Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grawSkojarzenia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grawSkojarzenia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 kwietnia 2023

"(...) a dokąd? A dokąd tak (...)"

"Czyżby historia zataczała koło?" myśl nadpłynęła, a potem szybko umknęła, obawiając się może jej aktualnego nastroju. Nie była zadowolona ... ani z siebie ... ani z dokonanego wyboru ... Było już jednak 'za późno', aby wycofać się bezpiecznie z tej 'gry'. Uzmysłowiła to sobie właśnie - teraz to do niej dotarło. Szkoda, że miała 'poślizg' w interpretacji, wysyłanych do niej sygnałów. Tych przez jej  - jeśli wierzyć słowom Matki - Brata. Podobno starał się dokonać tego, na wiele sposobów. Intrygowała ją, jego prawdziwa motywacja do kontaktu. Odkąd ukończył Akademię ich drogi rzadko się krzyżowały. Rozumiała to. Był ambitny i niezwykle utalentowany. Dyplom jeszcze wzmocnił jego pozycję 'na rynku'. Angażował się zatem w różne projekty i ciągle nie miał czasu na wiele spraw. Również i dla niej. Teraz natomiast udowadniał, że znalazł go. Przekonywał, że miał nadzieję ... że któraś z wiadomości pomyślnie dotrze do niej. A tak w ogóle, to on przecież nie chce kruszyć 'rodzinnych więzów'. Czy takowe jeszcze mogli odczuwać? Tak! Teraz to wiedziała. W tamtych momentach jednak, nie dysponowała określoną wiedzą. A ta! mogła okazać się bardzo przydatna. Miała moc, aby ona zachowała swe dotychczasowe, znane i lubiane życie.

"Jak to było zatem możliwe, że żaden komunikat nie przedarł się na czas?" nie była pewna, czy jest sens zadawać sobie to samo pytanie, oczekując - skąd właściwie?! Od tego - czczonego od nie wiadomo ilu wieków - Wszechświata, posiadającego według Księgi, tajemne Moce? Czy mógłby udzielić jej odpowiedzi? Coraz częściej zaczynała wątpić, czy jakakolwiek z tych dawno zapisanych opowieści, zgromadzonych w rodowej bibliotece, ma swoje potwierdzenie w realnej przeszłości. Zdawała sobie sprawę, że 'słowne przekazy' były niejednokrotnie naznaczone licznymi 'błędami postrzegania', pamięci oraz indywidualnej interpretacji. Może więc należało odczytywać je zupełnie inaczej?

"Przestań już się zadręczać, dobrze?" słowa wybrzmiały w jej umyśle niespodziewanie i wywołały lekkie dreszcze. Nie spodziewała się ich. Nie o tej porze dnia. Cóż! Przyzwyczaił ją do wypracowanych i narzuconych niejako przez niego, reguł. A może to ona uznała, że lepiej będzie dostosować się do nich. Jako 'ta młodsza' lub też - z czego była aktualnie dumna - jako Wiedźma, miała inne przywileje. On był Magiem i żył w zupełnie innym świecie. Owszem! Te słynne 'więzy krwi' obowiązywały, niczym dawno podpisane i odnawiane automatycznie - 'porozumienie o współpracy'. Tyle tylko, że to ich akurat, było dawno odłożone gdzieś do archiwum. Nikt nie musiał i może też nie chciał tam zaglądać. Ani zresztą ona, ani on ... nie ubolewali nad tym faktem jakoś szczególnie. Może oboje starali się o tym nie myśleć. Przeszli 'do porządku dziennego' nad tym, na co nie mieli oboje wpływu. Żyli własnym życiem. Rzadko kiedy potrzebowali siebie nawzajem. Tylko w wyjątkowych chwilach podejmowali decyzję o prywatnym wsparciu, lekko naginając reguły obowiązujące w ich światach. Jak również te, które prywatnie wyznawali.

"Udało ci się mnie zaskoczyć, Bracie ..." odpowiedziała w taki sam sposób, zaciekawiona lekko, możliwym rozwojem sytuacji. "Wierz mi ... lub nie!" roześmiała się delikatnie, po czym dokończyła rozpoczęte zdanie "Nie zamierzam się zadręczać! Już nie! Stawię czoła temu, co mi .. ha, ha .. zgotował Imć Wszechświat. Jestem gotowa, aby sprostać rzuconym wyzwaniom ... a potem wziąć się znowu za naukę i spróbować kolejny raz ... " roześmiała się powtórnie. Nabrała - choć dopiero od jakiegoś czasu - 'zdrowego dystansu', który pozwalał jej zachować pewną równowagę pomiędzy rozumem, a uczuciami. Przestała 'się napinać' oraz rozliczać każde potknięcie, którego doświadczyła. Nie była idealna i wcale taka nie zamierzała być. To było nudne. Niekiedy nawet lekko stresujące. Nie warte tych wszystkich fleszy i blasku innych lamp, które tylko oślepiały, a 'chwile chwały' trwały zbyt krótko, aby można się było nimi podelektować. 

"Nie było to moim zamierzeniem, Siostrzyczko ... Wiem, że w głębi swojego serca czujesz, co jest Prawdą, a co nie. Szkoda więc energii na tłumaczenie. Tym bardziej, że temat 'leżący mi na wątrobie' .. he, he .. dotyczy czegoś zupełnie innego." następny komunikat odebrała dość szybko. Może zbyt duże było tempo, gdyż straciła na chwilę oddech. Może to jednak jego słowa wywołały w niej tę reakcję. 

"O czym zamierzałeś ze mną porozmawiać? Od dawna nie komunikowaliśmy się ze sobą. Ja prawie już 'wyszłam z wprawy' zażartowała, aby choć trochę się rozluźnić. A może to jednak efekt odległości" dodała. Chyba tylko po to, aby on nie pomyślał, że zupełnie odpuściła sobie naukę telepatii. Miał na tym punkcie istnego 'fioła' i niejednokrotnie strofował ją za lenistwo. Tylko, że ona tak specjalnie nie miała możliwości, aby ćwiczyć. Szczególnie teraz, gdy ... zaczęła przebywać wyłącznie w swojej rodzinnej społeczności Wiedźm. Matka uparła się wręcz, aby spędziła tu najbliższe miesiące. Aż do rozwiązania ... pewnej nieoczekiwanej sytuacji. Na to jednak należało cierpliwie poczekać. Tylko Wszechświat posiadał moc nad czasem. Ona natomiast miała teraz wrażenie, że nad nią i jej losem, również. Plany miała przecież zupełnie inne. 

"Chciałem ... abyś wiedziała, że zawsze będziesz dla mnie ważna. Dla ciebie zrobię wiele rzeczy, a wiesz, że zawiesił na moment głos, po czym odetchnął głęboko posiadam większe możliwości, niż ty. Bez urazy, ok? Wiesz jednak, jak jest znowu zamilkł na chwilę. Jeśli tylko będziesz czegoś potrzebowała lub pragnęła, daj mi znać. Nie przez matkę, ani ojca. Choć wydaje mi się, że z nim to jeszcze rzadziej się komunikujesz, niż ze mną .. he, he roześmiał się nieoczekiwanie. Poniekąd cię rozumiem, Siostro ..." ostatnie słowo długo wirowało jej w głowie. Jakże inną miało melodię niż to, które wypowiadały do siebie Wiedźmy. Posiadało też odmienną energię. Czuła to. Teraz także uświadomiła sobie, że ta 'rozmowa' dodaje jej siły, aby zmierzyć się z nadchodzącą i tajemniczą dla niej przyszłością. Nie chciała wierzyć w żadne przepowiednie, którymi była raczona przez otaczające ją obecnie kobiety. Nie widziała sensu, aby zamartwiać się czymś, na co nie miała aktualnie wpływu. Decyzje zostały podjęte już wcześniej. Dokonała swoich wyborów. Na inne przyjdzie jeszcze odpowiedni moment.

"Wiem i ... bardzo dziękuję ci za twoją troskę. Jestem wyjątkową szczęściarą! Mam w końcu - co należy w sumie do rzadkości - brata Maga. Strzeżcie się 'problemy' .. ha, ha ..." roześmiała się, zupełnie już rozluźniona. Ta 'pogawędka' dobrze na nią wpłynęła. Sama nawet nie przypuszczała, że tak właśnie będzie. 

[ fragment ]



#piszęBoLubię     #różneTEKSTY     cykl: #Wiedźmy

czwartek, 29 grudnia 2022

Przyrzeczenia ...

"Wchodzę do mieszkania. I ... już czuję to napięcie. Zaczynam nim oddychać. Wiem, że nie chcę tego, ale ... moje ciało ma do wykonania własne, zaprogramowane działania. A ja tak bardzo chciałabym ... "obrócić się na pięcie" i trzasnąć jak najgłośniej drzwiami. A potem zbiec schodami ... i by w trakcie tej szaleńczej 'ucieczki' ... ulotniły się ze mnie emocje, które - znienacka! - opętały mi umysł.. Ewentualnie ... skręciła kark. Nic bym wtedy już nie czuła ... no, może jednak coś tam, tak ... Niewykluczone, że nawet więcej, niż wyłącznie Radość. Spełnienie marzeń - że znowu się zobaczymy. Nieważne, a może wręcz przeciwnie? że w innych realiach. Nie można mieć przecież wszystkiego 😉 w jednym życiu. Bądźmy realistami ... ale zawsze pozostanie ta nadzieja ... że będziemy mieć szansę odnaleźć siebie ... siebie samych. Tego przecież sobie życzyłam, zdmuchując świeczki tak niedawno. Może czas zająć się własnymi sprawami. Nawet jeśli ... " 😎

Coraz bardziej jednak irytowała ją myśl, że podpisuje stworzone przez nią teksty - może i używając przyjętych ogólnie i zrozumiałych znaków - pierwszą literą swojego imienia, stawiając po niej kropkę. A nawet ona do niego nie należała. Nie wymyślił jej przecież. Sęk w tym, że ich imiona zaczynały się tą samą literą. Miało to pewien 'smaczek'. Oboje to niemal od razu dostrzegli i swego czasu wprowadził ich ten motyw, w wyjątkowo dobry nastrój. To jednak było kiedyś tam. Teraz było inaczej. Czuła, że ponosi sama za tę sytuację jakąś winę. Czy mogła jednak przewidzieć konsekwencje podjętych działań? Nie była wróżką i nie potrafiła dostrzec przyszłości. A może należało uważniej słuchać słów ... Cóż, nadal się widocznie uczyła. Życia. Odnotowała w myślach, że przygryza usta - co było oznaką dużego wzburzenia w jej przypadku. Robiła to jakoś bezwiednie, a musiała niekiedy kontrolować się w relacjach z niektórymi ludźmi. Przykładowo przy nim. Odkąd wymyślona przez nią prywatna "kampania promocyjna" zaczęła przynosić konkretne efekty - spore i prawie namacalne zainteresowanie jego obrazami oraz planowaną wystawą - zaczął się zachowywać, niczym "Artysta". Taki przysłowiowy - Gwiazda! z kaprysami, zmianami nastroju oraz zdania. "Popularność i fani mogą jednak nieźle namieszać w głowie, jak widać" - pomyślała i lekko się skrzywiła, patrząc jak on pochyla się nad swoim wypasionym laptopem. Spędzał tam coraz więcej chwil i chyba wolał spędzać czas ze swoją wirtualną Społecznością, niż z nią. Z jednej strony było to ostatnio nawet wygodne. Nie marudził chociaż, że ona ciągle znajduje sobie jakieś zajęcie, a on ma "kryzys twórczy". Jeśli jednak zaczęła otrzymywać coraz częściej propozycje współpracy, to dlaczego miałaby nie skorzystać? Lubiła pewną różnorodność w tym świecie liter. Czasem zajmowała się redakcją, innym razem korektą, zdarzało się pisanie recenzji, bądź wymyślanie tekstów ... nie tylko dla innych. Miała też czas, aby napisać niekiedy coś własnego. Takiego wyłącznie dla siebie, dla wewnętrznej potrzeby. Inspiracje na różne historie były przecież na wyciągnięcie ręki. Wystarczyłoby tylko na jakiś czas się zatrzymać ... i uważniej spojrzeć na otoczenie. Zaprzestać myślenia głównie o realizowaniu prywatnych marzeń. Bywało więc, że brulion w bordowej okładce zapełniał się nowymi znakami. A potem oczywiście lądował na dnie określonej szuflady. Tej oczywiście, do której on nigdy nie zaglądał. Wymagałoby to przecież schylenia karku, a on wysoko nosił podbródek ostatnimi czasy. Im bliżej było do wystawy, tym stawał się bardziej wkurzający. Gdy już odrywał się od monitora, oczekiwał, że rzuci to, co ona robi w danej chwili i zajmie się tworzeniem tekstu pod następny obraz, który oczywiście musi obejrzeć cały niemal świat. Nie tylko ten wirtualny, choć powoli zagrabiał przestrzeń temu ... realnemu. Tłumaczyła mu, że nie jest jakąś maszynką, która na zawołanie oderwie się od swych zajęć, przestawi się na jego twórczość i 'wypluje' z siebie pasujące do niego słowa. Niestety nie odnosiło to spodziewanego skutku. Miała coraz częściej wrażenie, że przestał traktować ją, jako Partnerkę życiową. Nie była dla niego nawet ... jednorazową Muzą. Żadnego przecież z promowanych obrazów nie była inspiracją, bo stworzył je przed ich związkiem. Teraz natomiast poczuł, że należy je przypomnieć. Generalnie nie miałaby z tym problemu. Podziwiała talenty innych ludzi oraz ich pasje. Niektórych nie podzielała lub nie rozumiała. Tym bardziej zatem była ich ciekawa ... o ile dana osoba potrafiła interesująco o tym opowiadać. Miło było patrzeć na emocje, których doświadczała w trakcie opowieści o tym, co robi, a nawet jakie ma dokonania. Choćby taki obraz lub ... książka. Chciała obserwować tę autentyczną euforię, która niemal rozpiera rozmówcę. To lubiła i może z tego względu chciała zostać w tym świecie. A może jednak nie musiała z tego rezygnować? "Wystarczyłoby" tylko odejść od niego ... Artystów wszak tu nie brakowało ... 😁

***

... chowamy się niekiedy za słowami 

innych ludzi - być może czasami 

mamy podobne emocje ...

- i niewykluczone, że nie potrafimy 

nazwać własnych i podzielić się nimi

więc tak jest dla nas prościej 


... by przytaczać cudze myśli

wziąć je - bywamy tacy pyszni

oby znaków określonych użyć ...

i uchodzić za kogoś ciekawszego 

oraz połechtać mile swoje Ego

jasne! można się tym łudzić


... a czy na to miano się zasługuje

czas pokaże - kto prawdą szafuje

spełniając tylko własne marzenia ..

- tego prędzej lub później dopadną

konsekwencje igraszek z ... Magią

jeśli zapomina o ... przyrzeczeniach

                                            J-a.M. 

Spojrzała ostatni raz na kartkę wyrwaną z - do połowy zapisanego brulionu, którą zostawiła na stole i uśmiechnęła się. Co prawda z lekkim smutkiem w kącikach warg, ale ... od czegoś należało zacząć. Chwilę później zamknęła za sobą drzwi. Oczywiście nie czekała na windę ...

***

#piszęBoLubię #czytamBoChcę


sobota, 30 lipca 2022

"... kim pani jest? Co pani tutaj robi?!"

Tytuł-em 😉 WSTĘP-u.uuu ... żarcik taki - wszak lubię "bawić się" literami, tworząc z nich określone i - no, raczej .. lol .. - w przemyślany sposób napisane - SŁOWA ... tekstu. Niestety mam niejaką "twórczą niemoc", gdy nadchodzi chwila, aby wymyślić jakąś nazwę dla określonego wpisu ... Tym razem jednak - Podziękowania płyną do Poznania, gdyż takie właśnie mam skojarzenia ... Owszem! TYTUŁ tego wpisu jest cytatem pochodzącym z nagrania, które usłyszałam jakiś czas temu - w jednym z dość popularnych lokali w Warszawie - pewnie znacie #Chmury ... To w tej praskiej części stolicy, organizacja #MłodaKultura; ze wspomnianego na początku miasta, które mnie ZA-uroczyło ... organizowała własną imprezę ... Cieszę się, że skorzystałam z ZAPROSZENIA ... Serio! spodobały mi się te słowa, osiadły gdzieś w pamięci i jakoś tak samoczynnie napłynęły, gdy ... siadałam, by zostawić tutaj ... kolejny #fragment pewnej opowieści ... 

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Coraz częściej doświadczała uczucia, które można byłoby nazwać "zawieszeniem". To nie był jednakże przyjemny stan - nie oznaczał miłego pobytu w powietrzu. Nie dawał bowiem żadnej wolności. Miała wrażenie, jakby ... stała jedną nogą na Ziemi, a drugą na jakiejś planecie Turan. Na dodatek ta nazwa brzmiała w jej głowie, jak: "Tu-ran" ... pisownię natomiast można byłoby przedstawić w sposób, który mógłby być jakąś wskazówką? "Tu! ... run ...". Czy powinna z takiej skorzystać? Czy ... aby na pewno w tę stronę ona miała niby ... "dać nogę"? Pogłębiające się ostatnio poczucie tzw. "rozdwojenia jaźni", dopadało ją w różnych sytuacjach. Nagle przestała być pewna podejmowanych przez siebie decyzji. Odnosiła wrażenie, jakby drzemały w niej dwie oddzielne osoby, które na przemian decydowały o tym, jak się w określonej chwili zachowa. Co się z nią działo?

I co właściwie oznaczały te sny? Te właśnie o Turanie, które wydawały się tak rzeczywiste, jakby ... należała do tamtego świata także. Niepewność - odnośnie tego, kim naprawdę jest i stanu jej umysłu - była lekko przerażająca. Oplatała ją niczym jakiś bluszcz. Traciła odwagę i siłę do poszukiwania odpowiedzi na pytania. A tych było coraz więcej. Krążyły w jej głowie, robiąc nieustanny szum. Męczący dźwięk, którego trudno było się pozbyć. Taki, który coraz bardziej utrudniał jej codzienne życie wśród dotychczas znanych sobie osób. Dobrze, że mogła schronić się w tym swoim mieszkanku, które odziedziczyła po ... 

"Właśnie! Babcia! jakiś punkt zaczepienia ... " - pomyślała i mimowolnie się uśmiechnęła. Matka Matki. To samo słowo w dwóch odsłonach. Niczym przypisany jej antenatce znak Zodiaku - Bliźnięta. Intrygująca osobowość, którą od dziecka uwielbiała. Takie przynajmniej miała zdanie ona. No, cóż! ufała niektórym znakom. Była w stanie dostrzec w nich wskazówki. Nie wiedziała tylko, skąd posiada taką wiedzę. Kim zatem była? Pytanie krążyło wokół niej, jak jakiś radosny szczeniak, chcący okazać swoją atencję. Męczyło ją to bardzo. Nie pozwalało bowiem skupić się .. odnaleźć w otaczających ją światach ... coraz bardziej gubiła się w rozpoznaniu "jawy" od snu.

"A nie możesz wybrać? Być tam, gdzie czujesz, że pasujesz?" - jakiś nowy głos pojawił się w jej głowie. Nie znała go. Do kogo należał? Co właściwie jej sugerował? Kolejne pytania rozsiadły się wokół, wywołując nową falę zmęczenia umysłu. Przymknęła oczy i poddała się objęciom fotela. Zapadła w drzemkę.

***

Coś delikatnie pieściło jej odsłoniętą twarz oraz ciało. Przyjemne ciepło rozchodziło się po niemal każdej komórce. Och! Tak ... to było bardzo sympatyczne uczucie. Prowokujący lekko dotyk wiatru był niczym, łaskotki. Dochodziły do jej uszu, cichutkie szepty fal. O czym rozmawiały? Gdzie ona właściwie była teraz? Przecież jeszcze przed chwilą siedziała ... Podnosiła powoli powieki, chcąc przedłużyć tę chwilę, która wywoływała w niej takie cudowne emocje. Delektowała się nią niejako. Doświadczała chyba właśnie tego, co zwie się 'poczuciem szczęścia". Chciała, aby trwało ... jak najdłużej, pozwalając zapomnieć o dręczących ją pytaniach. 

To dobrze, gdy zachowujemy w sobie cząstkę 'Mocy' ... Odkrywanie jej i akceptacja tego, co otrzymujemy - podobnie, jak w naszej wyobraźni - nie jest niczym złym. Dodaje uroku i wzbogaca naszą ... egzystencję. Nie obawiaj się zdań, kończących się znakiem zapytaniausłyszała nagle słowa. Zaciekawiona spojrzała w kierunku osoby, która je wypowiadała. Jej głos brzmiał znajomo. Działał uspokajająco, jak ...

"Czy to jest w ogóle możliwe?" przemknęła jej przez głowę, jakaś zabłąkana myśl. Przed nią siedziała - choć trudno było w to uwierzyć - jej babcia i uśmiechała się tajemniczo, jak zwykle. 

Co, co... co ty tutaj robisz? wydukała, zadziwiona widokiem ... bliskiej sobie postaci, z którą od kilku lat nie miała już kontaktu. Z jednej strony ucieszyło ją to spotkanie. Z drugiej - mocno zaskoczyło.

Jestem znowu tu, skąd naprawdę pochodzę. Podobnie, jak i ty, moje dziecko ... żałuję, że nie zdążyłam przekazać ci kilku istotnych informacji. Podejrzewałam jednak, że nie byłaś jednak na nie gotowa, gdy byłam blisko ciebie. Potem natomiast pewne sprawy potoczyły się zupełnie inaczej, niż tego spodziewałam się. Proszę, nie chowaj do mnie urazy szare, ale pełne ciepła oczy babci spoglądały w jej bursztynowe tęczówki ... z uwagą i jakimś napięciem. 

Wyjaśnij mi to teraz ... szepnęła tylko, wciąż będąc pod urokiem tego, co ją właśnie otaczało.

Przygotuj się w takim razie ... na dłuższą opowieść uśmiechnęła się do niej, starsza kobieta.

***

Obudziła się znienacka. Przez kilka pierwszych chwil analizowała obrazy, które pozostały pod powiekami oraz zasłyszane słowa. Układały się w dziwny wzór. Powoli wstała i podeszła do okna. Spojrzała przed siebie. Chyba ... zapowiadało się ... na deszcz ...


[ fragment ]

#piszęBoLubię     #różneTEKSTY

sobota, 7 maja 2022

A kim ... chcę być?

Stanęła przed lustrem. Z tafli patrzyła na nią kobieta, wyglądająca w sumie na swoje lata. Tak z bliska. Widać było liczne, cieniutkie kreseczki na skórze - głównie wokół oczu oraz ust. Nie było źle, ale ... "Mogłoby być, lepiej" pomyślała, po czym uśmiechnęła się. Jakiś chochlik pojawił się w jej wzroku.

- Jakie masz zatem życzenie, o Pani? - zapytała kobietę, stojącą przed nią. Głos rozszedł się wokół, ale nie oddalił zanadto. Przycupnął sobie gdzieś - w oczekiwaniu, ale był w pobliżu.

- Myślę, że chyba warto byłoby zacząć od tego, co chciałabym osiągnąć ... - odparła Dama z Lustra, oblekając twarz zadumaniem.

- Dwa ogony, to nie jeden ... - słowa same wyfrunęły z jej warg. Roześmiała się tym razem. Tak cichutko. Do własnych myśli. Skojarzenia. Igraszki ze słowami bywały ... takie zabawne.


Długo czekasz? zapytał, a raczej wyszeptał w jej włosy, robiąc w nich jeszcze większy bałagan.

Powiedzmy, że ... potrafię i mogę - czasem - poczekać odparła, nie robiąc żadnego ruchu. Po prostu stała. Od jakiegoś czasu i gapiła się na jezioro. O każdej porze dnia i nocy - piękne i magiczne. Skrywające zapewne niejedną tajemnicę. Było tu od tylu lat, przecież. Ona poznała je dopiero ... może półtora roku temu. Niby to już był jakiś taki .. solidniejszy kawałek czasu. Pozwalał poznać się lepiej. Ceniła sobie bardzo tę ich 'znajomość'. Trudno było ocenić, kto i kogo wybrał. A może zrobili to oboje? w tym samym czasie? Było to możliwe. "Energie się przyciągają. Narodziliśmy się w wodzie" – pomyślała i ... znowu uśmiechnęła się.

A ja nie potrafię i choć mogę, to nie chcę! dłużej ... czekać usłyszała i poczuła delikatny dotyk, jego muskularnych ramion. Wiedziała, że lubił dbać o swoje ciało. Inwestował w nie, niemalże. Potrzebował zainteresowania, podziwu, adoracji, okazji do ... 'polowania'. Na kobiece ciała, a może i dusze także. Owszem, miał swój urok, jak również - potrafił z niego korzystać. Wiedział, jak uwodzić. Był w tym świetny. Niemal każda kobieta, której zapragnął ... ostatecznie mu ulegała. Z własnej woli oraz ... dla prywatnej rozkoszy. Chwile z nim zapadały wielu paniom w serce i tkwiły tam, niczym jeden z najdroższych skarbów - wspomnienie Spełnienia. I tego 'razu' lub 'razów' ... z nim właśnie, gdy dostawały od niego coś, czego wcześniej nie doświadczyły. 

Daj spokój, proszę ... nie będziemy do tego wciąż wracać wysunęła się z jego objęć. Odwróciła się powoli. Czuła za sobą moc jeziora i jego zapach. Patrzyła przez chwilę na jego młodą, piękną twarz. Zjechała wzrokiem niżej, na jego - wspaniale wyrzeźbioną sylwetkę, ukrytą teraz pod eleganckimi ciuchami. Zawsze, gdy się spotykali, był ubrany szykownie, ale odpowiednio do swojego wieku. Jakby chciał jej okazać, że ... "Chyba nie traktował tych chwil, jako randek?" - myśl nagle przypłynęła i podryfowała przed siebie, nie czekając na jej odpowiedź. Prychnęła cichutko. Z rozbawienia - całą sytuacją i skojarzeniami. Pohamowała jednak, rodzący się w niej śmiech. Miała coś do załatwienia.

Hmmm ... odchrząknął, jakby chciał w ten sposób okazać jej ... swoje niezadowolenie. 

Domyślała się, jakie miał oczekiwania, ale zupełnie ją one - nie interesowały. Ta relacja zaczynała być ... dziwaczna. Przynajmniej dla niej. Musiała znaleźć jakiś sposób, aby odwrócić jego uwagę - tę, powiązaną z erotyką - od swojej osoby. Różnica dwudziestu lat między nimi była, jak ... przepaść. Poza tym miała świadomość, jak wygląda obecnie jej ciało. Niedługo dołączy do tzw. "Silver Generation". Chyba, że ...

Lubisz wygrywać? zapytała, zachowując bezpieczny dla siebie dystans, od jego ciała.

Co jest nagrodą? wyszczerzył zęby w tym swoim, uwodzicielskim uśmiechu.

Dobrze wiesz, co nią jest ... ale może przestało ci już na niej zależeć. Owszem, pobyt na ziemi może być faktycznie mrugnęła do niego okiem bardzo przyjemny. Myślałeś jednak o tym, co będzie z upływem lat? Znasz przecież zasady. Jak każdy z nas, czytałeś Kodeks. A może jednak .. tylko opracowanie, chłopcze? teraz to ona wyszczerzyła zęby, tyle że w kpiarskim uśmiechu.

Wystarczy! naburmuszył się lekko jak ... poniekąd - zaprzeczając miną, swoim następnym słowom Nie jestem chłopcem! Dobrze wiesz, że nie ... Nie prowokuj mnie więc. Nie w ten sposób ... uśmiechnął się do niej, ale zawadiacki uśmiech, miał jakieś smutne zabarwienie. Dlaczego?

Co: "Dlaczego?" spojrzała na niego z pewnym zainteresowaniem. 

Dlaczego ... nawet w moich snach ... nie możesz być ... moja? popatrzył na nią. W jego błękitnych oczach pojawił się odcień nadziei. Czyżby liczył na to, że ona zaprzeczy? Da mu szansę?

To nie są tylko twoje sny ... Młody Magu szepnęła. A potem zamrugała rzęsami. Obraz powoli się rozmazywał, rozmywał. Zastępował go ... inny.


Spojrzała na swoje dłonie. Długie i smukłe palce, które ... potrafiły tak wiele. Ona też o tym wiedziała. Była przecież Wiedźmą. Niegłupią na dodatek, jeśli wciąż ... No, cóż! W sumie, to ... Lubiła się tu pojawiać. Nadal również odczuwała pewną ekscytację na myśl, o wybranych podróżach i pobycie w określonym miejscu. Poruszyła delikatnie koniuszkami, jakby chciała zrobić sobie rozgrzewkę - taką, jaką można zastosować, przed zagraniem utworu na fortepianie - najchętniej. Następnie uniosła je do twarzy i dotknęła jej. Opuszki zwinnie rozbiegły się w różnych kierunkach. Obserwowała w lustrze to, czego sama doświadczała. Powolutku, spod jej palców ukazywała się ... inna twarz. O wiele lat młodsza, o innym kolorze tęczówek, z odmiennie zarysowanym łukiem brwi, o ... Tak! zdecydowanie dłuższych i gęstszych rzęsach. Proces przemian trwał dalej ...

 

foto własne - teren Orzechowego Dworku
(wakacje 2020 😎)


[ fragment ... a może kontynuacja 😉]

#piszęBoLubię  #różneTEKSTY

niedziela, 10 kwietnia 2022

... od-Zew Natury ...

(...) Nie była pewna, jakie właściwie przeważają w niej emocje. Zwykle nie miała trudności z nazwaniem tego, co w danej chwili czuła. Tym razem było inaczej jednak i świadomość sytuacji dodatkowo rozstrajała ją. To nie był przyjemny stan. Szczególnie, że już dawno jej nie nawiedzał. Do dziś była przekonana, że uporała się ze swoimi demonami. Oswoiła na tyle, aby w miarę normalnie funkcjonować i nie zaszyć się na jakimś odludziu, unikając kontaktu z cywilizacją. Miała nadzieję, że przepracowała ze sobą - bazując na otrzymanych podczas długiej terapii wskazówkach - ten temat. Tymczasem ... powoli odkrywała, że jeszcze trochę pracy ją czeka. Może stworzone w naszych głowach lęki są jak nałogi. Można je okiełznać, ale trzeba mieć nadal nad nimi kontrolę i unikać sytuacji, w których mogłyby dosięgnąć nas na nowo. "Łatwiej jednak powiedzieć, niż zrobić" pomyślała, cytując znane powiedzenie.

Zazwyczaj nie miała problemu z dogadaniem się z innymi ludźmi. Rodzice - oboje mieli własne, oddzielne biznesy - zadbali, aby zarówno ona, jak i jej starsze rodzeństwo otrzymało odpowiednie wykształcenie. Wszechstronne niemal, gdyż nie chodziło tylko o wybranie konkretnej szkoły, czy dodatkowe zajęcia. Całą rodziną często podróżowali po świecie. Cóż, stać ich było na takie eskapady. Nierzadko te wyjazdy wiązały się też z prowadzonymi interesami. Szczególnie ojciec był w tej kwestii bardzo otwarty. Może miał nadzieję, że zabierając ze sobą jej braci, odkryje w nich smykałkę do biznesu lub przynajmniej ją zaszczepi. Patrząc z perspektywy czasu mogło to mieć znaczenie, gdyż obaj faktycznie poszli w jego ślady. Każdy prowadził obecnie własne firmy, które oczywiście były powiązane delikatną siateczką wzajemnych, korzystnych powiązań. A ona okazała się być "czarną owcą", zupełnie nieprzystającą do otaczającego ją świata - mimo, że przez wiele lat próbował na nią wpłynąć, czy może - wykształcić według określonego 'szablonu'. Jej matka często kręciła głową, powtarzając z ukrytym niedowierzaniem, że nie ma pojęcia po jakim to przodku ona odziedziczyła, taką naturę. W rodzinie nie było artystów. Wszyscy trzeźwym okiem spoglądali na życie, niejako je prześwietlając - niczym promieniami rentgena. Zero-jedynkowe podejście. Opłaca się - nie opłaca się. Potem dochodził aspekt, za ile ... Dla niej liczyło się coś innego. Możliwość doświadczania i testowania. Podejmując się czegoś, nie patrzyła na kwestię finansową. Mierziły ją wręcz, rozmowy na temat pieniędzy, które miałaby za swoją pracę otrzymać. Ważne było samo wyzwanie. Pociągała ją myśl, że mogłaby zakosztować czegoś nowego. Poczuć zmysłami. Wciągnąć się w tej niesamowity wir, który porywa w chwili, gdy nadchodzi natchnienie. Niestety nikt z jej najbliższych nie pojmował tego. Co gorsze - nawet nie próbował tego zrozumieć. Początkowo, starała się o tym mówić. Bywało, że musiała wręcz wykrzyczeć te drzemiące w niej .. frustracje. Można było się ich nabawić poniekąd, jeśli wokoło każdy mówił niemalże innym językiem. Niby znajomym jej, a zupełnie niezrozumiałym.

Nie cierpiała obłudy, nierzadko towarzyszącej prowadzonym biznesom. Nie potrafiła zrozumieć, dlaczego nie można otwarcie mówić o określonych motywacjach własnego działania. Z jakiego powodu należy 'lawirować', cedząc powoli słowa - aby przypadkiem nie 'zdradzić' za lub zbyt wiele. Ona akurat, wolała proste i przejrzyste układy. Mogła wtedy podjąć samodzielnie decyzję. Wybrać to, co uznała w danej chwili za najbardziej korzystne dla siebie. Trzymała się tej stworzonej na własne potrzeby reguły, aby trzymać się 'kursu' i nie zwariować. Zamknęła się w sobie, tworząc ochronny kokonik i broniąc do niego dostępu. Odklejała z twarzy uśmiechy, rozdając je tym, którym należało. Trochę się przyczaiła. Czuła, że tak trzeba. Może to jakiś instynkt, może jednak to odziedziczone po nie wiadomo kim, poczucie 'inności' wpłynęło na podjęte działania. Teraz już wiedziała, że dokonała właściwego wyboru. Kilka lat temu rozpoczął się w jej życiu nowy etap. Zyskała tę upragnioną niezależność i mogła robić to, na co miała ochotę. Mogła wreszcie realizować marzenia. Miała przestrzeń do malowania i swój prywatny azyl. Kochała ten uroczy zakątek kraju, w którym obecnie mieszkała. Teren był ogromny. Czuwał jednak nad nim odpowiedni sztab ludzi, którzy oczywiście skupiali się na pilnowaniu funkcjonalności postawionego ogrodzenia i założonego monitoringu. Wokoło jednak rosły dość gęsto drzewa, zatem "wzrok" kamer nie sięgał w głąb posesji. Uwielbiała przyjeżdżać do tego miejsca. Uśmiechała się i żartowała z mężczyznami, którzy dbali o jej spokój oraz bezpieczeństwo, a jednocześnie byli niezwykle uprzejmi. Oczywiście nie musieli jej lubić. Wystarczyło, że otrzymywali co miesiąc pokaźną sumkę za swoją pracę. Wykonywali ją wyjątkowo dobrze, więc każda ze stron czuła się jak do tej pory usatysfakcjonowana.

"Czy ja jestem gotowa, aby zaprosić go tutaj? Z jakiego właściwie powodu mam to robić? Jako kto miałby się tu pojawić i na jak długo? te i wiele innych pytań krążyło jej teraz w głowie. Zburzył jej wewnętrzny spokój przesłaną ostatnią wiadomością. Nie spodziewała się jej. Lubiła niespodzianki, ale nie tego rodzaju. Była pewna, że na samym początku znajomości, wyjaśnili sobie określone kwestie. Oboje też uznali, że zgadzają się na reguły tej ich luźnej, przyjacielskiej zdecydowanie, relacji. Sprawdzała się ona - ale .. jak widać, do czasu. Czyżby zrobiła coś, co mogło ... być inaczej zinterpretowane? Było to oczywiście możliwe. Nawet rozmowa w ojczystym języku rodzi niekiedy nieporozumienia. Interpretacje - uzależnione od sytuacji, doboru słów, czy tonu głosu - komunikatów, mogły być zatem odmienne dla każdej ze stron. Analizowała więc przeprowadzone rozmowy lub napisane wiadomości. Próbowała odnaleźć w nich jakiś klucz, który pozwoliłby otworzyć odpowiednie drzwi. Te, prowadzące do zrozumienia, gdyż ... coś ją męczyło od środka i nie mogła uporać się z emocjami. Dlaczego tak ją to poruszyło? Odpowiedź nasuwała się sama ... czuła się po raz kolejny oszukana (...)

^^

Usiadł przy szerokim, błyszczącym biurku i otworzył klapę swojego najnowszego laptopa. Lubił takie "zabawki" .. nowinki techniczne go ekscytowały i zawsze pragnął być na bieżąco. Ulegał modzie, bądź jakiejś dzikiej potrzebie bycia pierwszym. W czołówce. Uwielbiał być na tzw. "świeczniku". Błyszczeć. Jaśnieć. Mógł wtedy pławić się w zachwycie otaczających go wianuszkiem pań. Kochał kobiety i ich ciała. Potrafił wykorzystać swoje magiczne umiejętności i był w stanie oczarować każdą przedstawicielkę płci żeńskiej, która mu się spodobała. Ktoś mógłby ocenić, że wykorzystywał napotkane na swej drodze panie. On patrzył na to zupełnie inaczej. Szczególnie, że zawsze też dawał, a nie tylko brał. Wymiana miała oczywiście za każdym razem inną postać - uzależnioną od okoliczności, jak i kobiety, z którą miał do czynienia. Nigdy jednak pewien 'instynkt łowcy', którym się w duchu wręcz chełpił, nie zawiódł go.

Tak było do chwili, gdy ... nagle jedna z pań zamilkła na wybranym komunikatorze. Wiedział, że korzystała nadal z niego (okrągła kropeczka w określonym kolorze, była niezbitym tego dowodem), ale ... z pewnością nie używała go już do rozmowy z nim. Spojrzał odruchowo na stojący na biurku kalendarz. Niezbicie pokazywał, że mijał trzeci dzień od ich ostatniego 'dialogu'. Był tym lekko zdziwiony, gdyż miał poczucie, że ta relacja idzie w dość intrygującym kierunku. Stworzyli wspólnie fajną przestrzeń, choć - jak do tej pory oczywiście - wyłącznie wirtualną. Nic nie stało jednak na przeszkodzie, aby przekroczyć wrota i przejść do realnego świata. Często podróżował w interesach po niemal całym świecie i uwielbiał to. Nie było zatem problemem dostosować jakiś służbowy wyjazd do spotkania z nią. Mógłby przy okazji zobaczyć jej prace, o których tyle opowiadała. Co prawda podzieliła się z nim kilkoma zdjęciami stworzonych obrazów, ale ... niestety nie były one dobrej jakości. On wiedział, że trzeba zwrócić uwagę na wiele istotnych szczegółów, aby otrzymać określony efekt. Inna sprawa, że po prostu chciał ujrzeć stworzone jej ręką dzieła. Może nie był koneserem sztuki. Nie .. na pewno się za takiego nie uważał, ale ... lubił czasem otrzeć się o Kulturę. Niekiedy też - uśmiechnął się do siebie delikatnie - nie tylko o nią. Był w końcu mężczyzną. Sprawnym - zdecydowanie! - na wielu płaszczyznach. W określonych sferach czuł się Ekspertem. Jedną z nich była oczywiście ta ... wzbudzająca zawsze miły dreszczyk emocji - erotyczna. Kobieta - ta, o której myślał intensywnie przez ostatnie doby, nie była "klasyczną pięknością". Nazwą, którą przypisuje się zwykle modelkom - ciekawa twarz, ładne włosy, niezła figura, trzymająca się kanonów -  tych dawno wyznaczonych w tym światku. Podobała mu się jednak na tych zdjęciach, które zgodziła się mu pokazać. Nie było ich wiele, gdyż wolała dzielić się z nim ... swoją sztuką .. przemyśleniami .. inspiracjami .. widokami okolicy. A ta prawdziwie mogła zachwycać. Podejrzewał, że musi być wyjątkowa na swój sposób, jeśli ... jest w stanie utrzymać taką ogromną posesję ze swojego talentu do malowania. Choć oczywiście w grę wchodziła jeszcze ... często spotykana jednak opcja: miała Kogoś, kto dbał o jej komfort .. czy nadal się nią opiekował, czy tylko pozostawił do dyspozycji .. odpowiednio duże fundusze? Był ciekawy. Wyczuł przyjemne mrowienie wzdłuż kręgosłupa, które pojawiało się zawsze, gdy miał do czynienia z jakimś sekretem lub tajemnicą. Nie zależało mu zupełnie na potencjalnym jej majątku. Był wystarczająco bogatym i wpływowym człowiekiem. Jego instynkt łowcy skupiał się bardziej oczywiście na "podbojach miłosnych". Były dla niego zabawnymi i zazwyczaj przyjemnymi przygodami. Większość miło wspominał. Czemu zatem nie miałoby być tak i z nią? Szansa ??? Może? ... z pewnością jakaś tam była. Statystyka mogła być usłużna ...

"O co więc chodzi?" zadał sobie to pytanie po raz kolejny. Nadal jednak nie potrafił znaleźć satysfakcjonującej go odpowiedzi. Nie sądził, aby na tak długo 'dopadła' ją Wena. Do tej pory to się nie zdarzyło - a ich znajomość przecież, trwała już w sumie dobrych kilka miesięcy - aby nie dała mu żadnego znaku. Jakie zatem było wytłumaczenie? Czuł, że musi je znaleźć. Może to jakaś forma urażonej 'męskiej dumy' nie dawała mu spokoju. Nie potrafił się jakoś tak zupełnie odciąć. Brakowało mu czegoś. Jakby nagle w jego duszy zrobiła się jakaś mała dziurka, przez którą ulatywało wewnętrzne zadowolenie ze swego życia. Dlaczego akurat jej milczenie tak go rozstrajało? Miał przecież możliwość rozmów z wieloma innymi osobami. Także tych prywatnych, gdyż był w pełni świadomy swojej aparycji. Mógł się podobać kobietom i wiedział, że tak właśnie jest. Odczuwał ich wzrok na sobie. Błądziły po nim oczy zarówno młodych dziewczyn - studentek wiekowo, jak i tych trochę starszych, będących często już mężatkami mającymi dzieci. Także i te bardziej dorodne w latach panie spoglądały na niego z uśmiechem. Jej też się podobał. Mógł być tego pewny, gdyż nie raz wspominała mu o tym. Czy może raczej ... odpowiadała na jego pytania. Przesyłał jej swoje zdjęcia z podróży po świecie. Głównie te, na których oczywiście prezentował się w jak najlepszym wydaniu. Lubił być elegancki. Garnitury, koszule, krawaty były niczym "druga skóra". Podobnie jednak było z ubraniami mniej oficjalnymi. Dbał o swoje ciało, więc można byłoby rzec, że we wszystkim niemalże czuł się komfortowo. Wizyty u zaprzyjaźnionego barbera i kosmetyczki też robiły robotę ... Komplementowała jego styl. Uznał zatem, że i dla niej jest wystarczająco przystojnym facetem. To mogło oznaczać kolejną ciekawą przygodę. Dla niego. Dla niej może również. Tyle, że ... odwołano lot i on nie wiedział, co ma ze sobą nagle zrobić. 

Otworzył prywatną pocztę i zaczął przeglądać nagłówki otrzymanych wiadomości. Robił to jakoś tak trochę mechanicznie, gdyż większość brzmiała bardzo podobnie. Kolejne "turystki", szukające wrażeń, dobrej zabawy na cudzy koszt lub .. bogatego faceta. Nie miał jednak ochoty ani czytać tych maili, ani ich usuwać. Zawsze trzeźwo podchodził do kwestii 'porzucania okazji'. Wiedział, że zdąży usunąć wiadomości, które faktycznie nie przedstawiały żadnej wartości. Choćby te "awanse" ze strony sporo starszych kobiet lub tych bardzo młodych. Nie interesowały go takie 'gierki'. Szkoda mu było na nie czasu. Nie przynosiły też raczej żadnej korzyści. A on jednak nie mógł się wyzbyć spoglądania na świat oczami biznesmena, którym był. Zysk - ten stał na pierwszym miejscu. Jego prywatne podium, oczywiście. Finanse lub ... przyjemność - w zależności od sytuacji i jego nastroju także. Odrzucał wszelkie, przysłowiowe "plewy" i nie miał problemów z dokonywaniem takich radykalnych wyborów. "Czas to pieniądz" - brzmiało mu wciąż w głowie. 

"Idąc tym tropem .. może warto oczyścić choć jeden z folderów. Szczególnie, że mam tu już podpowiedź > SPAM" zamruczał cicho pod nosem i skierował kursor na tenże. Po chwili jego oczom ukazała się lista maili, uznanych nawet przez sam sprzęt za niegodne uwagi. Miało to sens, gdyż faktycznie były tam głównie jakieś przypadkowe oferty reklam sponsorowanych, które nie wiadomo dlaczego i kto, wysyłał w eter. I nagle! .. wśród tych niemalże jednakowych wiadomości dojrzał jedną, która wyglądała zupełnie inaczej. Zaciekawiony, postanowił sprawdzić jej zawartość. Takiej treści jednak się nie spodziewał.

"(...) dzięki za "darmową lekcję" ... jeszcze nie wiem, czego, ale ... teraz - choć wciąż powoli jednak -  zaczynam rozumieć powody, dla których miałeś ochotę utrzymywać ze mną znajomość. I wiesz, co? ... czuję się - po raz kolejny - oszukana ... szkoda trochę, ale - mam wystarczająco Mocy, aby się z tym sama uporać (...)

[ fragment ]

twórca: Beata z #AnushkaBetushka

^^

#piszęBoLubię #różneTEKSTY .. dla przyjemności .. 

💕dla Przyjaciół >> Anushka&Betushka <<

ZACHĘCAM do współpracy z Artystami 😁 - również Tymi z Muzycznych Sfer, czyli: #SunsetBulvar