Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pogawędki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pogawędki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 lutego 2021

USŁYSZ zanim ... { Początek ? }

Dziś postanowiłam ... Coś! za-PLAN-ować => to była całkiem chyba odważna decyzja, gdyż ... ZA-zwyczaj działam na tzw. "Spontanie" => chciałam: prze-Testować jeden ze swoich Urodzinowych Prezentów. Konkretniej ... myślę o: nie-Oczekiwanym darze od mojej Kumpelki o imieniu Monika.

Znamy się ... OMG! Przynajmniej ... kilka lat. Łączy nas wiele wspomnień i tzw. #DobreSkojarzenia. Jakie? - Ktoś może zapyta po cichu = bez komentarza ...

Mogę zapewnić ZA-Ciekaw-i-onych, że jest ich całkiem sporo. Gdybym miała stworzyć listę, wyglądałaby pewnie tak:

1. Start-up => poznałyśmy się dzięki Akademickim Inkubatorom Przedsiębiorczości => obie tam działałyśmy przez pewien czas ...

2. Politechnika  Warszawska => Monika wraz ze swoim ówczesnym biznesowym Partnerem na tamten czas = Markiem ... zgodziła się = ACH! aby poprowadzić warsztaty z tematu #Komunikacja dla studentów z Wydziału, na którym ... pracuję od ... omg! od 2012!

3. Podcasty => projekt, który - obecnie! - wspólnie przygotowujemy ... tematyka oczywiście ... "hazardowa" = karty .. Inne jednak niż wszystkie do tej pory mi znane ... 

& & & & & & & & & & & & & & & & & & & & & & & && &

Dziś => czwarty dzień lutego 2021, postanowiłam się "pobawić" trochę moim prezentem. Sprawdzić może .. ile zostało mi w głowie z naszych spotkań i rozmów. Była to także - przyznaję bez skruchy - forma mojej własnej ... "Auto-terapii" ... 

Mogę - JUŻ! teraz napisać: "Wszech-Świat" ciągle daje nam wskazówki". Nie zawsze jednak jesteśmy gotowi, aby je .. A. Usłyszeć ... B. zrozumieć ... oraz C. wykorzystać .... w odpowiedni sposób.

Nie jestem pewna, czy mi się UDAŁO?! Jestem jednak dumna z siebie, że ... podjęłam to Wyzwanie. #Challenge => może jakby skomentował to mój Znajomy = #ANDREWpoANGIELSKU ... Czasem dobrze jest może?.. sprawdzić się ... nawet: po-Eksperymentować ... po-Odkrywać => z Ciekawością, jak robią to moje Koleżanki ... w moim umyśle "klasyfikuję" Je jako ... #FOXyLadies ... 

Monika ... Hanna & Katarzyna ... i wiele, wiele Innych ... Kobiety wypełnione Energią, Pomysłami, Wewnętrzną Siłą! Kocham to!

To dzięki Nim czuję! że żyję! Mam własne ... pomysły ... refleksje ... skojarzenia ... odpowiedzi wreszcie! Może Rozwiązania, których poszukuję ... aby => przykładowo: dokończyć zdanie ze zdjęcia:

foto własne: Magiczne (dla mnie) Karty stworzone przez Monikę Janicką
= #USŁYSZzanimPowiesz = mój Urodzinowy Prezent

Czasem ... miewam własne => Refleksy! Pojawiają się najczęściej pod wpływem Innych osób. Moich Przyjaciół, Znajomych ... niekiedy zupełnie obcych ludzi. Lubię zazwyczaj te "Stany Nieważkości" ... Są niejednokrotnie =>  Początkiem .. Czego? To muszę odkryć sama! Wtedy, gdy będę na to gotowa.

Czy TERAZ ?! jestem ??? Może ...

Zasady "obowiązujące" w grze lub ... Zabawie ( moja własna interpretacja) są dość Jasne = Zrozumiałe:

Krok 1. = Level 1.: Dokończ zdanie .. powiedz to, co Ci w danej chwili w Duszy gra 

Krok 2. = Level 2. : Answer for THREE Questions from the Person who is in Your space in this moment .. If You want ... choose Favourite Music .. = Maybe: 

Krok 3. = Level 3: ONE of the Questions: "What can You do if You feel "nervousness" ??"

"Omg! it's ... so personal ... privet space" { I was thinking }

Jeśli jednak zdecydowałam się, aby ... opowiedzieć o tym, to ... z pełną? Odpowiedzialnością za to, co się potem zdarzy ... ??


Czyli tak: Moje Pytanie do siebie samej = po polsku:

"Co możesz zrobić, aby ... nie czuć / pokonać uczucie Zdenerwowania?"

Rozwiązanie numer Jeden: Oczywiście Dobra Muza ... Dziś akurat oczarował mnie Master STING and His songs .. "Every Breath You Take" = one of my Favourite Songs !!!  

Rozwiązanie numer Dwa => przyznaję: dość Zaskakujące dla mnie, ponieważ ... #iHATEKitchenSpace

.. cóż! LOS lubi .. "płatać nam figle" ... "szokować" ...  Szczęśliwie dla mnie = > niekiedy przybiera formę, którą AKCEPTUJĘ ... bez zastrzeżeń ...
Może właśnie dlatego ... przewrotnie ... "zapędził mnie" do przestrzeni, za którą nie przepadam. Co z tego wynikło? Zdjęcia powinny wyjaśnić sytuację ... 

Na moje Szczęście ... Dźwięki okazały się ... Najlepszym Rozwiązaniem dla mnie !!!  

=> mała "Kulinarna Retrospekcja" ... => może Kogoś ZA-Inspiruje do udziału w mojej "Zabawie Kulinarnej", którą zapoczątkowała opowieść = "Bajka po godz. 22.00"... Na Linked.IN trzeba poszukać i kliknąć w #wŚrodyZAWODY

... ocH! Somebody asked me for name this .. meal. I think that could be tittle: 
"Everything what You find in Your's ... fridge or kitchen ( like me):






*************************************************************

Kolejna część mojej "Kulinarnej Opowieści" { z Księżniczkąw tle} ...  w dużej mierze zależy od ... Efektów = Umiejętności Za-Angażowania Tych, Którzy:

A. w przeciwieństwie do mnie => lubią Gotować

B. potrafią robić ... ostre zdjęcia

C.  Umieją i mogą zdobyć się na ... dystans = poczucie humor = Otwartość = ....

---

#myVIBES = my Future ??? ŻYWIOŁ !!! 







czwartek, 19 listopada 2020

... z-łaPAć tę ...- LINĘ ???

Dziś jest 19 Listopada 2020 { roku pamiętnego } godz. 04:01 [początek pisania], dzień Tygodnia: CZWARTEK -> bywa tłusty ... albo - zaangażowany, jak w tym wierszyku [ jego treść zapoczątkowała niejako - pewną grę lekko liryczną, rozgrywającą się w galaktyce LI-owej]:
"(...) Wtorek Środę wziął pod brodę: chodźmy ... czerpać **
... Czwartek w górze igłą grzebie i zaszywa dziury w niebie (...)"
- kto jest Autorem? Ktoś wie?
** a może by tak: z-łapać LINĘ?

O!-oczywiście! Znowu, nie mogę usnąć. Pomysły, jak kiedyś - ach! te skojarzenia -
"w bębnie maszyny losującej znajduje się Teraz 49 ..." - dopowiadam sama: dorodnych, Okrąglutkich Idei, z przypisanymi w kolejności cyframi i liczbami. Jakie DZIŚ wylosujemy? Które będą wybrane, jako: Pierwsze? -> i zostaną umieszczone na prywatnej liście = Top of the TOP! 😁 ???

Dobre Pytania, prawda?
... zatem: Drodzy: Czytelnicy, Goście, Przy-/e/jezdni ...
... tudzież: 💬 "Fani, Followersi, Sympatycy ..." itd.  jak zwykł często mawiać LI-der zaprzyjaźnionego ze mną Zespołu o wdzięcznej nazwie: "San-seci" - czyli: KrzysiU . Jak brzmi? w Waszych uszach, tak zapisana nazwa?

Dobra, bo ja tu "gadu gadu, a chłop ..." - kończyła czasami moja Babcia swoje powiedzonko, które Ogromnie mnie bawiło ... ja bym do-powiedziała tak: "(...) jAJ!-jka zbiera ..." 😈 ha, ha, ha ... 😆

* * * * *
Mam dla Was ... 💥 #PREZENTodPoLI 💥 Cóż, to takiego? 

Otóż ... udało mi się przeprowadzić bardzo ciekawą Pogawędkę. Kto tym razem był moim Rozmówcą? Odpowiedź jest bardzo prosta, jeśli się spojrzy na poniższą fotografię ...

ZACZYNAJ-my zatem:

PC: Dzień dobry. A może inaczej należałoby się przywitać z ... Aniołem? Powiesz mi? Nie mam aż takiego doświadczenia w obcowaniu z Istotami Poza-Ziemskimi ...

Anioł-Student: Dzień dobry. Moim zdaniem to wystarczająco Kulturalny zwrot. Prosty, a jednocześnie niesie pozytywny przekaz. Może być pytaniem - jeśli "pobawimy się znakami". Może być stwierdzeniem. A także wyrażać jakąś ... Radość? gdyby tak dodać na koniec wykrzyknik. Ojej, chyba się za bardzo rozgaduję. To pewnie efekt przebywania w Twoim towarzystwie { Hahaha 😆 }

PC: Tak, z pewnością masz rację. Choć przyznasz, że ostatnio tak często się nie widujemy na Wydziale.

A-S: To prawda. Cała nasza akademicka wspólnota przeszła przecież "na zdalne". Tak się teraz mawia? Kurczę! Studenci nie przychodzą do 207GG i cóż, ... "nie jestem na bieżąco". Zaraz mi normalnie,  skrzydełka opadną z żalu i tęsknoty ...

PC: Nie jest znowu tak źle. Studenci cały się czas przecież pojawiają na Wydziale. Choć zgodzę się, że Politechnika teraz jest strasznie ... Wielka = Pusta. Aczkolwiek wciąż zachwyca swoją architekturą i historią, choć jednocześnie jednak próbuje nadążyć za zmianami.

foto: PC { wejście dla osób z niepełnosprawnością ruchową }
 
A-S: Nie mogę tego ani potwierdzić, ani temu zaprzeczyć. Cóż, chociaż prawdą jest, że ... zamieszkałem na PW w lipcu tego roku, czyli mija ... ile? coś koło 3-4 miesięcy to ... nosa nie wyściubiłem poza Dziekanat!

PC: Aniele, nie unoś się aż tak! Skąd mogłam wiedzieć, że masz ochotę pozwiedzać jedną z najstarszych Uczelni w Warszawie? Przystanąłeś mi na biurku i przez cały ten czas nie zasygnalizowałeś! w żaden sposób, że drzemie w Tobie ... "natura Podróżnika". Nie czytam nikomu w myślach, wybacz ... 😕 { prawie, jak FOCH }

A-S: Nie musisz posiadać takiej sztuki. Mogłaś przecież logicznie po-myśleć ... Przywiozłaś mnie tutaj, więc można było mi pokazać chyba mój nowy 'dom'. Wyleciałem z Galerii BRUKLIN 5 (okolice Krakowa, czyli ... południe Polski). Nie byłem wcześniej, ani w Warszawie, ani tym bardziej w tak Ogromnym Gmachu. Czułem się zagubiony, choć ... trzeba przyznać, że w Dziekanacie witało mnie wiele osób. To było miłe!

PC: Z pewnością tak było ... Wzbudziłeś "zachwyt od pierwszego wrażenia"
[ ha, ha, ha

A-S: Nie dziwi mnie to ...

PC: Hmmm ... jesteś widzę bardzo pewny siebie. Pasujesz trochę do Studenckiej Braci. Tylko, czy te podobieństwa zadziałają na Twoją korzyść?

A-S: Myślę, że możesz być o mnie spokojna w tej kwestii. Potrafię też! uważnie słuchać i szybko się uczę. Jestem pewien, że jeśli spełnisz moje Marzenie o podróży, to ... szybko poznam tę Przestrzeń. Może byś pomyślała o jakiejś formie ... GRY = "Podchody"?? Robiłaś już coś takiego z Asem i Świetliczakami. Chyba nie zapomniałaś, jak było wtedy wesoło?

PC: A skąd Ty możesz o tym wiedzieć? Nie masz internetu. Nie masz nawet komórki. Biblioteki teraz zamknięte, więc ... niestety nie wypożyczysz żadnych publikacji na ten temat.

A-S: Polu, no wiesz?! Więcej .. zaufania! Nie zapominaj proszę, że jestem Aniołem od JustyAny i potrafię więcej, nawet niż "przeciętny anioł". A te przecież zazwyczaj siedzą sobie w chmurach, albo stanowią ... {hahaha} 😅 "Ludzką obstawę" [ przyp. red.: chodzi zapewne o rolę Anioła-Stróża ] - mam więc "informację z pierwszej ręki.

PC: Ok, ok ... Czegoś jednak nie rozumiem. Nie chce mi się wierzyć, że obserwowałeś akurat moje poczynania. Wizyta Świetliczaków była organizowana dobrych kilka lat temu. Partnerował mi wtedy AS.PW . Który to był rok? Chyba jakieś początki mojej 'kariery' na Uczelni ...

A-S: Wystarczy, jak KLIK-niesz w aktywne linki, które tutaj rozsiałaś, jak ... czy Jesień to dobra pora na siew? Coś z tego wyrośnie?

PC: Nie pamiętam dokładnie, ale ... czy w szkole nie uczono o takim 'cyklu życia'? Coś mi chodzi po głowie pojęcie: "zboża ozime"?

A-S: Nie wierzę, że jeszcze w LIstopadzie coś się wysiewa, ale ... nie znam się. Wiem jednak już - bo ... Dobra, przyznam się {hahaha} zerkałem Ci przez ramię, jak zamieszczałaś na projektowej stronie 'Utalentowanych', wyniki tej Twojej najnowszej gry. W połowie miesiąca PW obchodzi - i to chyba całkiem HUcznie! - swoją własną Uroczystość.

PC: To prawda. To wydarzenie nosi nazwę: "Święto Politechniki Warszawskiej". Tak, faktycznie celebrujemy je każdego roku "na bogato" - ja 😎 tak bym to chyba oceniła ... [ ha, ha, ha ] ... nawet teraz była ku temu okazja ...

materiały własne: Wydział Administracji i Nauk Społecznych

A-S: Ach! Prawdziwy nauczyciel nie może się obejść bez kredy, tak? Coś w tym jest ...

PC: Wierz mi, że wiele rzeczy na pozór nie połączonych ze sobą, może mieć zarówno tyle samo różnic, co podobieństw. I jedne i drugie decydują często o wyborach, których dokonujemy. A te nie zawsze są jednak trafne ...

A-S: Uuuu .. i powiało Grozą, niczym w ‘DIABLE zza okna = zrobiło się całkiem poważnie. 

PC: Doceniam zarówno Twoje poczucie humoru, jak i inteligencję oraz kulturę osobistą, spryciarzu. Czuję, że mnie prowokujesz, ale ... może i jest w tym dużo racji, że z zaangażowaniem podchodzę do tematów związanych z edukacją - czyli wiedzą ogólnie, umiejętnością współpracy z ludźmi, komunikacją oraz ... budowaniem tej słynnej marki osobistej.

A-S: Pro-Aktywność jest Dobra, nie przeczę. Też uważam, że należy dobrze s-pożytkować Czas, który otrzymaliśmy na samym początku. Teraz powiem tak: rozumiem, że z Takim! „AS-em w rękawie" dużo łatwiej realizować własne plany. Tym niemniej uważam, że powinniśmy przede wszystkim liczyć na siebie. Pokazać, że jesteśmy samodzielni, zaradni, kreatywni.

PC: W jaki sposób? Pytam z perspektywy studenta, chociażby.

A-S: Jak brzmiało pierwsze pytanie z gry na fanpage'u Utalentowanych?

PC: Sprawdzasz mnie? A może ... Sam nie-U-ważnie czytałeś, albo ... masz problemy z koncentracją ... lub nawet ... pamięcią. A może 'studencki żywot' wpłynął negatywnie na Twoją kondycję?

A-S: Ok ... to mamy Remis. Kpina za Kpinę. To jak ... to Twoje słynne: "WIN-WIN" ... A co z moim Marzeniem? Pomożesz mi je zrealizować?

PC: Dlaczego by nie. Możemy spróbować ...

A-S: Super! W takim razie: START-ujemy w p-oooOOO-dróż !!! po "Galaktyce ... "

PC: Ruszamy. Dziękuję Ci, mój Aniele za ... pogawędkę. Mam nadzieję, że odkryjesz w tych wnętrzach jeszcze wiele Niespodzianek. Może zechcesz o nich opowiedzieć, TUTAJ? Z pewnością niektórzy chętnie poczytają lub choćby popatrzą na miejsca, do których dotarłeś.

foto: PC { ależ mam widoki w pracy }




* * * * *

#JAKbyCośToZnajdzieSięUmnieSZNUREK 😈


#PoznajNaszŚwiatPolitechniki
    #TalentyIdąpoMarzenia
        #PorozmawiajMYoStudentach

 

 



poniedziałek, 18 maja 2020

POGAWĘDKA Piąta

Zaiste, krętymi ścieżkami krąży mój umysł. Często działa na zasadzie skojarzeń, które są jak nagłe „przebłyski na łączach” – pojawiają się nieoczekiwanie i znikają, pozostawiając czasem po sobie jakiś nikły ślad. Nie będę jednak teraz zagłębiać się w meandry moich myśli – szanuję Twój czas Czytelniku 😉 – dlatego napiszę dość krótko. Czasem i ja mam wrażenie, że – jak powiedział William Shakespeare (ulubieniec Teatru Afront):
„Świat jest teatrem, aktorami ludzie,
którzy kolejno wchodzą i znikają”

Prowadząc POGAWĘDKI z Team’em Muzycznym – Sunset Bulvar – miałam okazję dużo lepiej poznać każdą z Osób. A w zasadzie, to o jednej dowiadywałam się sporo z tzw. „drugiej ręki”.
Kim bowiem jest Postać, o której Marcin powiedział:
„(…) człowiek o wielu ksywach, siedmiu żołądkach i gołębim sercu (…)”?
Jak ma na imię Osoba, o której wspomniała Jowita mówiąc:
„(…)
nasz basista powiedział, że zawsze będzie moim „Zawiszą Czarnym” (…)”?
Kto posiada takie cechy, które docenił Krzysztof w pierwszej Pogawędce:
„(…)  zaangażowanie, miłość do muzyki i basu, ogromne chęci i emocjonalna motoryka (…)”?
Nadszedł czas, aby porozmawiać z Kimś, kto wciela się w tym życiu w różne role. Intrygująco się zapowiadało …

foto: materiały ze strony Sunset Bulvar
Paulina: Ja na razie znam Twoje … hmmm, trzy „ksywki”: Mesjasz, Messi, Zawisza Czarny … Tą ostatnią rozumiem, gdyż wspominała o tym Jowita. Skąd wzięły się te dwie pierwsze?
Marek – vel Mesjasz, basista grupy Sunset Bulvar
- Ta, pod którą może jestem najbardziej znany to zasługa mojego … powiedzmy „ojca chrzestnego”, też Marka o ksywie ‘Pudel’. Pochodzenie? W czasie mojej znajomości z nim byłem fanem zespołu szwajcarskiego – MESSIAH, co nie przeszkodziło mi jednak w próbie sprzedaży ich kasety temu mojemu imiennikowi z … powiedzmy pewnym „narzutem”, czyli trochę drożej. Marek oczywiście
mnie przejrzał i nic nie wyszło z tej transakcji  (śmiech). Miano jednak do mnie szybko przylgnęło. Jeśli chodzi o ‘Messiego’ … widzisz, mam poczucie, że walczę z pewną obłudą, może pozerstwem wśród muzyków. Uważam, że powinniśmy być normalni, bo jesteśmy tylko ludźmi. O Zawiszy faktycznie już wspominała Jowita w Pogawędce Trzeciej. Było jednak sporo innych, uzależnionych od danej sytuacji, czy środowiska w jakim się obracałem – choćby: Moździerz, Heliasz, Muzyk …

- Czy jest któreś, które lubisz jakoś wyjątkowo lub z którym się jakoś tak bardziej identyfikujesz?
- Najbardziej do mnie przylgnęło chyba to pierwsze, czyli Mesjasz. Lubię jednak też określenie Muzyk. Może dlatego, że choć proste, jest dość wymowne – oznaczało kiedyś tyle, że gram.

foto: materiały własne - koncert w Rembertowie 2014
foto: materiały własne - koncert 2014

- Czym właściwie jest dla Ciebie granie?
- Muzyka od dawna jest jedną z najważniejszych spraw w moim życiu. Należałem do różnych zespołów. Mam jednak takie przeświadczenie, że to nie wyścigi - nie muszę grać dużo. Jak jednak już to robię, to staram się dać z siebie maksa. Weźmy choćby znanych wszystkim Beatlesów – żaden nie był może wirtuozem, ale porywali tłumy grając razem. Uważam, że to się liczy. Nie chodzi przecież o to, aby każdy z muzyków pokazywał na scenie swoją indywidualność, jeśli tworzymy wspólnie. Moim zdaniem powinniśmy się raczej właśnie tak … uzupełniać, pracując na sukces całej Ekipy.

- Wspomniałeś o Beatlesach. To jakiś twój muzyczny autorytet? Masz jakiś ulubiony utwór?
- Myślę, że są dla mnie autorytetem głównie jako Zespół – przykład świetnej współpracy różnych ludzi. Co do utworu … owszem mam jeden. Nagrałem zresztą ich cover - z inną muzyczną grupą. Lubię ten kawałek – jeśli ktoś ma chęć sprawdzić, jak wypadliśmy to zachęcam by zajrzeć TUTAJ

- Jak już zaczęliśmy ten wątek teamów muzycznych. Ile ich właściwie było?
- Kilka przynajmniej (śmiech). Obecnie oczywiście liczy się dla mnie najbardziej Sunset Bulvar. Nadal jednak należę do formacji o nazwie SKIBOB, z którą nagraliśmy ten wspomniany wyżej utwór. Teraz co prawda, niewiele się tam dzieje, bo mamy małą przerwę, ale mam wiele fajnych wspomnień z koncertów, jakie daliśmy – chociażby w ubiegłych latach na finałach WOŚP. 

foto: materiały ze strony zespołu SKIBOB - finał WOŚP w 2018
foto: materiały ze strony zespołu SKIBOB - finał WOŚP w 2019

Wiesz, jak myślę sobie o tych zespołach, do których należałem, to mogę powiedzieć, że zawsze byłem tą najmniej doświadczoną osobą. Pamiętam jednak, że na początku tej mojej przygody z muzyką, czyli … no, to będzie z jakieś 30 lat temu już – niektóry mówili, że jestem jak polski Sting, tylko nieśpiewający (śmiech). Nie miałem może warsztatu, ale zawsze charakteryzowało mnie wielkie serce. Niewykluczone, że duży wpływ na takie podejście miały także słowa jednego z liczących się dla mnie Ludzi – basisty z „Róży Europy”. Pamiętam, że często mi powtarzał: „Marek, czego nie wyćwiczysz, to potem wyjdzie.” Dlatego tak dużo czasu poświęcałem, aby opanować różne chwyty …

- Na próbach i koncertach wcielasz się w rolę basisty. Czy zawsze grałeś na tym instrumencie? Co w nim lubisz?
- Bas pojawił się trochę nieoczekiwanie i wciąż jest dla mnie pewnym wyzwaniem, jakoś mnie do siebie przyciąga. Nie będę ukrywał, że jestem samoukiem, choć kilka lekcji miałem. Czasem jednak mam wrażenie, jakby to była moja „pięta Achillesowa” – dużo ćwiczę, a wciąż jakoś nie widzę takich efektów, jakie chciałbym osiągnąć. Nie wiem, może coś robię źle … Z pewnością jednak jest to jakiś nałóg. Można powiedzieć, że i kocham tę swoją basówkę Lucy  i nienawidzę. (śmiech).


- O, widzę, że nadałeś jej imię …
- Można tak powiedzieć, choć to nie moja jedyna gitara. Ta jest już chyba … dziesiąta. Mam akustyka, który świetnie wygląda w teledyskach (śmiech), ale nie tylko.





- Gdy przyglądam Ci się podczas Waszych występów, czasem nie mogę wyjść z podziwu, że można znaleźć nawet w małej przestrzeni miejsce na żywiołowe wygibasy. Uważasz się za spontaniczną osobę?
- Na pewno nie aż tak, abym wyskoczył z gitarą i zaczął na niej grać (śmiech). Można chyba jednak powiedzieć, że nadrabiam niedoskonałości „gibaniem się”. Jestem takim trochę aktorem, czy może tancerzem scenicznym - choć od razu zaznaczę, że jestem wrogiem tańca w parach 😆 Wczuwam się po prostu w klimat i jak coś mnie porusza, to … aż chodzi mi stopa. W sumie, to po niej można poznać, jak mi się gra. Marcin, z którym kumplujemy się od wielu lat dobrze o tym wie. Uzupełniamy się i wspieramy – jak czegoś tam nie dogram, to zrobi to On. Jest świetnym bębniarzem, a mógłby być jeszcze lepszy, gdyby … więcej pracował.

foto: materiały własne ze strony Sunset Bulvar
- Dobra, to teraz coś z serii „niewygodnych pytań” 😁 Tym niemniej nie zdążyłam wypytać Marcina, dlaczego „obsadził Cię” w roli kogoś, kto … ma niby te „siedem żołądków”. Co to oznacza?
- Tyle, że lubię dobrze zjeść (śmiech). A tak bardziej serio … przez wiele lat chodziłem na siłownię. Może nie była to moja pasja, ale ta powiedzmy kulturystyka zajmowała wiele miejsca w moim życiu. Nadal ćwiczę, choć oczywiście nie tak, jak wcześniej. Zrozumiałe, że musiałem dbać o odpowiednią masę, bo szybko spalałem to, co zjadłem. Poza tym – uwaga, teraz zacytuję: „Lubię opierdolić coś na ciepło” (śmiech).

- Masz jakieś ulubione potrawy?
- Hmmm… zaraz się rozmarzę (śmiech). Od mamy to zestaw: schabowy, ziemniaczki i albo młoda kapustka albo marchewka z groszkiem. Jestem fanem tortilli – tej, na której ze mną zresztą byłaś w lokalu o nazwie „Chata Wariatta”. Pracowałem tam kiedyś i mam dobre lub może … smaczne 😉 wspomnienia. Trzecia to oczywiście zupa pomidorowa mamy, najchętniej z ryżem. Myślę, że to jest właśnie moje podium.

- Byłeś pierwszą osobą z zespołu, która po pierwszym koncercie nawiązała ze mną kontakt. Pamiętam też, jak na kolejnym - „U pana Michała” na równi z Robertem starałeś się mną niemal zaopiekować, choć nadal dobrze się nie znaliśmy. Czy to jest oznaka tego „gołębiego serca”, o której wspominał w rozmowie ze mną Marcin?
- Czy ja wiem? Mogę na pewno powiedzieć, że nie jestem miły dla wszystkich. Nie cierpię prostactwa. I tu chciałbym od razu zaznaczyć, że nie ma to dla mnie nic wspólnego z byciem ‘prostym człowiekiem’ – to dwie różne sprawy. „Prostactwo” rozumiem, jako brak podstawowej kultury, takie zwykłe „chamstwo”. Marcinowi jednak chodziło chyba o coś innego. Mam ogromną słabość do zwierzaków. Kocham psy i jeśli decyduję się kogoś wspierać finansowo, to właśnie je. Jeśli mam coś udostępnić na fejsie, to najczęściej są to posty, w którym zawarta jest prośba o pomoc dla jakiegoś schroniska lub konkretnego, często starszego już zwierzaka. Nie potrafię obojętnie przejść obok takich informacji. Jak tylko coś zarobię na jakimś koncercie, to proszę moją siostrę Ulę, aby przelała pewną kwotę danej organizacji. Marzy mi się, by zagrać kiedyś charytatywnie na rzecz zwierzaków. Powiem ci, że ta kwarantanna wkurza mnie też z tego względu, że jak nie występujemy, to nie mam możliwości wspierania tych biednych, często chorych lub samotnych psiaków. A one – w przeciwieństwie do ludzi - nie są fałszywe. Przez tych niejednokrotnie czułem się wręcz wykorzystany - zwyczajnie mnie okłamano lub oszukano, choć chciałem tylko pomóc. To nie jest miłe.

- Z czego wynika ta Twoja miłość do psów?
- Zawsze były u mnie w domu. Teraz niestety nie mogę sobie pozwolić, aby mieć zwierzaka. Ostatnio pracowałem jako barman, teraz z kolei mam zmiany i … brakowałoby mi czasu, aby się odpowiednio zająć psem. A to jest odpowiedzialność. Marzy mi się jednak, aby mieć przykładowo dwa malamuty – wiesz, takie większe okazy 😁 W sumie to chętnie zabrałbym jakieś ze schroniska, ale chciałbym, by jednak to były … „duże mordy”, najlepiej z tego samego miotu.

- Od ostatniego Waszego koncertu w restauracji  Bianco e Verde minął już kolejny miesiąc. Bardzo tęsknisz za Swoją Muzyczną Ekipą?
- Nie, wcale. I to właśnie napisz, że mam playstation, pracę i nie mam czasu tęsknić (śmiech). Oczywiście jednak miło byłoby znowu zagrać jakiś wspólny koncert lub choć próbę. 

foto: materiały własne ze strony Sunstet Bulvar

- Co właściwie oznacza dla Ciebie przynależność do Sunsetów?
- Wszystko. W momencie, gdy dołączyłem do tego teamu mam wrażenie, że … wróciłem „na salony”. Może na razie do tzw. drugiej ligi, bo z pewnością jeszcze wiele czeka nas pracy. Czuję się jednak z nim mocno związany. Uważam, że jak się tworzy Zespół, to każdy daje coś od siebie. Gram więc tak, aby było przede wszystkim słychać Jowitę – jest przecież naszą Gwiazdą, z której jesteśmy wszyscy dumni. Nie zależy mi, aby popisywać się w trakcie naszych numerów jakimiś solówkami. Wolę grać prosto i rytmicznie, uzupełniając pozostałych - tak, aby utwór świetnie brzmiał.

- Powiedziałeś mi – może przy okazji innego tematu – że Sunset to taka „Druga Szansa” dla Ciebie.
- Prawdą jest, że gdyby nie Marcin, który mnie właściwie ściągnął do zespołu, może tak szybko nie wróciłbym znowu do muzyki. Potrzebowałem jednak kilku miesięcy, aby się wdrożyć. Pamiętam pierwsze próby. Były czasem jak przysłowiowa „droga przez mękę” 😉 Jak widać przerwa trzyletnia zrobiła swoje. Na pewno jestem mu wdzięczny, że wyciągnął wtedy do mnie rękę, bo … miałem swoje załamania. Jak myślałem, ile ludzi – może nawet mniej zaangażowanych niż ja – realizowało w tym obszarze siebie, to … wpadałem w kolejnego doła. Zadręczałem się niemal, że mnie taka możliwość omija, bo gdzieś tam po drodze zagubiłem się i byłem zmuszony zrezygnować z grania. Wtedy moja siostra Ula mnie pocieszała twierdząc, że przyjdzie odpowiedni czas także i dla mnie. Nadszedł – dzięki właśnie Marcinowi i Sunsetom. 

Sunset Bulvar - koncert w La Lucy (grudzień 2019)

- Wydawało mi się, że wspominałeś mi kiedyś o jakimś bandzie,  który tworzyłeś z Marcinem …
- Tak, mieliśmy formację, która kojarzyła się nazwą z takim filmem, w którym występował Patrick Swayze – „Wykidajło”, znany też jako „Przydrożny Bar”. Dawne dzieje. Przyznam, że byłem bardzo miło zaskoczony, gdy po latach zadzwonił do mnie. Głównie dlatego, że w tym naszym zespole grało dwóch świetnych basistów, z pewnością dużo sprawniejszych ode mnie. Nie wiem, może jednak Marcin uznał, że jestem od nich lepszy (śmiech). A może fakt, że obaj jesteśmy fanami zespołu TOTO zadecydował? A może jeszcze coś innego 😉

foto: archiwum własne


- Tych zespołów, z którymi grałeś było trochę, prawda?
- Było, fakt. Ten wspomniany już „Road House” z Marcinem, był także „Spleen” oraz „Rage”. Generalnie rockowe klimaty. Formacje, z którymi naprawdę czułem się związany to właśnie ten z Marcinem oraz team tworzony ze Świergolem - był na naszym koncercie w La Lucy. Gość dla mnie bardzo ważny, bo dzięki Niemu też gram. Kolejny znaczący zespół to ten wcześniej wspomniany „SKIBOB”, z którym nagraliśmy dwie płyty. Obecnie co prawda jest w tzw. „letargu”, ale nadal zajmuje sporo miejsca w moim sercu (śmiech). Oczywiście mocno czuję się związany z Sunset Bulvar – bez dwóch zdań – jednak gdzieś tam pozostaje wciąż we mnie ta sympatia do innych trochę może klimatów. Także - co może Cię zaskoczy - do Hip-Hopu.

- Wiem, że na pewno zrobicie wszystko, aby wydać Waszą debiutancką płytę „MANIA” o elektronicznym brzmieniu. Tam mają się znaleźć autorskie utwory, czyli muzyka stworzona przez Was - instrumentalistów, do tekstów Roberta, zaśpiewane przez Jowitę. Podoba Ci się ten materiał?
- Powiem prosto: żałuj, że nie byłaś na naszej próbie. Zobaczyłabyś, jak Marcin przesiada się z cajona na perkusję. Co on wtedy wyprawia! Tego jednak trzeba posłuchać, bo … żadne słowa nie oddadzą tego klimatu. Aranżacje, które tworzymy są na serio super!

foto: materiały własne ze strony Sunset Bulvar

- Jowita podczas naszej rozmowy użyła określenia, że Robert „(…) spadł nam z nieba (…)”. Też tak uważasz? Jak wspominasz tamto zdarzenie?
- Pamiętam je bardzo dobrze. Pracowaliśmy wtedy z moją siostrą w takim znanym warszawskim pubie „Marcinek” - teraz już niestety nie działa. W tamtym okresie doszliśmy do wniosku, że dobrze byłoby wprowadzić jakieś zmiany. Pojawił się pomysł na spotkania poetyckie. Zrobiliśmy z bratem plakaty i tak się złożyło, że zainteresował się nimi właśnie Robert, który u nas bywał. Wspólnie zorganizowaliśmy dwa takie wydarzenia, a potem tak jakoś spontanicznie zaprosiłem Go na jeden z naszych koncertów. Spodobało mu się i … tak w sumie zaczęła się nasza bliższa znajomość. Potem okazało się, że świetnie pisze – teksty, które przygotował, są niemal pisane dla Jowity. Myślę, że świetnie się dopasowali. Z czasem Robert stał się nie tylko naszym tekściarzem, ale także Managerem Zespołu, z czego bardzo  się cieszę. 

foto: materiały własne ze strony Sunset Bulvar

- Jesteś ostatnią Osobą, z którą prowadzę Pogawędkę – w ramach cyklu o zespole Sunset Bulvar. Przeczytałeś - w poprzednich publikacjach - co sądzą o Tobie „muzyczni Ziomale” 😏 Masz szansę teraz powiedzieć kilka słów na ich temat. Co usłyszę od Ciebie?
- Jowita – „złote ziarno” – niesamowity talent i profesjonalizm, a przy tym … „leniwa diwa” (śmiech) już wyjaśniam … chodzi o to, że ma swoje humorki. Przykładowo, na próbie nie daje z Siebie wszystkiego, bo „ona nie musi”. Poza tym to taki „czwarty Kumpel” – jest oczywiście kobieca, ale potrafi też powiedzieć coś takiego … mocniejszego 😁 Z pewnością dzięki Jej talentowi istniejemy, ale myślę, że i Ona realizuje się dzięki nam – uzupełniamy się. Inna sprawa, że mam wrażenie, jakbym na taką właśnie wokalistkę czekał niemal całe swoje życie. Gdybym poznał ją te dwadzieścia lat temu, to może byłbym teraz w innym miejscu. Moja deklaracja odnośnie roli „Zawiszy Czarnego” jest oczywiście aktualna, bo zawsze chętnie Jej pomogę. Można powiedzieć, że … Jowita jest „muzyczną damą mojego serca” (śmiech).
- Krzysiek – łociec, bo jest niezwykle opiekuńczy, taki który i wytłumaczy i czasem opieprzy, świetny muzyk, jak również kumpel – można z Nim wiele godzin przegadać, charyzmatyczny, wspaniały człowiek i tyle …
-
Marcin – mój muzyczny brat, z którym znamy się jak przysłowiowe „łyse konie”… wiele razem przeszliśmy w życiu. Dzięki niemu zresztą znowu gram
-
Robert – świetny tekściarz, poeta publikujący na stronie Twórczość Roberta Baranowskiego i fajny kumpel, choć nie rozumiem tej Jego fascynacji „Dżemem” (śmiech), super w roli managera, taki nasz … ‘Dobry Duch’.



- Oto Pozytywny Akcent na zakończenie cyklu „POGAWĘDKI z Sunset Bulvar” 😀 Może kiedyś namówię Was na kolejne? Dziękuję, Ci Marku za rozmowę i oczywiście życzę Wam sukcesów w muzycznym świecie.