe i sympatycznie brzmiące. Zaczął sobie nawet już wyobrażać, jak mówi w ten sposób do niej .. a potem bierze .. w swe ramiona i tuli do utraty tchu obojga ... "Jak to się więc stało, że nic mi po niej nie zostało?" pomyślał, kierując się rymem ...


Musiał przemyśleć pewne sprawy i obrać jakąś strategię. Miał świadomość, że powinien zrobić wszystko, aby dotrzeć do niej. Jako ten pierwszy. Tylko w ten sposób mógłby ... Tak! Należało się spieszyć z podjęciem działań. Nie tylko on jej szukał. Konkurencji nie należało lekceważyć. Jak również liczby tych, którzy chcieliby ją - jak on - znaleźć. Można byłoby zobrazować sytuację 'kinowo' - tak, jakby za "Czarodziejką" wysłano jakiś list gończy. "Takie, jakby .. 'Wanted'..." pomyślał i wyobraził sobie plakat, niczym z westernów. Kiedyś ten gatunek filmowy go nawet jakoś tam pasjonował. "Skup się! Pamiętaj, że stawka jest wysoka" zbeształ się nagle w myślach. Uświadomił sobie, że niepotrzebnie znowu się rozprasza. Może jednak to ślęczenie przed monitorem tak na niego wpłynęło. Przeglądał od kilku dni wszelkie media społecznościowe, jakie tylko były. Trudno było mu uwierzyć, że chodziłby po ziemi ktoś, kto nie miałby jakiegokolwiek profilu w świecie wirtualnym. Ludzie zwykle zostawiali jakiś swój ślad w takich przestrzeniach. Na razie jednak jego wysiłki nie przynosiły spodziewanego efektu. 


[ fragment ]


#piszęBoLubię    #różneTEKSTY     cykl: #Wiedźmy