Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Recenzje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 marca 2023

Co obiecujesz?

Niektórzy - w tej grupie i ja się znajduję 😎 - starają się "uważać na słowa". Niekiedy bowiem, aż za bardzo bywamy wrażliwi na określone ... 'sygnały werbalne', docierające do naszego umysłu. Interpretujemy je według własnego, indywidualnego klucza. Oczekujemy prawdopodobnie określonej treści, mając nadzieję, że otrzymamy dokładnie to, czego się spodziewamy.

Nie wiem, czym inni Czytający kierują się, gdy rozważają poznanie książki, której autor jest jeszcze im nieznany. Ja nierzadko sugeruję się wtedy opisem z okładki. Jeśli coś mnie w nim poruszy, decyduję się na wybraną lekturę. Tak było poniekąd w przypadku publikacji, napisanej przez Pana Szymona Ligockiego, której tytuł brzmi "Deklaracja nieśmiertelności". Przyznaję, że zabrzmiał on w moich uszach, niczym pewna obietnica. Poczułam, że mam szansę odkryć jakiś sekret, dostępny tylko wybranym osobom. Czasem przecież marzymy o tym, aby wydłużyć swój pobyt na ziemi. Może i niejednemu z nas przemknęła kiedyś - niczym kometa na ciemnym niebie - myśl, że ... byłoby fajnie, gdybyśmy mogli żyć wiecznie. Choćby w pamięci kolejnych pokoleń. Jak to jednak osiągnąć?

Nie będę ukrywała, że ... mam pewną trudność z wyrażeniem swojej prywatnej opinii o wspomnianej książce. Może dlatego zwlekałam trochę z napisaniem tej recenzji. Z samego początku - co nie tak często mi się w sumie zdarza - poczułam się rozbawiona Głównie chyba zastosowanym stylem pisania i sposobem ukazania słowami, określonej sytuacji, czy też może czyjejś rzeczywistości. Postać bowiem jednego z głównych bohaterów o imieniu Alfred, bardzo szybko mnie oczarowała. Może zadziałał ten przysłowiowy urok mężczyzn, określanych nierzadko "niebieskimi ptakami". Pasowały do niego słowa z okładki: "(...) Alfred Ridlau - miłośnik absyntu, kobiecych wdzięków i przeróżnych rozkoszy (...)". Co ciekawe, człowiek ten okazał się jednocześnie wykładowcą literatury w Szkole Sztuk Pięknych i mienił się ekspertem, jeśli chodzi o twórczość Grzegorza Kanta. Zapewne ten fakt zdecydował, że to jemu właśnie powierzono rozwiązanie pewnej zagadki, związanej ze śmiercią tego ostatniego. Tajemnic do odkrycia w tej publikacji jest faktycznie trochę. Czytelnik otrzymuje różne informacje, próbując połączyć wątki i niczym puzzle, ułożyć je w jakąś sensowną całość. 

Aby to się stało, Pan Szymon Ligocki proponuje nam ... podróż. Wędrowałam więc - głównie z Alfredem - po Krakowie oraz okolicach Zakopanego, choć przez jakiś czas żyłam też życiem i marzeniami pewnego człowieka o nazwisku: Sorokin. Okazał się on być detektywem, rosyjskiego pochodzenia, wynajętym przez córkę zmarłego Kanta. Kolejna intrygująca i pozostawiająca 'pole do wyobraźni' w jej ocenie, postać z książki. Odgrywa w niej pewną dość istotną rolę, ponieważ ... ma pomóc Alfredowi w rozwiązaniu sprawy. Niełatwo jednak dociec, jaką właściwie jest osobą. Ma bowiem swoje indywidualne 'szaleństwa'. W pewnym momencie skłoniły mnie one nawet do zastanowienia, czym się właściwie kierował, podejmując określone decyzje w trakcie prowadzonego śledztwa.

Różne myśli i domysły snuły mi się po głowie, w trakcie czytania tej książki. Rozważałam, czy Autor zastosował jakiś literacki zabieg, aby ... 😎 'wyprowadzić Czytelnika na manowce i bezdroża słów'. Były chwile, gdy wręcz nie mogłam odnaleźć się w tej opowieści. Publikacja ma bowiem kilka odrębnych części. Jeśli zajrzymy na 'spis treści', szybko odkryjemy, że są tam trzy rozdziały plus tzw. "Epilog". Jak brzmią? Myślę, że o tym mogę otwarcie wspomnieć i przytoczyć ich tytuły. Brzmią one tak:

> pierwszy >> "Zielona Wróżka"
> drugi >> "Zima"
> trzeci >> "Wesele"

Na plus w mojej ocenie zasługuje fakt, że Autor wykorzystuje jakiś obszar swojej wiedzy. Oferuje nam swoisty i może prywatny "powrót do przeszłości". Kraków - dawna stolica Polski - ukazana jest oczami żyjącego tam kiedyś człowieka. Niewykluczone, że podawane w treści nazwy ulic tego miasta, mogłyby wpłynąć dodatkowo na wyobraźnię niektórych osób. Mnie niestety ... niewiele one mówiły. Nie potrafiłam wczuć się w klimat i wyobrazić sobie podróży Alfreda, które praktykował po mieście, szukając rozrywki lub też przyjemności. Ciężko mi również było rozeznać się w realiach wspomnianego Sorokina, który w pewnym momencie, trafił do Pragi. Inna sprawa, że intrygująca była jego motywacja, aby się tam właśnie znaleźć. 

Dawno nie miałam tylu odmiennych emocji po lekturze wybranej publikacji. Odkrywałam ... potem gubiłam się na jakiś czas ... znikałam dla świata zewnętrznego - żyjąc aktualną sytuacją bohaterów, aby nieoczekiwanie ponownie pojawić się nim. Lubię 'bawić się słowami' niekiedy, zaskakując puentą osoby, czytające moje teksty. Odniosłam wrażenie, że autor książki też mógł mieć podobne założenie. Tworzył i zabawiał się procesem zachowywania tych treści, które pojawiły mu się w głowie. Niewykluczone, że niektórych Czytelników ta publikacja urzeknie. Ja jednak - choć to oczywiście moje subiektywne odczucia - mogę napisać, że początkowa euforia powoli "traciła na prędkości", wraz z kolejnymi numerami stron. Zakończenie natomiast mnie zaskoczyło. Może nie takiego się spodziewałam. Tym niemniej zachęcam do lektury i wyrobienia sobie, własnej opinii o tej książce.

Poniżej jeszcze informacje, które mogą się okazać przydatne:

Tytuł: "Deklaracja nieśmiertelności"
Autor: Szymon Ligocki
Wydawnictwo: Wydawnictwo AlterNatywne
Redakcja: Ewa Kaleta

foto: materiały Wydawnictwa





 

sobota, 12 listopada 2022

Kto jest kim?

Były takie okresy w moim życiu, gdy ... można powiedzieć, że wręcz "pochłaniałam książki" 😁. Od jakiegoś czasu doświadczam tego stanu ponownie. Uwielbiam jednak te chwile, gdy - dzięki autorowi - mogę przenieść się w 'odrębną rzeczywistość'. Stać się na jakiś czas kimś zupełnie innym. Pozostawić swoją znaną - choć nie wiadomo w sumie, co następny dzień przyniesie 😉 - codzienność, aby zakosztować odmiennego życia, niż moje. A potem znowu wrócić do swojego, bogatsza jednakże o nowe spojrzenie oraz emocje.

Cieszę się z odnowionej znajomości z pobliską biblioteką i swoistą radość sprawia mi 'buszowanie' między półkami w poszukiwaniu książek, które mnie zauroczą, wywołując określone uczucia. To niemal jak odkrywanie skarbów, bo choć czasem opis z tyłu okładki bywa pomocny, to jednak nie zawsze gwarantuje on przyjemność z lektury. Nie wszystkimi historiami możemy się przecież zachwycić - podobnie jak  ludźmi, których spotykamy na swej drodze. Ta opowieść mnie jednak wciągnęła, dlatego postanowiłam podzielić się własnymi wrażeniami po jej przeczytaniu. Nawet jeśli nie musiałam tego robić - nikt wszak recenzji mi jej nie zlecił tym razem. Poczułam jednak taką zwykłą, wewnętrzną potrzebę ... Może również i Ty, Drogi Poszukiwaczu ciekawych opowieści, zechcesz sięgnąć po publikację pt. "Nieobecna", autorstwa pani Agnieszki Olejnik. 

Zacznijmy zatem ...

Julia i Julita to 'typowe' bliźniaczki - nie tylko wygląd, ale nawet i imiona mają bardzo podobne. Trudność w ich rozróżnieniu wykorzystywały już w młodych latach, zamieniając niekiedy swoją tożsamość. Wtedy robiły to bardziej dla zabawy chyba, obecnie natomiast kontynuują niekiedy tę 'grę', ale ... głównie, aby ukryć pewne "grzeszki" tej pierwszej. Na aparycji bowiem ich podobieństwo w zasadzie się kończy. Charakterem zdecydowanie odbiegają od siebie i niewykluczone, że to właśnie sprawiło, że prowadzą odmienny styl życia. O tym, jak bardzo ich spojrzenie na świat się różni, przekonuje się ta druga - gdy po raz kolejny zgadza się podszyć pod siostrę, aby zaopiekować się przez kilka godzin jej dzieckiem. Ta zamiana okazuje się być tragiczna w skutkach. Julia zostaje zamordowana wraz ze swoim kochankiem w mieszkaniu Julity. Na dodatek zbrodnia ma znamiona jakiejś rytualnej zemsty, co oczywiście jeszcze bardziej 'podkręca' atmosferę - nie tylko prowadzonego śledztwa.

Co w tej sytuacji zrobi ta z bliźniaczek, która pozostała przy życiu? Czy uda się jej nadal udawać przed wszystkimi - a już szczególnie przed 'swoim' mężem, że jest Julią? Wydaje się to możliwe, szczególnie że Patryka więcej nie ma w domu, niż jest, a o rozwodzie tej pary mówi się od dawna. Tej opcji zaczyna się więc niemal kurczowo trzymać Julita, wchodząc w nową dla siebie rolę. Powodów takiej decyzji jest z pewnością kilka. Na pierwszy plan wysuwa się naturalna obawa o własne życie - wszak nie ma pewności, kogo morderca chciał właściwie zaatakować. Drugim motywem jest miłość do siostrzeńca i obudzony jakiś czas wcześniej, instynkt macierzyński. Również potrzeba znalezienia sensu swojego istnienia ma pewien wpływ na podjętą decyzję, bo samotność coraz bardziej odciska piętno na jej psychice. Czy jednak podoła wyzwaniu, odkrywając powoli kolejne tajemnice siostry? Jak sobie poradzi z udźwignięciem prawdy o tej, która wydawała się być tak dobrze znana, a coraz częściej jawi się, jako ktoś prawie obcy? Czy uda się jej odnaleźć w gąszczu niespodziewanych znajomości i relacji, pozostając jednak sobą? Wszak powoli zaczyna sobie uświadamiać, że ... bliźniaczka mogła być uzależniona od seksu, okłamując niemal wszystkich - w tym także ją. Pętla z niedopowiedzeń, złej opinii o osobie, której rolę stara się wciąż odgrywać, jak również pewnych tajemnic z przeszłości zaciska się wokół niej z każdym dniem. Mnożą się też wątpliwości w szczerość i dobre intencje ludzi z otoczenia. Podsycają ją jeszcze zagadkowe i dość przerażające maile, które przychodzą na skrzynkę zamordowanej siostry. Bohaterka jest w sumie zdana tylko na siebie, nie wiedząc już komu może zaufać. Nadal przecież prowadzi cudze życie. Strach się nasila, ponieważ wokół niej giną kolejni ludzie, a policja jakoś nie wydaje się być bliższa rozwiązania sprawy. Zawarta nieoczekiwanie  znajomość z jednym ze stróżów prawa też niespecjalnie pomaga, a wręcz rodzi nowe poczucie swoistego osaczenia. Czy uda się bohaterce wyjść z tego labiryntu i osiągnąć to, o czym w głębi duszy marzy? Tego oczywiście nie zdradzę, mając nadzieję, że ktoś zechce sięgnąć po tę książkę i znaleźć odpowiedzi na wyżej postawione pytania.

Mogę natomiast ze swojej strony napisać, że naprawdę przykuła moją uwagę ta historia. Zauroczyła pomysłem, jak również stylem - trudno było mi się od niej chwilami oderwać. Autorka umiejętnie buduje akcję - doprawia ją zaskoczeniami, podgrzewa napięcie kolejnymi poszlakami, odkrywając powoli przed czytelnikiem swoje "literackie karty". Osobiście bardzo się cieszę, że ponownie sięgnęłam po Jej prozę (wcześniej miałam okazję przeczytać książkę pt. "Tyle nowych dróg", która również wywarła na mnie bardzo pozytywne wrażenie) i ... cóż mogę dodać jeszcze? Mam ochotę na więcej 😁







wtorek, 9 sierpnia 2022

„ Co ślina na język przyniesie“

Pozwolę sobie użyć - jako tytułu tego wpisu - znanego dość powiedzenia ... Takie bowiem skojarzenie przyszło mi do głowy, po przeczytaniu publikacji pt. "Jasnowidz i czarownica". Jako Czytelnik mogę mieć własne, prawda? 😉

Péter Esterházy

Źródło: https://quotepark.com/pl/autorzy/peter-esterhazy/
Péter Esterházy

Źródło: https://quotepark.com/pl/autorzy/peter-esterhazy/
Péter Esterházy

Źródło: https://quotepark.com/pl/autorzy/peter-esterhazy/
Péter Esterházy

Źródło: https://quotepark.com/pl/autorzy/peter-esterhazy/
Péter Esterházy

Źródło: https://quotepark.com/pl/autorzy/peter-esterhazy/
Péter Esterházy

Źródło: https://quotepark.com/pl/cytaty-o-fantazji/
Péter Esterházy

Źródło: https://quotepark.com/pl/cytaty-o-fantazji/
Péter Esterházy

Źródło: https://quotepark.com/pl/cytaty-o-fantazji/

Zdarzyło mi się recenzować różnorodne książki ... Niektóre urzekały mnie pomysłem oraz sposobem pisania. Każdy może mieć w końcu własny styl. Nie wszyscy muszą go podziwiać, bądź akceptować ... Zdaję sobie z tego świetnie sprawę, jako osoba która czasem publikuje swoje teksty - choćby tutaj.  Dawno nie doświadczyłam jednak, tak odmiennych emocji odnośnie konkretnej pozycji wydawniczej, jak przy tej wspomnianej na początku. Dlaczego?

Cóż! Powodów jest w sumie kilka. Pierwszy wiąże się z oczekiwaniami. Jako, że urzekają mnie lekko 'magiczne' aspekty życia, sam tytuł wydał się interesujący. Opis z okładki i ogólne informacje, które otrzymałam ... wyglądały równie intrygująco. Podobnie jak oznaczenie (18+) - czyli uwaga: "Książka przeznaczona dla osób pełnoletnich". Byłam ciekawa, jakież to erotyczne wątki znajdę i jak zostaną przedstawione. Miałam bowiem okazję czytać kilka publikacji, w których takowe autorzy zamieszczali. Niektóre - przyznaję - poruszały wyobraźnię i wywoływały przyspieszone bicie serca .. ha, ha ..

Spodziewałam się, że spotkanie kogoś mieniącego się jasnowidzem, z osobą określaną przez lokalną społeczność - czarownicą, może być "elektryzujące". Hmmm ... Co przyniesie ta znajomość? Jak się potoczy? - zastanawiałam się, trzymając książkę w dłoniach. Inaczej, niż sądziłam - to na pewno. Relacja między bohaterami okazała się jednakże sympatyczna, co akurat spodobało mi się. Zgodzę się z poglądem, że ludzie "powinni" być sobą. Nie udawać kogoś, kim nie są. Jest to w pewnym sensie, jakaś forma oszustwa - a ja mam prywatną awersję do kłamców. Zupełnie natomiast nie porwały mnie te rzeczone "fragmenty 18+". Owszem, nie musiały - każdy ma prawo odczuwać w inny sposób. Niestety jednak dla mnie ... roiło się od takich przez znaczną część książki Wytrącały mnie z historii, której początkiem był przyjazd głównego bohatera, o imieniu Marek. Gubiłam się w fabule i nie mogłam złapać sensu opowieści. Dokąd zmierzała? Czy tak bardzo istotne są 'obrazy' momentów, w których ludzie - jak to się mówi ładnie: "uprawiają seks?". Opisy są tu dość dosadne i chwilami miałam odczucie, jakbym ... czytała 'pornosa'. Niekoniecznie mnie to zachwyciło, gdyż ten gatunek mnie zupełnie jakoś nie podnieca. Ani tam specjalnie historii i wszystko zmierza w wiadomym kierunku. Gdzie miejsce na jakąś fantazję i ten "dreszczyk emocji"? Ja go nie dostrzegłam i ... może to wydać się zabawne, ale - wręcz nużyły mnie litery na kolejnych kartkach. Na szczęście, gdy dobrnęłam do pewnego etapu - w końcu zobowiązałam się przeczytać i napisać recenzję, a człowiek jednak stara się być odpowiedzialny ... - zrobiło się ciut lepiej. 

Moim oczom ukazała się wreszcie jakaś historia ... owszem wciąż jeszcze z pewnymi "pobocznymi wątkami", ale jednak. To, za co doceniłabym autora, to chyba "styl pisania". Wciąga, czyli dobrze się czyta. Zdania łączą się fajnie ze sobą i ma się odczucie - może to inni Czytelnicy potwierdzą - jakby się płynęło na tych ... "literackich falach". Zostajemy niemal wchłonięci w to, co się dzieje. A trochę ciekawych zdarzeń było. W końcu bohater miał kupić 'nawiedzony dom'. Tu pojawia się jakaś fantazja autora, gdyż stajemy przed pewną zagadką. Powoli odkrywamy wraz z bohaterami określoną tajemnicę. Oczywiście z przeszłości. Objawia się też wreszcie w niemal całej krasie ... wątek 'magii'. Myślę, że coś takiego jak okultyzm można tak określić. Poznajemy też więcej ciekawych osób - wybrane wzbudzają naszą sympatię, inne odrazę. Okazuje się bowiem, że znaleźliśmy się na wsi, przypominającej trochę tę z dawnych czasów - którą charakteryzowała "ciemnota". Społeczność jest dość jaskrawo przedstawiona i podzielona. Od niektórych postaci to wręcz bije głupota i zawziętość, połączona z jakąś zazdrością, że inni - czyli ... 😁 "te przyjezdne inteligenty" oraz ci z ambicjami oraz zasadami, mają lepiej w życiu. Szkoda tylko, że niemal wszystkie postacie używają zbyt często wulgaryzmów, jakie znamy z obecnych czasów. Przyznam, że razi mnie taki "język" i jego zamieszczanie na kartkach książki w takiej ilości, znacząco obniża w moich oczach jej wartość. Może jednak inni czytający będą mniej wrażliwi, niż ja ... na tym punkcie.

Lubię, gdy mam przed sobą ... lekko "opasły" tom. Wróży 😉 on zazwyczaj więcej przyjemności z czytania. Objętość wspomnianej publikacji jest też naprawdę spora - 527 stron. Osobiście jednak uważam, że ta akurat .... zyskałaby, gdyby pominąć pewne - w sumie dość nieistotne wątki. Wciąż zastanawiam się bowiem, w jakim celu autor opisał "zabawę w trójkącik" pewnych młodych ludzi, którzy przyjechali sobie tylko na tzw 'łono natury'. Czy to miało być wyjaśnieniem tej zaserwowanej "dawki seksu" - że we wsi po prostu grasuje jakiś 'duch rozpusty' i udziela się nawet ... nie mieszkającym tam na stałe osobom?

Nie będę jednak szukała odpowiedzi na to pytanie. Raczej odłożę książkę na półkę - do swojej 'recenzenckiej kolekcji'. Niespecjalnie chyba będę miała ochotę do niej wracać, co zdarza mi się w innych przypadkach. To jednak tylko ... moja indywidualna opinia, do której mam wszak prawo. Gdyby ktoś z Was miał chęć sam sprawdzić treść i zyskać własne odczucia - mogę pożyczyć swój egzemplarz 😁

Na koniec może jeszcze trochę użytecznych informacji:

Tytuł: "Jasnowidz i czarownica"
Autor: Mark Arturro
Wydawnictwo: Wydawnictwo AlterNatywne
Redakcja: Aleksandra Bernecka
Pierwsza korekta: Kinga Szelest
Druga korekta: Karolina Hamkało


#piszęBoLubię           #różneTEKSTY


środa, 8 czerwca 2022

... z perspektywy ... Wiary

Tak! niekiedy ... mnie też "dopadają" - refleksje. Określone myśli krążą mi w głowie i trudno się ich pozbyć, aby odzyskać jakiś tam ... przyjemny 'spokój wewnętrzny'. Jedna z nich ma postać pytania:

"Czy trzeba w coś wierzyć?"

Niby proste pytanie. Zamknięte. Wymagające .. ha, ha .. szybkiej odpowiedzi: TAK lub NIE ... Okazuje się jednakże, że wcale nie jest tak łatwo jej udzielić. Niesie ona bowiem za sobą - pewną odpowiedzialność. Tą, którą musimy sami - niczym Jezus swój krzyż - wziąć na własne barki. Może ... sposób myślenia i te tytułowe 'perspektywy', zmieniają się z biegiem lat. Pędzimy my i świat ... w tym pośpiechu - nie wiadomo w sumie za czym - zatracamy samych siebie. Przestajemy myśleć. Unikamy zadawania pytań. Te jednak są potrzebne. Nam. Abyśmy mogli się rozwijać. Ja - to mój wybór - nie mogę stanąć obecnie w szeregach ludzi, którzy wierzą w "Jedynego Boga". Jakby się On nie nazywał ... Mam swoje przemyślenia .. jak również może - trochę odwagi, aby je podsycać ciekawością.

To właśnie ona zadecydowała po raz kolejny - poniekąd. Przesłane jakiś czas temu przez Wydawnictwo Nowoczesne materiały, rozbudziły ją na nowo. Z okładki natomiast .. zachęcały takie słowa: 

"(...) Święty zdrajca to pełna sensacji opowieść o ludzkich słabościach i wątpliwościach, o tęsknocie i pustce, o miłości, sile i bezwzględności, o pragnieniu władzy absolutnej, o tym, jak destrukcyjny wpływ na człowieka ma ... człowiek"

Książka, której autorem jest pan Marcin Krawczyk o tytule "Święty zdrajca" faktycznie może wciągnąć Czytelnika w swój świat. Przestrzeń, która - oby nie - może być bliższa, niż sądzimy. Akcja bowiem toczy się pod koniec XXI wieku. Niestety krainę tę definiuje chaos. Jest on efektem użycia broni biologicznej. Pozostali przy życiu ludzie tworzą odmienne społeczności, które próbują przetrwać .. zawalczyć o wolność własnych przekonań .. inne natomiast - wprowadzić tzw. "Nowy Porządek" .. smutno trochę brzmi, jeśli ulega się .. magii skojarzeń. Przedstawiciele tej ostatniej 'idei' mają indywidualne oczekiwania. Są one znane tylko im. Psychika ludzka ma jednak swoje "labirynty" - nawet dla nas samych. 

Jeśli bylibyście osobami wierzącymi .. w Boga konkretnie .. i żylibyście w tych czasach, nie mielibyście łatwego życia. Niewykluczone nawet, że byłoby ono bardzo krótkie. W sytuacji, gdybyście napotkali na swej drodze człowieka, o imieniu Daniel. Najbardziej znany przedstawiciel jednostki bojowej o znamiennej nazwie: BESTIA .. Bezlitosny, pogrążony we własnych ciemnych uczuciach. Pałający chęcią zemsty, tudzież jakiegoś .. odwetu na ludziach, którzy zachowali Wiarę. Interesująco został przedstawiony proces zmian, jaki zachodzi w jego psychice. Nie tylko zresztą jego. Kluczowych = Interesujących postaci bowiem, Autor stworzył więcej. One też mają swoje tajemnice lub przechodzą pewną ewolucję.

Jednym z głównych wątków jest idea .. zwariowana dość - takie jest moje zdanie .. powołania do życia apostoła Piotra, który ma jakoby położyć kres wierze w Boga. Technologia osiągnięta w okresie, w którym toczy się akcja, pozwala już na takie osiągnięcia. Powoli jednak odkrywamy, że ten udany eksperyment, nie jest najważniejszy. Tajemnica do odkrycia jest gdzieś indziej. Czy będziemy w stanie sami tego dokonać? Dobre pytanie. Ja nie dałam rady .. ha, ha .. Autor do końca książki trzymał mnie w pewnym, ekscytującym napięciu.

Lubię, gdy czytane przeze mnie historie, potrafią mnie zaskoczyć. A jednocześnie "przenieść" w jakiś magiczny 😉 sposób do swego świata. Doceniam - jako Czytelnik, a jednocześnie osoba, której zdarza się pisać własne teksty ... - ten fakt. Traktuję, jako zaletę.  Mogę zatem oficjalnie przyznać, że .. Polecam tę publikację. Spędziłam w tym .. może niewyśnionym świecie, bardzo przyjemne chwile. Bywało, że się uśmiechnęłam ... zdarzało mi się zamyślić nad wybranymi fragmentami ... przykładowo takimi, jak ten:

"(...) Słowa Andrzeja na nowo otworzyły drogę negatywnym wizjom w głowie Jakuba.
- Dlaczego pytasz? Przecież wiesz, jak jest.
- Nie wiem, czy ty wiesz? - Ksiądz wstał i wskazał ręką na Verden. - Dlaczego tak jest, że do pokoju i wolności musi prowadzić wojna i krew? To nie powinno tak wyglądać, a człowiek przez wieki robi wszystko, żeby ten stan rzeczy się nie zmienił.
- Może pokój nie jest dla nas stworzony? - Dowódca podjął temat. - Kiedyś słyszałem, że jeśli człowiek nie ma o co walczyć, to jest skończony. Jego życie przestaje mieć sens, gdy nie ma na horyzoncie niczego, za co mógłby oddać życie.
- To straszna historia. - Andrzej na chwilę zamilkł, by zaraz dodać: - Jezus tego nie chciał. Nie chciał wojny ani przelewu krwi, a i tak ją przelał.
- Nie musiał - odparł dowódca.
- Lecz chciał .. to trudne do zrozumienia. Od zarania dziejów jedyną przeszkodą dla pokoju między ludźmi, są ludzie. Ich żądze, pycha, gniew i chęć posiadania władzy nad innymi. Moglibyśmy urządzić sobie na ziemi raj, a nieustannie robimy piekło (...)"

Napiszę tak: jeśli jesteś, Drogi Miłośniku książek ... Poszukiwaczem ... ta publikacja powinna Ci się spodobać. Oczywiście jednak biorę pod uwagę fakt, że ... każdy z nas może mieć ... własną perspektywę. Choćby, jako Odbiorca treści pisanej. 

Garść jeszcze istotnych informacji:
Tytuł: "Święty zdrajca"
Autor: Marcin Kaczmarczyk
Wydawnictwo: Wydawnictwo NowoCzesne
Redakcja: Agnieszka Muzyk
Korekta: Aleksandra Bernecka

 

zdjęcie: materiały od #WydawnictwoNowoCzesne

#piszęBoLubię     #różneTEKSTY     #Recenzja

piątek, 22 kwietnia 2022

po-Gawędki z ... Posłańcem ...

Wpojono mi w dzieciństwie - jak to bywa .. wiele zasad i reguł. Część oczywiście 😁 była związana z religią i tematami wiary. Jedna z nich dotyczyła kwestii, którą nazywamy "wolna wola". Podobno otrzymaliśmy ją z chwilą naszych narodzin. Takie - powiedzmy - "uposażenie na start" ziemskiego życia. Coś, co okazuje się jednak ... zarówno darem, jak i przekleństwem. Jakie bowiem podejmiemy decyzje? Co one nam przyniosą?

Według treści książki pt. "GAWĘDY MOJEGO ANIOŁA STRÓŻA" (zachowam - może dla zasady - pisownię oryginalną tej publikacji 😉), autorstwa pani Małgorzaty A. Jędrzejewskiej .. kiedy wybieramy określoną drogę,  w pewnym sensie - zamykają się dla nas inne możliwości. Nie na zawsze na szczęście .. podoba mi się ta perspektywa. Myślę, że przesłanie jest poniekąd takie, że powinniśmy świadomie dokonywać wyborów podczas naszego życia. A potem brać za nie odpowiedzialność.

Gdy otrzymałam propozycję recenzji wspomnianej wyżej książki, ucieszyłam się. Mam pewną własną 'słabość' do istot, zwanych przez nas - ludzi, Aniołami. Każdy pewnie wyobraża sobie takie postacie trochę inaczej, choć ... no właśnie! przywykliśmy (nasz wybór? 😎) do nadanego im kiedyś wyglądu. W sumie nie ma to większego chyba znaczenia, jak sobie sami wyobrażamy takie 'boskie stworzenia'. Tak ... do wizji Boga i stworzonego przez niego świata też zostaliśmy przyzwyczajeni. Może i niekiedy pojawiają się w naszych głowach jakieś pytania, wątpliwości i próbujemy odszukać na nie wyjaśnienia. Z jaką jednakże odwagą podejmujemy takie aktywności? 

Autorka publikacji ma jej wystarczająco - w moim przekonaniu. Podejmuje naprawdę ciekawy wątek .. czy może raczej proponuje - inne spojrzenie na znaną nam rzeczywistość. Mnie się ono podoba i akurat do mnie - nawet przemawia. Może nawet w jakiś sposób jest zbliżone do tego, w co sama wierzę. Czyli: w Energię, która napędza Wszechświat. Nie musimy jednak wszyscy mieć takiego samego spojrzenia. 

"(...) Tak, wiara jest nam potrzebna, żeby móc się poukładać z samym sobą. Gorzej się dzieje, jeśli do tego promienia łączności ze Wszechświatem włącza się religia. Powoli oplata swoim sznurkiem energetyczną wiązkę, zaciska, krępuje, dusi, zabiera powietrze. Już nie widzi się tego słońca, które na nas promieniuje. Do świadomości dochodzą zakazy, nakazy i strach przed karą, a to jest oczywiste zaprzeczenie miłości. Uff, ale się nagadałamzaśmiałam się.I nawet nie wiem, czy to jest jasne.

Zrozumiałem uśmiechnął się. Myślę, że wiele osób też pojmie. Ale na pewno nie wszyscy. Liczysz się z tym, że możesz się spotkać z ostracyzmem?

Tak zachichotałam dojdzie do tego, że będę niczym Salman Rushdi. 

No, może nie będzie tak źle. Chyba, że dążysz do zniszczenia chrześcijaństwa, religii, Boga, rodziny i tak dalej. Dążysz?

Nie uśmiechnęłam się Nie mam takiego zamiaru (...)"

 

W mojej - prywatnej oczywiście - ocenie, książka jest naprawdę niezwykła. Urzekła mnie zarówno stylem pisania oraz pomysłem. Na serio! będę ją polecać każdemu, kto lubi czytać i poszukiwać odpowiedzi lub jest zwyczajnie ciekawy, jakie spojrzenie na życie i jego sens, mają inni. A ta perspektywa widzenia może być odmienna. Wynika z różnych czynników, o których nie czas teraz wspominać 😉 Skupię się na kwestii, że ... osobiście jestem pewną 'fanką' pojęcia 'różnorodność'. Uważam, że nas wzbogaca i daje szansę rozwoju oraz osiągnięcia satysfakcji z życia. Zgodzę się zatem z panią Małgorzatą, że należy ją zaakceptować, gdyż jest ona zapisana w 'pradawnym' DNA. Podobnie jak tzw. 'Dobro' oraz tzw. 'Zło'. 

Pewnego smaku - cieszę się, że zdarza się to w książkach "dla dorosłych" także - dodaje obecność w tejże pozycji wydawniczej, niesamowitych ilustracji. Cudownie komponują się z treścią, pobudzając dodatkowo wyobraźnię osoby czytającej. Myślę, że to atut każdej publikacji - aby zabrać Czytelnika do swojego świata. Złapać go .. ha, ha .. choćby na jakiś czas, dzieląc się własną energią. Ja spędziłam przy lekturze wspaniałe chwile. Wiele razy się zadumałam oraz zamyśliłam .. wiele razy uśmiechnęłam lub roześmiałam. Tę książkę naprawdę świetnie się czyta. Gdyby ukazała się na rynku w przekładzie - choćby tego uniwersalnego języka, jakim jest angielski ... z przyjemnością i jakąś wewnętrzną radością - polecałabym ją moim przyjaciołom ze świata.

Może zatem na koniec tego wpisu ... wypadałoby przeprosić zarówno samą Autorkę, jak i Wydawnictwo NowoCzesne za zwłokę w poznawaniu treści, jak i napisaniu obiecanej recenzji .. Na swoją 'obronę' - żartobliwie się odnosząc do sytuacji - mogę jedynie rzec, że .. każdą niemal 'dzienną' opowiastkę czytałam prawie tego samego dnia .. Książka bowiem - co też jest interesujące - powstawała z początkiem izolacji, związanej z COVID-19 .. Wirus nawet otrzymał specjalnie podziękowania .. ha, ha .. Ale to zobaczą Ci, którzy sięgną po tę pozycję wydawniczą.

Garść przydatnych informacji:
Tytuł: "GAWĘDY MOJEGO ANIOŁA STRÓŻA"
Autor: Małgorzata A. Jędrzejewska
Ilustracje: by Romana Klinkosz, Londyn 2020
Wydanie I
Redakcja: Agnieszka Muzyk
Korekta: Kinga Dolczewska
Wydawnictwo: Wydawnictwo NowoCzesne, Poznań 2021

materiały: Wydawnictwo


niedziela, 20 lutego 2022

... on sunny side of force ..

Sometimes i can wait for something with patience but ... in chosen moments it's so difficult ... ha, ha ... Especially after day like that. Saturday with date 12.02.2022 ... "Angel's sign" .. i think about that repeating number TWO ... was seriously! Amazing for me. I hope that we can meet soon with positive people who like music, friendly atmosphere, cooperation, new ideas and have sense of humor. Where and with who? It's our sunny secret ... ha, ha ... for now 😉

^^

Each of us - i suppose - needs some good energy. We can take that from our friends, own passions or ... music too, i think. Good sounds can make our mood better and change inside feelings by better way.
I was so exited about next culture event with my project mates from band name Sunset Bulvar in new year 2022. We expected that day with date 12.02.2022 will be like begining of different life. Yes ... with my friends from team called Sunset Bulvar we were enjoying thougt that we will opportunity to show author's repertuar in new way. We got Amazing vocalist - that woman with black curly hair - who is so suitable for our sunny family. 

Almost all Sunny Family - Motorcicle Pub "2Koła"

It's so cool to meet with people who we very like. Do you see my smile? I hope yes even if i'm weared in winter style .. ha, ha ..

That event - like previous from 2021 year - was Amazing. We invited to that project new for us music team called "the Lonebirds".

The Lonebirds on the scene

 
We didn't meet earlier but it's so cool to feel similar love to music. It's so nice to meet in pleasant place with our friends and fans of space like motorcicle pub 2 Koła too. It was cool to joke and laugh together.

El Kapitano Kriss = Manitou = Grzmiący Kij
= PewnieStojącyBYK (w jakimś narzeczu 😁 )

"Magiczna przemiana" w wykonaniu El Kapitano 😉
"Magic change" by El Kapitano (i like his sense of humor)

Michał oczywiście POLECA przestrzeń 2 KOŁA
- nie tylko motocyklistom lub bywalcom pub'ów
The owner name Michał and his "kingdom" 😉

"Jesteśmy ... tylko? lub aż! ... Ludźmi" 😎
Description: "... for beer after work" => so ... tips are welcomed 😁

 Własna refleksja ... Dlaczego ja nie zrobiłam zdjęcia ...
- tego motoru na ścianie?
I regret that i didn't make photo of motorcycle on the wall

Słoneczna Szamanka jak widać ma 'obstawę' ... ha, ha
Our = Sunset Bulvar vocalist and El Kapitano (what a face .. ha, ha)

Gra na klawiszach jest może i fajna dla Ivana, ale ... widać, że "ciągnie wilka do lasu",
czyli .. "jak akustyk z akustykiem" 😁
Ivan - our young keybordist prefer talking about acoustic subjects probably ...

Za taką Uroczą reklamę pubu, to chyba było jakieś piwo gratis .. - jak sądzicie?
True fan of pub - shirt 😎

Basista Sunset Bulvar prezentuje ... stroje stworzone na występ
przez Przyjaciółki z Anushka&Betushka
Bass player of music band shows new scenic clothes
created by talented friends from Anushka&Betushka project

Magiczny Kapelusz dodaje wigoru #poSłonecznejStronieMocy
I borrowed a magic hat from one of my friends = more crazy mood .. ha, ha ..

Trzy Siostry i on jeden - Mesjasz
... Three sisters and he - Mesjasz

 

We enjoyed moments by own style - what is showed by photos i suppose. We prepared some surprises for our guests - as always ... ha, ha .. using own sunny stickers.


Each person who bought ticket on entrance got one of them with 'special number'. After concert my friends from Sunset Bulvar we made a game. Musicians from band told chosen numbers and person who had sticker with it, could got gift from us and our project partner named Monic from KABARDINI.pl 
 


I had true fun to stay on scene to give explanation of our ideas. I was dreaming - a bit maybe ... ha, ha ...
Jedna z piosenek Sunset Bulvar ma tytuł: "Zagoniona", a ja ... Rozmarzona chyba .. lol
Me and "my five minutes" on scene .. Luckily i didn't have to sing .. ha, ha ...
[ photo: Ula ]

... and it was so nice to announce concert by my friends from music band Sunset Bulvar. It was great to enjoy words and sounds which is original own repertuar. 



[ photo: Ula ]

[ photo: Krzysztof ]

I hope that each person who arrived and bought ticket, had some own fun during all event and would like to meet with us nex time. If you want to have contact with us you can like our PAGE = Sunset Bulvar

Słoneczna Ekipa poleca rękodzieło - torebka od Przyjaciółki z IGŁA z NITKĄ


Special Regards for Anna and Beata from  Anushka&Betushka project 💕
 
^^
#piszęBoLubię  #różneTEKSTY
 
#relacja #recenzja #wspomnienie